Loading...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2013

W książkowym żywiole + przypomnienie o konkursie...

„Obietnica gwiezdnego pyłu” Priscille Sibley

Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie polskie: 11/2013
Liczba stron: 416

Są książki, których nie odkłada się spokojnie na półkę po przeczytaniu. Takie, które szarpią za delikatne struny naszego umysłu, otwierają drzwi do serca i robią w nim demolkę. Do tego typu lektur niewątpliwie zaliczyć można „Obietnicę gwiezdnego pyłu” Priscille Sibley, czyli debiutancką powieść amerykańskiej autorki. Matt i Elle od zawsze darzyli się uczuciem. Wyjątkowym, silnym, pięknym, wręcz magicznym. Wydawało się, że nikt i nic nie jest w stanie zburzyć ich związku. Do pełni szczęścia brakowało im jednak upragnionego dziecka. Elle kilka razy poroniła, ale oboje nie ustawali w drodze do potomstwa. Pewnego dnia ich spokój zburzył wypadek kobiety. Pod wpływem uderzenia w głowę, zapadła w stan śmierci mózgowej. Bohaterka od zawsze twierdziła, że nie chce być sztucznie podtrzymywana przy życiu, więc Matt, choć załamany i zrozpaczony, postanowił dotrzymać obietnicy i odłączyć żonę od aparatury. Ale właśnie wtedy okazuje się, że Elle jest w ciąży. Mężczyzna wiedząc jak bardzo zależało jej na dziecku, decyduje się wstrzymać od tego ostatecznego kroku. Niestety jego matka ma inne zdanie na ten temat. Sprawa trafia do sądu...Ta książka szczerze mną wstrząsnęła. Podczas lektury niejednokrotnie miałam ciarki na ciele z powodu dylematu, przed jakim stanęli bohaterowie tej powieści. Autorka, która z zawodu jest pielęgniarką na oddziale intensywnej terapii dla noworodków z przejęciem, dramatyzmem i bez krzty sztuczności opisała emocje targające ludźmi, od których zależy czyjeś życie. Emocje są bardzo silnie wyrażone a niepewność odnośnie finału całej sprawy trzyma czytelnika do końca w napiętej atmosferze. Sporo tu psychologicznych dylematów, skomplikowanych wyborów i pytań bez odpowiedzi. Słodko-gorzka opowieść o życiu i śmierci, bezgranicznej miłości, poświęceniach, zmaganiach z samym sobą i otoczeniem w obliczu tragedii. Polecam serdecznie. Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę! 
Moja ocena 
>>>> 6- / 6 <<<<

-----------------------------------------
„Taniec z aniołem” Ake Edwardson

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 11/2010
Liczba stron: 432

Lubicie zagłębiać się w policyjne śledztwa? Macie ochotę na tropienie morderców i rozwiązywanie tajemniczych spraw? Cenicie skandynawskie powieści? Jeżeli odpowiedzieliście twierdząco choćby na jedno z tych pytań, to zapraszam Was do książek Ake Edwardsona, szwedzkiego pisarza, którego twórczość znana jest doskonale szerokiej publiczności. „Taniec z aniołem” to pierwszy tom jego wielotomowej serii kryminalnej. Czołową sylwetką całego cyklu jest komisarz policji z Göteborga, Erik Winter. Samotnik, po trzydziestce, pewny siebie i cieszący się szacunkiem wśród współpracowników. Musi zmagać się jednak z kilkoma osobistymi problemami a tu na horyzoncie pojawia się sprawa śmierci pewnego młodego Szweda w Londynie. Potem dochodzi do podobnej zbrodni w Göteborgu. Pozornie to dwie różne sprawy, ale na miejscu zbrodni, którym były pokoje hotelowe znalezione tajemnicze, dziwaczne ślady. Czym są? Kim jest morderca i dlaczego atakuje młodych chłopów? Dla Erika i jego znajomych z pracy będzie to niezwykle trudne i mroczne śledztwo... Po pierwszym spotkaniu z panem Edwardsonem mam pozytywne odczucia. Warto jednak wspomnieć, że nie jest to typowy kryminał, którego akcja skupia się tylko na znalezieniu sprawcy. To bardziej rozbudowana, wielowątkowa powieść, w której autor poruszył wiele kwestii a nie tylko krąży wokół zbrodni. Styl pisarza nie należy do prostych i początkowo można mieć problemy z wdrożeniem się w fabułę, jednak im dalej, tym odbiór lektury jest łatwiejszy. Akcja toczy się na przemian w Londynie i Szwecji, ale nie ma tu szybkich pościgów czy ciągłych strzelanin. I bardzo dobrze! Emocji jednak nie brakuje, podobnie jak i napięcia czy sekretów, które powinny ujrzeć światło dzienne. „Taniec z aniołem” to ciekawa powieść kryminalno-obyczajowa z mocno rozwiniętą częścią psychologiczną. Polecam serdecznie a sama wkrótce zabieram się za kolejny tom! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
-----------------------------------------
„Wtedy pojawiłaś się ty” Jennifer Weiner

