Loading...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Replika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Replika. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 listopada 2013

Listopadowe zdobycze książkowe:)

„Złotousta Diablica” Jaye Wells

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 10/2012
Liczba stron: 448

Jaye Wells to autorka cyklu urban fantasy z oryginalną bohaterką w roli głównej. Za mną już trzy tomy, z którymi spędziłam przyjemnie czas. Dziś nadszedł czas na czwartą część, czyli „Złotoustą Diablicę”. Sabina Kane w połowie wampir, w połowie mag, tym razem może zaznać chwilę spokoju po ostatnio zawiłych i burzliwych wydarzeniach. W końcu ma czas zacieśnić więzy z Adamem Lazarusem, dzięki czemu jej związek z nekromantą kwitnie. Maisa, jej siostra, powoli dochodzi do siebie po traumie spowodowanej jej porwaniem i przetrzymywaniem w Nowym Orleanie. Pozostali bohaterowie również zdają się kierować we właściwych kierunku. Jednak sielanka nie trwa zbyt długo i wkrótce Sabina wpada na trop seryjnego mordercy, który może zniszczyć kruchy rozejm między magami a wampirami... Ten cykl od pierwszego tomu przypadł mi do gustu. Charakterna, pyskata bohaterka, mroczny klimat, dynamiczna akcja i niespodzianki, które zaskakują czytelnika na każdym kroku. Czyż można się temu oprzeć? Język jest lekki, swobodny i naszpikowany zabawnymi, często dosadnymi dialogami. Tyle samo będziemy się śmiać do łez, ile obgryzać paznokcie i w napięciu obserwować wydarzenia przyszykowane nam przez autorkę. Znudzenie nam nie grozi, więc nastawcie się na emocje, akcję i przygody. Jeżeli macie ochotę na lekką, niezobowiązującą pozycję z elementami fantastyki, to  powyższa książka będzie strzałem w dziesiątkę! Oczywiście warto zacząć od pierwszej części:). Pozdrawiam i polecam!!
Moja ocena 
>>> 5 / 6 <<<<
Tom 1            Tom 2             Tom 3   
-------------------------------------------
„Fetysz” Kathe Koja

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 08/2013
Liczba stron: 344

Kathe Koja to amerykańska pisarka, której twórczość poznałam przy okazji książki „Fetysz”. Jest to pozycja dla osób dorosłych, bowiem oscyluje wokół szeroko pojętej erotyki, choć nie jest to powieść tylko o seksie. Raczej pokazuje psychologiczne aspekty miłości, namiętności i skomplikowanych zależności zachodzących wewnątrz bohaterów. Kilka słów o treści... Jess i Sophie to para. Kochają się, wspierają, znają się dokładnie i wszechstronnie, choć ich związek nie należy do standardowych. Lubią np. podsłuchiwać innych i ich ukradkiem obserwować. Pewnego dnia spotykają piękną, magnetyczną Lenę, która sprawi, że ich związek zdecydowanie obierze inny kierunek. Z jednej strony kobieta wprowadzi ich w nowy świat „trójkąta”, z drugiej zdecydowanie zawikła to, co czuli i co do tej pory stworzyli...  Nie wiedziałam początkowo co sądzić o tej książce. Nie jest prosta czy lekka w odbiorze. To raczej wielopłaszczyznowa powieść, która nie jest tak oczywista jak można początkowo sądzić.  Autorka podjęła się niełatwego tematu, czyli relacji między mężczyzną i dwiema kobietami i zrobiła to niebanalnie. Jeżeli lubicie psychoanalityczne elementy, to z pewnością odnajdziecie się w tej książce. Opisy są bardzo dosadne, realistyczne, miejscami może nawet zbyt dokładne. Klimat jest mroczny, niepokojący, emocje silne a refleksje swobodnie pojawiają się podczas lektury. Ogólnie książka była dla mnie zaskoczeniem a jej czytanie ciekawym doświadczeniem. Na pewno czytelnicy ceniący nieszablonowe, mocne lektury będą usatysfakcjonowani. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
-------------------------------------------
„Miłość... z obu stron” Nick Spalding