Wydawnictwo: Sonia Draga
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 400

Jennifer Weiner to amerykańska pisarka , autorka bestsellerowych powieści, których łączny nakład sięgnął już kilkunastu milionów. Jedną z jej książek zekranizowano a w rolach głównych wystąpiła Cameron Diaz i Shirley Maclaine. Tym dziwniej się czułam, że jeszcze nic tej autorki nie przeczytałam. Całe szczęście pojawiła się okazja, aby nadrobić zaległości, ponieważ w moje ręce wpadła książka „Wtedy pojawiłaś się ty”. Fabuła jest o tyle ciekawa, że poznajemy historię kilku różnych kobiet. Jules Strauss to studentka prestiżowego uniwersytetu Princeton, która aby pomóc ojcu, zamierza sprzedać własne komórki jajowe. Annie Barrow w młodym wieku zaszła w ciążę. Obecnie ma dwójkę dzieci i jest na utrzymaniu męża, ale nie jest im lekko. Wtedy wpada na nietypowy pomysł, jak poprawić rodzinne finanse. India Bishop to kobieta po czterdziestce, która przeszła gruntowną metamorfozę. W NY zakochuje się w majętnym mężczyźnie, któremu chce urodzić dziecko. Niestety naturalne metody zawodzą. I właśnie wtedy losy trzech kobiet się przecinają. Czekaja ich niełatwe chwile, trudne wybory i liczne wewnętrzne dylematy. Tematyka podjęta przez autorkę jest bardzo aktualna i prawdziwa do bólu. Z wrażliwością i ciepłem pisarka kreśli portret kilku kobiecych sylwetek, z których każda zmaga się z własnymi bolączkami. Nie brakuje tu jednak lekkości i humoru, więc ogólny wydźwięk lektury nie jest przygnębiający a po prostu wciągający i przyjemny w odbiorze. Język nie należy do wyszukanych, ale z drugiej strony całość czyta się szybko, więc jest to spory plus. Przyszykujcie się na intrygującą historię, niemałe emocje i  zaskakujący finał. Polecam!! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
-----------------------------------------
„Upadające Królestwa” Morgan Rhodes

Wydawnictwo: Gola
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 510

Morgan Rhodes to kanadyjska pisarka, która pseudonimem wydała kilka powieści o zjawiskach paranormalnych. Jednak sławę przyniósł jej cykl z kręgu high fantasy. Pierwszy tom, czyli „Upadające Królestwa”, całkiem niedawno trafił w moje ręce. Byłam ciekawa o czym jest i czy ten typ literatury przypadnie mi do gustu. Szybko się okazało, że niepotrzebnie się przejmowałam. Mytica to kraina otoczona przez Morze Srebrne i podzielona na kilka królestw. Od lat nie było między nimi wojen a magia to zamknięty przedział, schowany głęboko w przeszłości. Niestety ten pozorny spokój zostaje zburzony. Zaczynają się intrygi, spiski, knucia, tajne układy i niespodziewane zdrady. W tym niepewnym świecie dziwnym trafem krzyżują się losy czwórki bohaterów. Cleo to księżniczka, która od małego miała wszystko czego zapragnie. A mimo to, wyrusza na terytorium wroga, aby odszukać magię, która mogłaby przywrócić pokój. Jonas natomiast nie może spokojnie stać z założonymi rękoma, gdy mieszkańcy jego ojczyzny są pod uciskiem. Jako buntownik zamierza stanąć na czele pierwszego od lat powstania. Jest jeszcze czarodziejka Lucia, adoptowana i wychowana przez królewską rodzinę, która w końcu odkrywa prawdę o tym, kim jest oraz skąd się wywodzi. Ostatnim bohaterem z czwórki jest Magnus, syn króla, następca do objęcia tronu, który przekona się, że nie siła jego miecza jest najważniejsza... Pierwsze spotkanie z autorką uważam za udane. Pani Rhodes z licznych szczegółów oraz bogatej wyobraźni utkała misterny, bardzo wciągający świat, który kusi i ciekawi. Bohaterowie są bardzo dobrze nakreśleni, zmagają się z licznymi problemami i pytaniami o swoją tożsamość jak i przyszłość, jaka ich czeka. Akcja jest dynamiczna, emocje niemałe, napięcie dawkowane z umiarem, więc aż do ostatniej strony nie nudzimy się. Już nie mogę doczekać się kolejnej części. Polecam i pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
-----------------------------------------
„Pałac” Emma Cavalier