Wydawnictwo: Muza
Wydanie polskie: 10/2012
Liczba stron: 336

„Miłość... z obu stron” autorstwa Nicka Spalding wpadła do mojej biblioteczki dość nieoczekiwanie. A jednak zabawna okładka i ciekawy opis wystarczyły, abym zabrała się za jej czytanie. Bohaterami jest dwójka singli. Oboje chodzą na randki, spotykają się z innymi, szukając swojej wymarzonej drugiej połówki. Zanim na siebie natrafią, przeżyją niezapomniane a nawet niebezpieczne chwile w ramionach (i nie tylko:P) innych osób. Niestety nie mają szczęścia w miłości aż tu nagle ich ścieżki się przecinają. I wszystko się zmienia. Na plus oczywiście, choć nie obędzie się bez wpadek i małych kłopotów, które ubarwią ich związek... Książka początkowo obfitowała w dość śmiałe, wręcz wulgarne opisy, ale szybko autor zrezygnował z nich na rzecz opisu perypetii świeżej pary, która zaczyna docierać się w związku. A z tym związane będzie całe mnóstwo historyjek i komicznych wydarzeń. Czytanie tej lektury było niekończącym się pasmem wybuchów śmiechu. Dialogi są humorystyczno-ironicznie napisane a przemyślenia bohaterów często dowcipne i z pazurem. „Miłość... z obu stron” to książka dla osób, które chcą odpocząć od cięższej gatunkowo literatury. Nie udało się uniknąć nutki przewidywalności, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało w tej lekturze. Po prostu dobrze się bawiłam. Warto napomknąć, że jest to bardzo bezpośrednia, realistycznie napisana pozycja o skomplikowanych relacjach damsko-męskich, ale ujętych w lekkiej formie, dlatego jeżeli potrzebujcie wytchnienia po ciężkim dniu ta książka przypadnie Wam do gustu. Również męskie grono odbiorców znajdzie tu coś dla siebie. Pozdrawiam:). 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
-------------------------------------------
„Szmaragdowa tablica” Carla Montero

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 04/2013
Liczba stron: 672

Carla Montero to hiszpańska pisarka, której twórczość była mi dotąd nieznana. Całe szczęście zmieniło się to za sprawą powieści „Szmaragdowa tablica”. Ta licząca ponad sześćset stron książka okazała się szalenie wciągającą historią, którą pochłonęłam w zaskakująco szybkim tempie. Akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. Początkowo mamy współczesny Madryt. To właśnie tu, w Muzeum Prado, pracuje Ana. Jej spokojne, wręcz monotonne życie skończy się z chwilą, gdy za namową swojego męża Konrada, zacznie szukać tajemniczego obrazu „Astrolog”. A wszystko za sprawą zagadkowego listu napisanego jeszcze za czasów drugiej wojny światowej. Aby lepiej poznać ten wątek, przenosimy się do okupowanego Paryża i przyglądamy się dążeniom Hitlera do znalezienia obrazu „Astrolog”, który rzekomo skrywa wielki sekret. Do tej sprawy został oddelegowany zasłużony żołnierz, major SS Georg von Bergheim, który wkrótce potem trafia na ślad francuskiej Żydówki, Sarah Bauer... Historia nakreślona przez psiarkę jest bardzo sugestywna i z pewnością dopracowana. Bez trudu wciągnęłam się w zawiłe i bolesne wydarzenia, które rozpoczęły się w dalekiej przeszłości i trwały nierozerwalnie przez wiele lat do czasów obecnych. Odkrywanie kolejnych tajemnic było okraszone silnymi emocjami i zaskakującymi faktami. Nie mogłam się oderwać od tej lektury, póki nie dotarłam do końca. Muszę przyznać, że jest to niepozorna książka. Pomimo, że okrzyknięto ją bestsellerem, nie sądziłam że tak przypadnie mi do gustu.  A jednak! Plusem jest również ładne wydanie, z usztywnionymi okładkami i paryskimi motywami na ich wewnętrznej stronie. Powyższą książkę polecam wszystkim, którzy pragną poznać nieszablonową opowieść o zakazanej miłości, z wojennymi elementami w tle. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
-------------------------------------------
„Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca” Katarzyna Droga

http://editio.pl/ksiazki/pokolenia-wiek-deszczu-wiek-slonca/pokole.htmlWydawnictwo: Editio
Wydanie polskie: 11/2013
Liczba stron: 416

„Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca” to książka autorstwa Katarzyny Drogi, dziennikarki, pisarki i redaktorki prasy kobiecej. Początkowo nie byłam przekonana co do tej pozycji, choć ciekawiło mnie umiejscowienie akcji na Białostocczyźnie. Mieszkam na Podlasiu, dlatego choćby z tego powodu postanowiłam dać szansę tej lekturze. Czy słusznie? O tym więcej w dalszej części mojej opinii. Poznajemy burzliwe i barwne dzieje rodziny Zajewiczów. Wszystko dzięki „Pamiętnikowi Janki”, który skrywa tak wiele wspomnień, zapomnianych już wydarzeń, dramatów ludzkich jak i obraz życia w szybko zmieniającej się Polsce XX wieku. Pośród notatek, listów, pożółkłych fotografii kryje się niesamowita, wzruszająca i prawdziwa do bólu opowieść o ludziach z przeszłości, trudnej historii, niełatwych wyborach, skomplikowanych zależnościach. Będzie tu nieco romantycznych uniesień, trochę przygód, nutka sensacji, ułamek politycznej zawieruchy. Każdy coś tu dla siebie znajdzie. Książka przesiąknięta zadumą, refleksją, wspomnieniami. Od początku czuć klimat innych czasów, które zostały tu oddane z nieskrywaną precyzją i drobiazgowością. Całość czyta się niespiesznie, z niemałym zainteresowaniem, bowiem nie tempo książki jest tu istotne, ale przemyślenia i uczucia, jakie w nas wywołuje . Plusem jest również pięknie i malowniczo ukazane Podlasie. Cóż mogę jeszcze napisać? To osobista, wielowątkowa opowieść, która wciąga, skłania do przemyśleń i wywołuje wiele emocji. Polecam!
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

środa, 6 listopada 2013

Szczypta sensacji, nutka romantyzmu i kilka zagadek do rozwiązania...

Perfumy Prowansji” Frederick D'Onaglia

Wydawnictwo: Amber
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 272

Po ciężkim dniu pracy lub też zajęć na uczelni, warto sięgnąć po książkę, która przeniesie nas daleko od codziennych problemów i trosk oraz da chwilę wytchnienia. Taką właśnie lekturą jest pozycja „Perfumy Prowansji” Fredericka D'Onaglia. Bohaterką jest młoda bizneswoman, Alexandra Arnoult, która prowadzi afrykański oddział firmy kosmetycznej. Kiedy wraz z narzeczonym przyjeżdża do Francji, na urodziny jej matki,  nic nie jest takie, jak powinno. Okazuje się, że jej młodszy brat Julien, zarządzający jedną z filii, doprowadził rodzinny interes prawie do bankructwa a w jednej z fabryk perfum znaleziono ciało dziennikarza, który badał sprawę przejęcia firmy przez wrogą spółkę. Ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że wszystko przewidziała pewna szamanka i ostrzegła przed tym Alexandrę. O co w tym wszystkim chodzi? Kto jest mordercą? Nic nie zdradzę! Cóż mogę napisać o tej książce? Przede wszystkim jest to ciekawie skonstruowana lektura, która wciąga od pierwszej strony. Autor w oryginalny i zagadkowy sposób tworzy fabułę, która pełna jest intryg i tajemnic. Nic nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Strzałem w dziesiątkę było miejsce akcji, czyli Prowansja. Bez trudu możemy się wczuć w malownicze opisy bajkowych zakątków, poczuć zapach lawendy czy wykwintnych perfum. Akcja jest dynamiczna, język prosty a styl lekki, dzięki czemu całość chłonie się w szybkim tempie. Jeżeli potrzebujecie niezobowiązującej, przyjemnej w odbiorze lektury ze szczyptą emocji, nutką romantyzmu i niemałą dawką sensacji, to zdecydowanie polecam powyższą książkę. 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

Życie jest krótkie, a pożądanie nie ma końca” Patrick Lapeyre

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 09/2012
Liczba stron: 344

Od jakiegoś czasu miałam chrapkę na książkę, o której dość głośno było jakiś czas temu. Co więcej, jej nietypowy tytuł „Życie jest krótkie, a pożądanie nie ma końca” Patricka Lapeyre’go, przyciągał mnie i kusił. W końcu powieść zagościła i w mojej biblioteczce, co mnie bardzo cieszy. Postacią wokół której będzie oscylować fabuła jest nietuzinkowa, zagadkowa Nora. Sama jeszcze nie wie, czego chce od życia. Skacze z jednego miejsca w drugie, zwodzi i uwodzi. Jej codzienność to przede wszystkim balansowanie między mężczyznami, którym nie daje jednak wiążącej odpowiedzi ani poczucia, że mogą liczyć na coś więcej. Wśród nich jest żonaty Bleriot, trochę nieudacznik, choć właśnie przy Norze nabiera blasku i promienieje. Gdzie go zaprowadzi znajomość z tajemniczą femme fatale? Nic nie zdradzę! Byłam bardzo ciekawa tej książki a jej czytanie było dla mnie interesującym doświadczeniem. Sama fabuła może nie należy do innowacyjnych, ale z drugiej strony znudzenie też nikomu nie grozi. Tematyka jest aktualna i współczesna, przez co trafia do szerokiego grona odbiorców. Co więcej, na uwagę i wyróżnienie zasługuje sposób narracji a także świetny, plastyczny język. Poza tym mogę spokojnie stwierdzić, że jest to kobieca proza na dobrym poziomie. Książka, która elektryzuje, przyciąga, bawi i daje do myślenia. Polecam i pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