Wydawnictwo: Amber
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 288

Emma Cavalier to francuska bibliotekarka, która w swojej debiutanckiej książce „Pałac", dała się ponieść wodzom fantazji i stworzyła unowocześnioną wersję klasycznego dzieła literatury erotycznej - „Historii O”. Bohaterką jest Pauline, młoda, niewinna absolwentka bibliotekoznawstwa, która otrzymuje propozycję pracy przy porządkowaniu archiwum rodziny Andringer. Dokumenty znajdują się w należącym do nich Pałacu Charmoie. Dziewczyna cieszy się nowymi możliwościami, jakie przed nią stają i zawiera umowę z tajemniczym, przystojnym pracodawcą, Julienem. Niestety Pauline wkrótce na własne oczy zobaczy, że w pałacu odbywają się erotyczne schadzki i seksualne orgie. Na dodatek odkryje sporo kontrowersyjnych sekretów w rodzinnych archiwach. Świat o którym do tej pory nie miała pojęcia wkracza w jej życie z całym mrocznym urokiem a mistrzem i przewodnikiem po nim będzie nikt inny jak Julien. To właśnie ten mężczyzna pokaże delikatnej i niedoświadczonej kobiecie czym jest poddanie i uległość, ból i rozkosz, zmysłowość i siła. Czy Pauline będzie potrafiła zaakceptować ten nieznany jej skrawek siebie? Czy odnajdzie w tej niecodziennej przygodzie swoje pragnienia i fantazje? Zapraszam do książki! Cóż mogę napisać? To przede wszystkim erotyk z kręgu BDSM, który czyta się szybko i z lekkością. Niektóre sceny przerażały, szokowały i wywoływały skrajne emocje. Dziwne była jednak wytrzymałość Pauline, które choć nigdy nie była traktowana pejczem, potrafiła wytrzymać pokaźną chłostę czy nie drgnąć przy przyjmowaniu dotkliwej kary. Ale poza tym, nie można odmówić autorce pomysłu, choć schematyczności w tym przypadku też nie da się uniknąć. Zbyt dużo bowiem jej podobnych lektur na rynku księgarskim. Nie oznacza to jednak, że będziemy się nudzić. Akcja jest prowadzona bez przestojów, emocje są silne a tlące się w tle uczucie między bohaterami, ma w sobie coś z romantyczności. Polecam, zwłaszcza jeżeli lubicie pikantniejsze lektury:). 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
-----------------------------------------

„Wiedeńska gra” Carla Montero

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 11/2013
Liczba stron: 380

Carla Montero to hiszpańska pisarka, która. Miałam okazję przeczytać jej książkę „Szmaragdowa tablica”, która wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Właśnie dlatego zabrałam się za powieść, którą zadebiutowała, czyli „Wiedeńską grę”.  Akcja rozgrywa się na początku XX wieku. W jednej chwili młoda, piękna Isabel Alsasua nie dość, że traci oboje rodziców, to jeszcze zostaje bezceremonialnie porzucona przez narzeczonego, z którym planowała spędzić resztę życia. Całe szczęście w tych trudnych chwilach bogata ciotka, księżna związana z cesarskim dworem Franciszka Józefa, proponuje jej wyjazd do Wiednia. To właśnie tu, w miejscu, gdzie zetknęła się tradycja z nowoczesnością, niewinna Hiszpanka wkracza w świat, w którym rządzą intrygi, sekretne układy i spiski. Dziewczyna szybko wzbudza niemałe zainteresowanie licznych adoratorów i zostaje wplątana w rozgrywki, które toczą się za niewidzialną kurtyną. Widmo wojny zbliża się nieubłaganie, nastroje wśród społeczeństwa są niespokojne. Dyplomaci próbują jej zapobiec, ale pewna tajna organizacja robi wszystko, aby doszło do starcia. Za pozorami bogactwa, przepychu i zabawy trwa sekretna wojna. Tajemnice i konszachty są codziennością, a zaufanie trzeba ostrożnie lokować. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Isabel? Zapraszam do książki! Carla Montero stworzyła lekturę, która wciąga od pierwszych stron, trzyma w napięciu i niepewności oraz nie pozwala na chwilę znudzenia. Jest to powieść szpiegowska, w której nie brakuje historycznych smaczków, sensacyjnych motywów, przygody oraz obyczajowych wątków. Możecie liczyć na wiele zagadek, nieprzewidywalnych zwrotów akcji, niedomówień, gry prowadzonej przez autorkę z odbiorcą oraz swoistego, mrocznego klimatu. Polecam tę fascynującą, pełną pasji i emocji powieść. 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
-----------------------------------------------------------
 Przypominam o odbywającym się konkursie z okazji Trzecich Urodzin Bloga:). Jeszcze tylko dzisiaj możecie zgłaszać się po nagrody. Więcej informacji: KLIK:)

piątek, 6 grudnia 2013

Kilka dni wolnego, czyli nadrabianie książkowych zaległości:)