Podpis mordercy” Krystyna Kuhn

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 304

Kryminały i thrillery psychologiczne lubię, dlatego niedawno miałam przyjemność poznać „Zimowego mordercę”, czyli pierwszy tom cyklu z prokuratorem Miriam Singer w roli głównej. Książka zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc sięgnęłam po drugą część, czyli „Podpis mordercy”. Tym razem pani prokurator i komisarz Henri Liebler będą musieli rozwiązać kilka tajemniczych kryminalnych zagadek. Tancerka zostaje zachłostana na śmierć a student zmarł śmiercią głodową w klatce, w swoim domu. Co łączy tę dwójkę? Oboje znali się z profesorem Husem oraz mieli rzeźbiony krzyż na szyi. Kim jest psychopata, który dręczy i katuje swoje ofiary w nieludzki sposób? Dlaczego ma to coś wspólnego z twórczością Kafki? Wkrótce dochodzi do aresztowania Husa, ale Miriam nie do końca wierzy w jego winę. Sprawa robi się coraz bardziej zawiła a pani prokurator nie tylko będzie musiała uporać się z mordercą, ale również ze swoimi własnymi demonami, które cały czas ją dręczą... Podobnie jak pierwsza część, także i drugi tom jest dopracowany i ciekawie skonstruowany. Intryga jest odpowiednio zawiła, abyśmy nie poczuli się znudzeni a elementy psychologiczne dodają smaczku całej opowieści. Poza tym akcja jest prowadzona płynnie, napięcie stopniowane z wyczuciem a wlecenie w całość twórczości Kafki było idealnym posunięciem. Język jest plastyczny, opisy szczegółowe a zakończenie zaskakujące, co oczywiście stanowi spory atut. Jeżeli liczycie na mocną lekturę, trzymający w napięciu thriller, to jestem pewna, że nie będziecie zawiedzeni. Polecam i pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

Wina” Jonathan Kellerman

Wydawnictwo: Amber
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 304

Jonathan Kellerman to pediatra i psycholog, ale również jeden z najpopularniejszych pisarzy, który swoją wiedzę wykorzystuje do tworzenia świetnych thrillerów psychologicznych. Osobiście nie miałam przyjemności zasmakować twórczości tego autora, dlatego kiedy pojawiła się okazja aby poznać jego książkę „Wina”, nie wahałam się ani chwili. Kilka słów o treści... W bogatej dzielnicy Los Angeles, podczas renowacji starego domu, zostaje znaleziona stara skrzynia z ciałem niemowlęcia, które zginęło przed sześćdziesięciu laty. Niedługo potem w okolicy dochodzi do innej zbrodni. Ciało zastrzelonej dziewczyny a obok szczątki dziecka stają się początkiem dramatycznej serii zdarzeń. Do akcji wkracza detektyw Milo Sturgis a pomaga mu świetny psycholog Alex Delaware. Obaj próbują odkryć kto stoi za tymi wydarzeniami. Jak się okaże, prawda jest bardziej przerażająca niż można sądzić a doświadczenie zawodowe, czasami nie wystarcza... Pierwsze spotkanie z pisarzem uważam za udane. Może nie było fajerwerków, ale fabuła jest wciągająca i ciekawie skonstruowana. Z pewnością znudzenie nikomu nie grozi, ponieważ klimat jest iście mroczny i ponury a akcja prowadzona bez przestojów. Autor zagłębia się w umysł psychopaty, analizuje i drąży po meandrach pierwotnych instynktów oraz balansuje na krawędzi szaleństwa i obłędu. Styl jest surowy, język powściągliwy a napięcie odpowiednio wyważone. Jeżeli lubicie thrillery psychologiczne, to zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę. Polecam!
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<

czwartek, 24 października 2013

Do czterech razy sztuka:)

„Formacja trójkąta” Mariusz Zielke

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 392

Mariusz Zielke to polski pisarz, publicysta, dziennikarz, którego twórczość poznałam przy okazji lektury „Wyrok”. Byłam pod niemałym wrażeniem tej pozycji, stąd też nie miałam zamiaru odpuścić sobie kolejnej książki, czyli „Formacji trójkąta”. Kilka słów o treści... Prezes warszawskiej giełdy, Witold Sworowski rzekomo popełnił samobójstwo. Jak zdołamy się dowiedzieć, był oskarżony o naruszenie wewnętrznych zasad etyki, głównie spowodowane erotycznymi  wojażami i pozbawiony swojego stanowiska. Im głębiej będziemy kopać, tym więcej dowiemy się o tym, co ukrywał i z jakimi ludźmi zadarł. Wiadomo, że był w konflikcie z maklerami oraz ministrem skarbu, ale to dopiero początek. Trójka bohaterów będzie miała pełne ręce roboty, aby rozwiązać zagadkę jego śmierci. Wśród nich mamy młodego dziennikarza „Ekspressu Finansowego”, który wciąż czeka na swój materiał życia, Martę, agentkę ABW w średnim wieku oraz narwanego policjanta. Szybko się zorientują, że w tę sprawę zamieszane są szychy z wysokich stanowisk, jak i bandyci, którzy rządzą polityczno-biznesowym półświatkiem... Było to moje drugie spotkanie z Panem Zielke i tym razem również bardzo udane. Niebezpieczna gra, wartka akcja, zaskakujące zwroty w fabule, konkretni, złożeni bohaterowie to zaledwie przedsmak tego, co przyszykował nam pisarz. Język jest dosadny, mocny a styl męski i szorstki, ale jednocześnie lekki, więc całość czyta się płynnie. Intryga jest zawiła i dobrze skonstruowana a tajemnice, mroczny klimat i silne emocje będą nam cały czas towarzyszyć. Polecam czytelnikom ceniącym sensacyjno-kryminalne lektury, bezpardonowo obnażające świat wielkich pieniędzy, lewych interesów, skandali i wywiadowczych rozgrywek.   
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
--------------------------------------
„Zielonooki demon” Jaye Wells