„Całkiem inna historia” Hakan Nesser

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 08/2011
Liczba stron: 528

Niedawno miałam przyjemność poznać książkę „Człowiek bez psa” szwedzkiego pisarza, Hakana Nessera. Była to pierwsza część kryminalnego cyklu, dlatego nie mogłam sobie odmówić kontynuacji. „Całkiem inna historia” to drugi, jeszcze lepszy od swojej poprzedniczki, tom serii z inspektorem Barbarottim w roli głównej. Co tym razem przyszykował nam autor? Otóż ktoś zaczyna mordować z pozoru niezwiązanych ze sobą ludzi. Psychopata ma jednak misternie skonstruowany plan i nie działa przypadkowo. Na dodatek każdorazowo przed zabójstwem kolejnej osoby, wysyła listownie informację do policji, co zamierza zrobić. Media szybko podejmują kontrowersyjny temat i wyszydzają stróżów prawa za nieudolność i opieszałość. Czas mija a inspektor Gunnar nie może rozwikłać tożsamości sprawcy. Śledztwo robi się coraz bardziej zawiłe a pobudki mordercy niezrozumiałe. Wiadomo tylko, że Szwedzi, którzy padają ofiarą szaleńca, kilka lat temu spędzili ze sobą wspólny urlop, ale od tego czasu ich ścieżki się rozbiegły. O co w tym wszystkim chodzi? Jaki będzie finał tej sprawy? Zapraszam do książki! Polubiłam głównego bohatera, Barbarottiego za to, że jest bardzo namacalny. Człowiek z krwi i kości a nie agent o nadnaturalnie przenikliwym umyśle, który co chwilę wpada na genialne i nietuzinkowe pomysły. Jego osobowość jest realistycznie nakreślona. Analizuje, próbuje dociec prawdy, łączy strzępy tropów i kojarzy fakty, ale również popełnia błędy, prowadzi polemikę z Bogiem i ma wiele wątpliwości odnośnie pracy jak i swojego życia osobistego. Akcja jest wartka, intryga kryminalna zawiła a napięcie stopniowane z wyczuciem. Tajemniczy klimat i niepewność odnośnie mordercy będą nam towarzyszyć aż do zaskakującego finału. Niektóre wątki zostaną tu rozwiązane, inne pozostawione bez wyjaśnienia, dlatego z przyjemnością sięgnę po trzeci tom. Jeżeli lubicie skandynawskie książki i macie ochotę na zagadkową fabułę z psychopatą w tle, to zapraszam do książki! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
 ------------------------------------------
„Klub Porcelanowej Filiżanki” Vanessa Greene

Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie polskie: 11/2013
Liczba stron: 320

„Klub Porcelanowej Filiżanki” autorstwa brytyjskiej powieściopisarki Vanessy Greene, to kolejna książka z serii Leniwa Niedziela wydawnictwa Świat Książki. Jest to pozycja, która idealnie nada się na wolny, samotny wieczór, gdy za oknem pada deszcz lub śnieg. Kiedy mamy zły humor, jesteśmy zmęczeni lub zrezygnowani, ta lektura podniesie Was na duchu, tchnie odrobinę ciepła i nadziei na lepsze jutro. Bohaterkami są trzy kobiety. Jenny, Maggie i Alison początkowo nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak pewnego dnia spotykają się przypadkiem na pchlim targu i każda z nich oczarowana jest pięknym porcelanowym serwisem. Zamiast zacząć się kłócić, postanawiają wspólnie go kupić i wymieniać się jego użytkowaniem. To wydarzenie wiele zmieni w ich życiu. Powoli między kobietami tworzy się niezwykła nić przyjaźni, która pomoże przetrwać trudne chwile. Jenny oczekuje ślubu z mężczyzną, którego darzy uczuciem, ale pewna osoba z przeszłości może zniszczyć jej marzenia. Maggie rozstała się z mężem i oddaje się w pełni pracy, ale wkrótce demony minionych lat na nowo wkroczą w jej życie. Alison natomiast czeka pewna niespodzianka, która wywróci jej uporządkowany świat do góry nogami. Trójkę kobiet o odmiennych charakterach i poglądach złączy prawdziwa, damska przyjaźń, która zostanie wystawiona na niejedną próbę... Ciekawa, lekko napisana historia, którą czyta się z przyjemnością. Opowieść o rodzinnych tajemnicach, zawiłych relacjach międzyludzkich, trudnych wyborach i słodko-gorzkim życiu, które często potrafi zaskakiwać, nie zawsze przyjemnie. Dobrze wtedy mieć bliską przyjaciółkę, albo i dwie, które wspólnie pomogą przejść przez trudny okres. Polecam tę ciepłą, emocjonalną i kobiecą powieść! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
 ------------------------------------------
„Dziecko śniegu” Eowyn Ivey

Wydawnictwo: Pascal
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 448

Kiedy w moje ręce wpadła książka „Dziecko śniegu” Eowyn Ivey, od razu wiedziałam, że mam do czynienia z wyjątkową lekturą. Cudowna okładka w twardej oprawie, enigmatyczny opis z tyłu oraz fakt, że powieść była nominowana do nagrody Pulitzera sprawiły, że od razu zabrałam się za jej czytanie. Rok 1920. Jack i Mabel to bezdzietne małżeństwo, które od zawsze pragnęło mieć potomstwo. Niestety los zadecydował inaczej, więc muszą zmagać się z poczuciem pustki i samotnością. Postanawiają przenieść się z dala od ludzi i zaznać nieco wytchnienia na Alasce. W ten sposób próbują na nowo ułożyć swoje życie. Dni płyną im na ciężkiej pracy, koniecznej aby przetrwać w tych trudnych warunkach. Pewnego wieczoru, kiedy to zaczął prószyć pierwszy śnieg, Jack i Mabel odnajdują chwilę, aby poczuć szczyptę szczęścia i magię tej niezwykłej chwili. Bawiąc się białym puchem zaczynają budować ze śniegu dziewczynkę, ubierają ją i zmęczeni wracają do domu. I wtedy zdarza się cud. Rano nie ma już figurki ze śniegu, ale za to pozostały ślady niewielkich stópek prowadzące do okolicznego lasu oraz postać dziecka wyglądająca między drzewami... Cóż za przepiękna, wzruszająca historia! Od pierwszych chwil autorka wprowadza czytelnika w świat pełen tajemnic i czaru, który zmienia się wraz z kolejnymi stronami. Nie wiemy do końca jak potoczą się losy przygnębionego małżeństwa i eterycznej, zagubionej dziewczynki. Czym jest dziecko, które zrodziło się ze śniegu? Wyobraźnią czy prawdziwym cudem? Prawdą czy fatamorganą? Skuty lodem i oprószony śniegiem obszar wydaje się złowrogi, ale to właśnie czystość i surowość tego klimatu oczarowuje. Nie ma co ukrywać, że barwne, zapierające dech w piersi opisy krajobrazu Alaski dodały niesamowitego wymiaru całej opowieści i jeszcze bardziej ją wzbogaciły. Plusem jest również baśniowa atmosfera, plastyczny język oraz poetyckość przekazu. Piękna, przepełniona smutkiem i nadzieję, tęsknotą i radością, marzeniami i rzeczywistością historia, która wywołuje potok emocji i refleksji, porusza umysł i serce oraz pozostaje w pamięci na długo. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 6- / 6 <<<<
 ------------------------------------------
„Kwiaty nie są konieczne” Cari Quinn

Wydawnictwo: Amber
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 240

Jaki jest niezawodny sposób na chandrę? Oczywiście lekka, przyjemna w odbiorze książka z kręgu tych „niegrzecznych”:). „Kwiaty nie są konieczne” Cari Quinn to właśnie taka lektura. Jest to pierwszy tom cyklu, który w USA szybko stał się bestsellerem. Bohaterką jest Alexa Conroy, młoda i przebojowa dziewczyna, która prowadzi kwiaciarnię. Niestety w obecnych czasach własny interes zawsze jest ryzykowany i przekonała się o tym nasza bohaterka. Klienci porzucili ją na rzecz innego sklepu i teraz Alexa ledwo jest w stanie utrzymać swój biznes. Decyduje się więc sprzedać mieszkanie a sama przenosi się do klitki nad kwiaciarnią. Lokum wymaga gruntownego remontu. Całe szczęście na horyzoncie pojawia się przystojny, umięśniony budowlaniec. Wytatuowany i wykolczykowany mężczyzna, szybko zawraca w głowie dziewczynie. Mimo że remontuje dom, daleko mu do typowego majstra. Co ukrywa? Dlaczego jest taki tajemniczy? I tak irytująco pociągający? Oj, będzie się działo! Typowy romans napisany z dużą dozą lekkości i licznymi niespodziankami. Możecie przyszykować się na pikantne momenty, nieco sprzecznych emocji, dużo humoru i zabawnych sytuacji oraz szczyptę erotyki. Główni bohaterowie i ich perypetie przedstawione są ciekawie a całość napisana jest prostym i przystępnym językiem. Plusem jest również fakt, że choć część wydarzeń możemy bez trudu przewidzieć i tak nie nudzimy się podczas czytania i po zamknięciu książki mamy ochotę sięgnąć po kolejną część. Jeżeli lubicie romantyczne opowieści i potrzebujecie wytchnienia po ciężkim dniu, to powyższa powieść przypadnie Wam do gustu. Polecam i pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
 ------------------------------------------
„Zbrodnia i kojot” Kevin Hearne