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 06/2012
Liczba stron: 396

Cykl z Sabiną Kane w roli głównej autorstwa Jaye Wells zrobił na mnie niemałe wrażenie. Dwa tomy już za mną i nadszedł czas na trzecią część, czyli książkę „Zielonooki demon”. Akcja rozpoczyna się w miejscu, w którym zakończono „Maga w czerni”. Podstępna, złowroga babka bohaterki porywa jej siostrę bliźniaczkę, Maisie. Jednak Sabina nie zamierza pozwolić, aby ten stan rzeczy trwał i już planuje jak ją odbić z rąk okrutnej babki. W tej ratunkowej misji pomaga jej demon Giguhl oraz uwodzicielski nekromanta Adam. Jednak to tylko wstęp, bowiem ocalenie życia bliźniaczki to tylko część zadania. Okazuje się, że babka Sabiny zamierza wezwać Kaina, wampirzego ojca, co może być początkiem wojny międzyrasowej, więc grupa musi temu zapobiec. Do ich paczki przyłączy się jeszcze kapłanka wudu oraz wróż-transwestyta, więc nudno i spokojnie nie będzie. Akcja toczy się wartko i dynamicznie a coraz to nowe wydarzenia zaskakują, szokują i podnoszą ciśnienie. Główna bohaterka cały czas jest świetnie wykreowana, pyskata, konkretna i odważnie krocząca przez rzucane od losu wyzwania. Musicie się przyszykować na krwawe bitwy, dziwaczne rytuały, cmentarną scenerię i dużo, dużo więcej:). Koloru dodają delikatne scenki erotyczne i humor na dobrym poziomie. Fabuła jest dopracowana, bogata w szczegóły oraz wciągająca. Z pewnością nudzić się nie będziecie. Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu! Polecam i pozdrawiam:). 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
--------------------------------------
„Historia kotem się toczy” Renata L.Górska

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 11/2013 - przedpremierowo
Liczba stron: 349

Lubię literaturę polską, w tym twórczość Renaty L.Górskiej, więc nie mogłam sobie odmówić jej najnowszej książki „Historia kotem się toczy”. W Kasztelowie, małym miasteczku na Śląsku, życie płynie leniwie i spokojnie. Jednak ostatnio ta dotychczas spokojna mieścina stała się miejscem wandalizmu, dewastacji oraz centrum znęcania i zabijania dzikich i domowych zwierząt. Mieszkańcy zaczęli unikać nocnych wyjść, zamykali się w domu wraz ze swoimi pupilami i coraz bardziej pogrążali się w strachu i wzajemnej nieufności. A sprawca był nieuchwytny. Janina Gawron była jedną z nielicznych, którzy nie poddali się szaleństwu, aż do momentu gdy doznała urazu biodra na podejrzanie przymarzniętych schodach do domu. Zaradną, ale i zgryźliwą kobietą ktoś się musiał zająć. Od czego jest była synowa? A właśnie od opieki nad starą, schorowaną teściową. Kobieta za namową córek, czyli wnuczek Janiny, decyduje się przenieść z Krakowa do Kasztelowa na rok, aby pomóc teściowej, z którą nigdy nie była w dobrych stosunkach. Jednak wisi nad nią nakaz eksmisji z mieszkania, które po długach zaciągniętych przez jej nieżyjącego, zdradliwego męża i syna Janiny, nie była w stanie spłacić, więc nie ma dużego wyjścia. Opuszcza miasto i przenosi się na prowincję, gdzie czeka ją wiele wyzwań i przygód oraz grasujący po miasteczku złoczyńca... Ciekawa, nietypowa opowieść, którą czyta się lekko i z przyjemnością. Fabuła jest ciekawa, sylwetki bohaterów dobrze nakreślone a akcja choć rozwija się powoli, to jednak nie nudzi. Język jest o tyle ciekawy, że mamy tu wtrącenia gwary śląskiej, co oczywiście czasami może odrobinę utrudniać odbiór, ale z drugiej strony wzbogaca przekaz. Nie brakuje tu emocji, szczypty napięcia, nutki tajemniczości i kocich motywów. Kobieca lektura o poszukiwaniu szczęścia, skomplikowanych relacjach międzyludzkich i niełatwych wyborach. Polecam:). 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
--------------------------------------
W teatrze uczuć” Lisa Kleypas

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 368

Romanse w wykonaniu bestsellerowej amerykańskiej pisarki Lisy Kleypas to prawdziwa uczta dla czytelników spragnionych gorących scen i uwodzicielskich bohaterów. Ostatnio na rynku wydawniczym pojawiła się jej najnowsza powieść -  W teatrze uczuć”. Przenosimy się do 1833 roku, do Londynu.  Młodziutka lady Madeline Matthews nie zamierza wychodzić za mąż za pięćdziesięcioletniego lorda Cliftona, którego wybrali dla niej rodzice. Zawsze potulna i uległa, teraz postanowiła się zbuntować. Pragnie przystojnego księcia, wystawnych przyjęć i odrobiny wolności a nie życia u boku starego, zgorzkniałego mężczyzny. Właśnie dlatego wplątuje się w romans z Loganem Scottem, aktorem i właścicielem teatru. Ten samotny, nieco tajemniczy mężczyzna, nie do końca uporał się z przeszłością, ale kiedy w jego świat wkroczy urocza, radosna Madeline, między tą dwójką tworzy się niezwykła, zaskakująca relacja...  Podobnie jak w przypadku wcześniejszych książek autorki, także i tym razem spędziłam przyjemnie czas i na chwilkę przeniosłam się do XIX-wiecznej Anglii, aby poczuć jej klimat, zasmakować w konwenansach i przyjrzeć się dwójce bohaterów, których połączy niełatwe, ale silne uczucie. Język jest plastyczny, akcja płynna i bez przestojów a emocje niemałe. Poza tym, możecie spodziewać się romantycznych (i nie tylko) elementów sprytnie wplecionych w treść. Świetny, wciągający romans historyczny, który z pewnością spodoba się czytelnikom nastawionych na niezobowiązujące, lekkie w odbiorze lektury. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

środa, 25 września 2013

Co robi książkoholik na urlopie? Czyta, czyta, czyta:P

„Dziewczyny z Danbury” Piper Kerman

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 360

„Dziewczyny z Danbury” to książka napisana przez Piper Kerman, która w ostatnich miesiącach zyskała światowy rozgłos. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Otóż jest to historia na faktach a autorka, będąca zarówno bohaterką, przybliża nam sytuację panującą w amerykańskich więzieniach dla kobiet. Po burzliwej młodości, w której nie brakowało narkotyków, wszystko zaczęło się układać. Piper znalazła świetne mieszkanko, miała wspaniałego ukochanego oraz dobrą pracę. Ale przeszłość upomniała się o swoje. W jednej chwili jej spokojne życie wywraca się do góry nogami. Kobieta trafia do więzienia w Danbury, w Connecticut. Szybko okazało się, że nie miała nawet bladego pojęcia co oznacza pobyt w tym miejscu, jak wiele czeka ją tu wyzwań, wyrzeczeń i problemów do pokonania. Realistycznie, szczerze, bez krzty przesłodzenia wprowadza nas, czytelników-obserwatorów, w świat więziennictwa od wewnątrz. A mogę wam napisać, że będzie to bardzo pouczająca i przejmująca wycieczka! Autorka skupia się na relacjach jakie zawarła z współtowarzyszkami, niepisanych zasadach panujących między więźniarkami a strażnikami, ale też niezwykłej sile kobiecej przyjaźni, wsparciu ze strony rodziny i bliskich czy też przemianie, jaka w niej zaszła. Jestem pozytywnie zaskoczona tą lekturą. Język jest prosty, akcja wartka a wydarzenia często przyjmują nieoczekiwany zwrot. Poza tym sporo tu emocji, refleksji, szokujących momentów czy też wzruszających chwil. Naprawdę godna poznania pozycja! Na podstawie książki powstał serial, który z przyjemnością obejrzę. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
 -----------------------------------------------
„Alchemia miłości” Eve Edwards