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 10/2012
Liczba stron: 416

Kevin Hearne to amerykański nauczyciel z zawodu a z zamiłowania pisarz i artysta. Jego fantastyczno-przygodowy cykl Kroniki Żelaznego Druida, przyniósł mu światowy rozgłos. Kilka części tej serii już za mną a dziś pod lupę wezmę czwarty tom, czyli książkę „Zbrodnia i kojot”. Po ostatnich wydarzeniach, kiedy to Atticus O’Sullivan, ostatni druid, narobił zamieszania w świecie bogów nordyckich zwanym Asgard, część jego wrogów zginęła, ale to nie koniec jego problemów. Bogowie piorunów, którym zalazł za skórę i porządnie wkurzył, ruszają za nim w pościg. Żądni zemsty nie odpuszczą mu tak łatwo. Całe szczęście jest jeszcze Kojot, indiański bóg oszustów. Atticus i nowy sprzymierzeniec obmyślają więc misterny i chytry plan, który będzie ocierać się o śmierć. Pozorowaną śmierć, warto by dodać. Ale pomoc Kojota ma swoje konsekwencje i O’Sullivan musi teraz dodatkowo zmagać się z krwiożerczymi skórokształtnymi. Kiedy wszystko układa się całkiem nieźle, wtedy nadchodzi niespodziewany cios. Zdrada! Kto się jej dopuścił? Nawet się nie domyślicie;). Biedny i zdołowany druid obiecuje sobie, że drugi raz nie da się oszukać. Ale czy aby na pewno? Świetny dalszy ciąg przygód nieszablonowego bohatera w nietypowym świecie. Akcja porywa nas od progu i niczym w kołowrotku przeskakuje z jednego wydarzenia w drugie. Cały czas coś się dzieje, więc o znudzeniu nie może być mowy. Co więcej, pojawiają się nowi bohaterowie, inne wierzenia, nowe tajemnice. Nie zabraknie swoistego dla tego cyklu humoru i ironii, świetnych dialogów i ripost oraz powalających pomysłowością scen. Ta seria to istna gratka dla miłośników fantastyki i powieści przygodowych. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
 -----------------------------------------
„Kochać mocniej” Lisa Gardner

Wydawnictwo: Sonia Draga
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 376

„Kochać mocniej” to jedna z wielu świetnych powieści autorstwa amerykańskiej pisarki, Lisy Gardner. Miałam przyjemność przeczytać kilka książek tej popularnej autorki i za każdym razem potrafiła mnie wciągnąć w swój świat, wzbudzić silne emocje oraz wywołać dreszcz napięcia. Tak też było i w tym przypadku. Detektyw D.D. Waren ponownie będzie musiała rozwikłać tajemniczą zagadkę śmierci. Ofiarą jest 42-letni Brian Darby zastrzelony z broni swojej żony, Tessy Leoni, funkcjonariuszki policji stanowej. Kobieta twierdzi, że była to obrona własna, co mogą potwierdzać liczne siniaki i zadrapania na jej ciele. Sprawa wydaje się dość oczywista, ale to tylko pozory. Całość komplikuje fakt zaginięcia 6-letniej dziewczynki, córeczki Tessy a kobieta nie zamierza udzielać jakichkolwiek informacji na ten temat prowadzącym śledztwo. Zaczynają się dramatyczne poszukiwania dziecka. Tymczasem Warren na czas prowadzenia tej kryminalnej sprawy, połączyła siły z byłym partnerem, Bobbym Dodge’em. Powoli zaczyna też zagłębiać się w przeszłość funkcjonariuszki, odkrywa sekrety, wnika w jej psychikę. Czego się dowie? Czy w porę dowie się o co w tym wszystkim chodzi? Zapraszam do książki! Muszę przyznać, że autorka z każdą kolejną książką dopracowuje swój styl i w powyższej pozycji pokazała nam mocno zawiłą fabułę, która wciąga i nie daje wytchnienia. Intryga goni intrygę, sylwetki poszczególnych postaci są szczegółowo i realistycznie nakreślone a klimat iście mroczny i przesycony niepewnością co do dalszych wydarzeń. Akcja jest płynna i bez przestojów, więc nikt nie poczuje się znudzony. Co więcej, smaczki z prowadzonego kryminalnego śledztwa, będą tu przeplatane problemami osobistymi bohaterki, dzięki czemu udało się autorce stworzyć niezwykły, psychologiczno-obyczajowy thriller. Polecam serdecznie! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<

środa, 16 października 2013

Ciepła herbatka, kocyk i książki do czytania... :)

„Kąpiąc lwa” Jonathan Carroll

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 352

Jonathan Carroll to popularny i lubiany amerykański pisarz. Po kilku latach nieobecności w literackim świecie wydał kolejną książkę pod zagadkowym tytułem „Kąpiąc lwa”. Byłam bardzo ciekawa co też tym razem autor nam przyszykował i okazało się, że nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Kilka słów o treści... Piątka przyjaciół żyjąca z dala od zgiełku wielkiego miasta, pewnej nocy ma dość nietypowy sen. Otóż właśnie tu, na granicy jawy i snu, wychodzą na jaw najbardziej skrywane tajemnice każdego z nich. Dziwne? Przerażające? Z pewnością! Na dodatek kilka dni później to co było tylko nocnym koszmarem, wkracza do rzeczywistego świata. Ale to dopiero początek, bowiem przed bohaterami kosmiczna walka, wiele oryginalnych wyzwań oraz podróż do własnej przeszłości. Z pewnością nikt nudzić się podczas lektury nie będzie:). Było to moje kolejne spotkanie z pisarzem i to udane. Język jest barwny, styl prosty a fabuła wciągająca. Podobnie jak przy poprzednich książkach autora, także i tu mamy zaskakującą treść, nieszablonowe podejście do kreacji bohaterów i prowadzenia akcji oraz umiejętne wplecenie realizmu magicznego i elementów science fiction. Całość tworzy wybuchową mieszankę, która zadowoli czytelników ceniących tajemnicze motywy, hipnotyzującą fabułę oraz nutkę niepewności. Jednym słowem Jonathan Carroll w świetnej formie! Polecam:). 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
--------------------------------
„Obudzone pragnienia” Sylvia June Day  

Wydawnictwo: Helion (Septem)
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 263

Miałam już okazję poznać twórczość Sylvii June Day i bardzo przyjemnie wspominam czas, który spędziłam na lekturze jej książek. Właśnie dlatego nie mogłam przejść obojętnie wobec niedawno wydanej pozycji o wymownym tytule „Obudzone pragnienia”. Przenosimy się do XIX-wiecznej Anglii. Główną bohaterką jest Jessika, młoda arystokratka, która wychowywała się w czasach, gdzie trzeba było podporządkować się wyśrubowanym zasadom, normom i sztywnej etykiecie. Rola kobiety jest jasna i prosta, więc nasza bohaterka musi jej sprostać. Chowa skrzętnie swoje rozbudzone pragnienia i za wszelką cenę chce być przykładną damą i dobrą żoną. Ale spychane w głąb nadzieje i potrzeby wychodzą na jaw, gdy zostaje wdową i trafia na pokład statku. To właśnie tam spotyka przystojnego Alistaira, dżentelmena, którego w przeszłości widziała w krępującej sytuacji. To wydarzenie odcisnęło na niej niezatarte wspomnienie i rzutowało na dalsze losy. Teraz, w jego ramionach, ze snu budzi się dzikie pożądanie i stłamszone fantazje. Czasami od marzeń do rzeczywistości krótka droga, więc uważaj czego sobie życzysz... Kolejna niesamowicie gorąca książka pisarki! Czas i miejsce akcji dobrano genialne a duch epoki autorka oddała ze szczegółami i wszelkimi niuansami. Do tego warto wspomnieć o stylizowanym na dawne czasy języku i lekkim stylu, które robią niemałe wrażenie. Nie musicie też obawiać się wulgarnych scen, bowiem historia tętni erotyzmem i zmysłowością na dobrym poziomie. Oczywiście jest to romans historyczny, jednak seks nie będzie jedynym wątkiem, wokół którego będzie się wszystko kręcić. Pisarka postarała się o dobrą kreację pierwszoplanowych bohaterów i uwzględniła targające nimi wątpliwości, emocje i oczekiwania względem siebie i przyszłości.  Jeżeli liczycie na namiętną i pikantną opowieść, to koniecznie musicie sięgnąć po „Obudzone pragnienia”! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
--------------------------------
„Carrie” Stephen King

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 208

Stephen King to niekwestionowany mistrz horroru i literatury grozy, zanany i ceniony na całym świecie. Jego książki doczekały się licznych wydań i wielu ekranizacji. Pierwszą powieścią, która przyniosła mu sławę i rozgłos była wydana w 1974 roku książka „Carrie”. Kilka dni temu miałam okazję przeczytać ją w nowym, zmienionym wydaniu. A teraz trochę o fabule. Główną bohaterką jest tytułowa Carrie White, nastolatka, która często jest przyczyną drwin i żartów ze strony swoich szkolnych koleżanek. W domu nie ma lżej, gdyż matka jest fanatyczką religijną i swoje pokręcone poglądy przenosi na córkę, co skutkuje zamykaniem dziewczyny w odosobnionym miejscu czy bolesnym pokutowaniem za popełnione grzechy. Carrie czuje się wyobcowana, nielubiana i odrzucona, ale gdy odkrywa w sobie zdolności telekinetyczne, postanawia dać nauczkę swoim prześladowcom... Stephena Kinga kocham miłością wielką, dlatego czytanie tej książki było istną ucztą literacką. Pomysł na fabułę jest świetny a poza tym sylwetka głównej bohaterki jest przedstawiona genialnie. Choć może wywoływać ona w czytelniku skrajne odczucia, ja osobiście bardzo ją polubiłam. I co więcej, możecie przyszykować się na nutkę grozy, stopniowane napięcie oraz sceny, które podniosą wam ciśnienie krwi. Wielkim plusem jest umieszczenie w lekturze fragmentów listów, wycinków z gazet czy urywków z książek. Wzbogaca to przekaz i dodaje innego charakteru całej opowieści. Przedstawiono tu ważną tematykę i podano ją w niebanalny sposób. Wielki plus za to! Poza tym język jest plastyczny i barwny a styl przyjemny w odbiorze. I zakończenie nietypowe i zaskakujące. Zachęcam serdecznie do poznania „Carrie”.
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
--------------------------------
„Zimowy morderca” Krystyna Kuhn