Wydawnictwo: Egmont
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 384

Lubię czytać o Anglii za czasów panowania Tudorów oraz zagłębiać się w romansowo-obyczajowe zawiłości z tamtego okresu, dlatego nie mogłam sobie odmówić przeczytania książki „Alchemia miłości” Eve Edwards. Jest to historia rozgrywająca się pod koniec XVI wieku, kiedy to poznajemy losy Ellie, biednej dziewczyny zajmującej niską warstwę społeczną, której ociec trudni się alchemią oraz Williama Lacey, który przejął po ojcu majątek i stał się głową rodu. Niestety bohater musi zmagać się z długami, więc aby wyjść z opresji i wywinąć się mackom bankructwa, postanawia poślubić zamożną pannę. Kiedy jednak na jego drodze staje Ellie, nie mającą żadnego posagu, okazuje się, że coś do niej czuje. Pojawia się wewnętrzne rozdarcie, czy iść za głosem serca czy może skupić się na obowiązkach wobec rodu i podejść do sprawy chłodno i bez emocji. Wszystko komplikuje fakt, który wkrótce wyjdzie na jaw. Otóż to właśnie rodzina Ellie była powodem upadku hrabstwa Dorset i jego kłopotów finansowych. Czy to coś zmieni w tej sytuacji? Co w życiu jest najważniejsze? Pieniądze, sława, miłość, władza, zdrowie? Nie ma łatwej i jednej odpowiedzi, ale dążąc do jej poznania autorka zaserwowała nam naprawdę wciągającą opowieść, w której bez problemu znajdziemy świetnie przedstawione elementy historyczne, przygodowe, romans i nieco psychologicznych kwestii. Na dodatek jak to w życiu bywa, nic nie jest tu czarne lub białe. Na bohaterów, którzy są barwnie i szczegółowo  przedstawieni, czeka wiele wyzwań, wewnętrznych rozterek, skomplikowanych wyborów oraz słodko-gorzkich chwil. Plusem jest również niesamowite oddanie ducha epoki, które udało się pisarce. To z pewnością zasługa  plastycznego i języka i lekkiego stylu. Wszystko to opakowane w ładną okładkę ze skrzydełkami. Mam nadzieję, że książka spodoba się wam tak bardzo, jak mi:). 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
 -----------------------------------------------
„Żywioły” Alex Kava, Erica Spindler, J. T. Ellison

Wydawnictwo: G+J
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 296

Jeżeli macie ochotę na nieco sensacji i szczyptę kryminalnych zagadek to mam coś dla Was. Chodzi o „Żywioły”, które są wspólnym dzieckiem trzech znanych i cenionych pisarek specjalizujących się w tego typu literaturze. Alex Kava, Erica Spindler oraz J. T. Ellison stworzyły wciągającą opowieść o nieprzewidywalności i gwałtowności jaką niesie za sobą natura oraz mrocznych cząstkach ludzkiej duszy. Tłem książki jest nieobliczalny żywioł, który opanowuje Stany Zjednoczone. Szalejące burze i wichury w różnych miejscach Ameryki sprawiają, że nikt nie może czuć się bezpieczny. Zwłaszcza, że na wolności grasują niebezpieczni przestępcy, których za wszelką cenę trzeba powstrzymać. Do akcji wkracza detektyw Mary Catherine Riggio, agentka FBI Maggie O’Dell oraz porucznik Taylor Jackson. Trzy kobiece sylwetki, z których każda ma swój własny sposób na przetrwanie kataklizmu i inną metodę na udaremnienie działań niebezpiecznych zbrodniarzy. Fakt, że każdą z postaci stworzyła inna autorka jest bardzo interesujący i nietypowy. Od pierwszej strony szybko wdrożyłam się w fabułę, która pełna jest niespodzianek, wartkiej akcji, zmagania się ze skutkami groźnej pogody oraz poszukiwaniach podejrzanych typów. Nie sposób się tu nudzić. Co więcej, napięcie jest dobrze stopniowane, więc nie czułam znużenia. Poza tym język jest bardzo przystępny, styl lekki, więc całość pochłania się w zawrotnym tempie. Jeżeli liczycie na dobrą rozrywkę i nieco sensacyjno-psychologicznych elementów, to „Żywioły” z pewnością się wam spodobają. Pozdrawiam! 
Moja ocena
 >>>> 4,5 / 6 <<<<
-----------------------------------------------
„Piąta fala” Rick Yancey

Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie polskie: 08/2013
Liczba stron: 512