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Wydanie polskie: 04/2013
Liczba stron: 320

Lubię kryminały, dlatego moją uwagę przyciągnęła powieść „Zimowy morderca” autorstwa niemieckiej pisarki Krystyny Kuhn. Zaintrygował mnie opis z okładki oraz pozytywne opinie wśród polskich czytelników. Fabuła obejmuje dwa przedziały czasowe. Początkowo przenosimy się do grudnia 1941 roku, do Krakowa, aby poznać trzynastoletnią Zofię, która widzi wojenną rzeczywistość. Potem mamy przeskok do roku 2006 i widzimy współczesny Frankfurt. To właśnie tu zostaje zamordowana Hanrieta Winkler, sędziwa głowa wpływowego, niemieckiego rodu. Dzień później w tajemniczych okolicznościach znika jej prawnuk. Sprawą zajmuje się prokurator Miriam Singer, która znana jest z mocnych nerwów oraz profesjonalizmu. Jednak tym razem do głosu dojdą również osobiste kwestie, co znacznie skomplikuje całe dochodzenie. Jak się okaże, wszystko ma swój początek w przeszłości, która sięga do czasów II wojny światowej. Czego się dowiemy? Jakie mroczne tajemnice skrywają minione lata? Jakie upiory kryją się w przeszłości? Nic nie zdradzę! Jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Wydarzenia z teraźniejszości przeplatane są scenami wojennymi, więc stopniowo poznajemy zaskakującą opowieść, która jest nie tylko dobrym kryminałem, ale i wstrząsającą, pełną emocji historią. Do tego warto dodać, że akcja jest dobrze prowadzona, napięcie odpowiednio stopniowane a wątki sensacyjne i historyczne uzupełniają się wzajemnie tworząc niezwykłą książkę. Język jest prosty, bohaterowie przedstawieni z uwzględnieniem psychologicznych portretów a intryga przemyślana. Jestem pewna, że czytelniczy ceniący życiowe powieści oraz zagadki kryminalne będą usatysfakcjonowani. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
--------------------------------
„Malinche. Malarka słów” Laura Esquivel

Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 07/2013
Liczba stron: 238

O Aztekach i meksykańskich wierzeniach wiem niewiele i gdyby nie książka „Malinche. Malarka słów” Laury Esquivel, tak by zostało. Całe szczęście lektura wpadła w moje ręce i dzięki niej mogłam poznać zupełnie inny świat... Przenosimy się do XVI wieku. Bohaterką jest Malinalli, która od małego była wychowywana na osobę, która ma służyć i pomagać. Całe szczęście w otoczeniu dziecka była babka, która przekazała jej swoją wiedzę i życiową mądrość. Niestety umarła a matka dziewczyny sprzedała ją do niewoli, skąd trafiła w ręce Hernana Cortesa. Ten hiszpański konkwistador i naczelny wódz, silny, niezwyciężony ruszył na podbój Meksyku. Malinalli, która początkowo była jego tłumaczką a potem kochanką, w swoim ojczystym kraju wywoływała dwojakiego rodzaju odczucia. Była traktowana jako zdrajczyni lub jako ta, która swoją zaradnością i umiejętnościami sprawiła, że atak był mniej krwawy i nie tak okrutny, jak mógłby być... Jak było w rzeczywistości? Przeczytajcie i sami oceńcie:).Muszę przyznać, że poznawanie historii Meksyku, podane w tak barwny i niezwykły sposób bardzo przypadło mi do gustu. Fabuła jest misternie utkana, akcja płynna i bez większych przestojów a sama tematyka szalenie ciekawa. Mamy tu szczyptę realizmu magicznego, trochę wierzeń ludowych, rdzennych zwyczajów czy lokalnych legend. Interesującym aspektem jest wplecenie w tekst odpowiednio stylizowanych ilustracji. Cóż jeszcze mogę dodać? Jest to świetna książka, zwłaszcza dla czytelników ceniących niebanalne, wartościowe pozycje. Polecam!! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<