Zastanawialiście się kiedyś, jaki będzie koniec naszej planety? Asteroida, inwazja obcych, globalne ocieplenie, broń chemiczna lub atomowa? Jak długo będzie jeszcze trwać życie na Ziemi? Każdy z nas czasami zadaje sobie te pytania, na które przecież nie ma jasnej odpowiedzi. Osobiście jednak uwielbiam książki właśnie z motywem końca świata. Właśnie dlatego nie mogłam przejść obojętnie wobec lektury „Piąta fala” Ricka Yancey’a. O czym jest? O kosmitach, którzy postanowili pozbyć się ludzi i zająć naszą planetę. W kilka chwil zgładzono kilka miliardów ludzi. Ocaleli nieliczni, ale nie zamierzają się poddawać! Porozrzucani w różnych zakątkach świata, w niewielkich wioseczka i dużych metropoliach, bazach wojskowych i specjalnych obozach planują przetrwać każdy dzień i pokonać przebiegłego wroga. Wszystko poznajemy z perspektywy kilku bohaterów, którzy na swój sposób walczą o każdy dzień i próbują dowiedzieć się, co dokładnie się stało. Muszą pokonywać niemałe przeszkody, zmagać się ze strachem, śmiercią, ale także przeżywają miłosne zawirowania i odnajdują sens w brutalnej rzeczywistości, w której nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto tak naprawdę wrogiem. Możecie się spodziewać szybkiej akcji, niespodziewanych zwrotów w fabule, licznych niespodzianek, silnych i skrajnych emocji oraz wewnętrznych dylematów. Dla zwolenników wątków romansowych też coś się znajdzie:). Co więcej, postacie są pełnokrwiste, dobrze przedstawione i szczegółowe. Daleko im od miałkich i powierzchownie zarysowanych sylwetek. Książka jest prosta w odbiorze, co jest oczywiście zasługą lekkiego stylu i przystępnego języka. Już nie mogę doczekać się drugiego tomu! Polecam i pozdrawiam:). 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
 -----------------------------------------------
„Doktor Sen” Stephen King

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 656

Któż nie zna twórczości Stephena Kinga? Chyba nie ma takiej osoby:). Tak czy inaczej pisarz należy do kręgu moim ulubionych, więc nie było możliwości, aby „Doktor Sen”, czyli kontynuacja kultowego „Lśnienia” mnie ominęła. Nie będę jednak streszczać fabuły i podawać jej szczegółów. Nie zmierzam Wam odbierać przyjemności z uczty jaką przyszykował nam ten autor. Wspomnę jednak że Dan Torrance, główny bohater i zarazem osoba obdarzona wyjątkowymi zdolnościami, nie jest już małym chłopcem, jakiego poznaliśmy w pierwszej części. Sporo się tu zmienia, ale faktem jest, że na bohaterze ciąży niemały bagaż emocjonalny i ogrom doświadczeń z dzieciństwa, które cały czas się za nim ciągną. Kiedy trafia do niewielkiego miasteczka New Hampshire, widzi tu dla siebie możliwość odpokutowania. Czy rzeczywiście tak będzie? I mamy jeszcze nastoletnią Abrę Stone. Jaka będzie jej w tym wszystkim rola? Walkę między złem a dobrem czas zacząć! Jeżeli jesteście gotowi na zaciekłą, krwawą batalię, nie boicie się mroków i cieni wokół was oraz macie nerwy ze stali, to zapraszam na podróż w głąb najstraszniejszych koszmarów. Myślę, że nie trzeba nikogo specjalnie namawiać do tej lektury. Jest to istna gratka dla miłośników grozy, magii i psychologicznych odnośników. King świetnie buduje napięcie, wartka akcja i niespodzianki przyszykowane przez autora nawet na chwilę nie pozwalają się nam nudzić a emocje skaczą poza skalę. Poza tym ten niesamowity klimat! Jest coś niepokojącego w tej książce. Coś co drąży gdzieś głęboko w umysł, zakłóca nasz spokój, wywołuje ciarki na skórze, nie pozwala zmrużyć oka. Mroczna, zaskakująca, warta przeczytania! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
 -----------------------------------------------
„Miodowa pułapka” Unni Lindell

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 376

Lubię cykle kryminalne, zwłaszcza te skandynawskiego pochodzenia, dlatego moją uwagę zwróciła książka „Miodowa pułapka” autorstwa norweskiej pisarki Unni Lindell. W Polsce seria ta nie jest jeszcze znana, ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni. Czołową postacią jest komisarz Cato Isaksen, którego pracę jako policjanta i śledczego będziemy obserwować z niemałym zaangażowaniem. W krótkim czasie dochodzi do dwóch, wydawać by się mogło, zupełnie nie powiązanych zdarzeń. Otóż pewnego dnia znika bez śladu chłopiec. Ostatnią osobą, która go widziała jest sędziwa już Vera Mattson, która to mieszka w okolicy szkoły i na co dzień  musi zmagać się z uczniami, przebiegającymi przez jej ogródek. Drugą ofiarą jest młoda Łotyszka, która została rzekomo potracona przez samochód. Obrażenia jednak wskazują, że nie był to zwyczajny wypadek. Wkrótce na jaw wychodzi fakt, że te dwie sprawy łączą się ze sobą. Śledztwo przejmuje komisarz Cato Isaksen, ale jego prowadzenie utrudniają polityczne i personalne zawirowania w policyjnym świecie. Czy uda się rozwikłać zagadkę kryminalną? Co stało się z chłopcem? Nic nie zdradzę! Było to moje pierwsze spotkanie z tą pisarką i od razu udane. Szybko wdrożyłam się w fabułę, która obfituje w niespodziewane zwroty, dynamiczną akcję, detektywistyczne szczegóły. Klimat jest tajemniczy a język przystępny, więc książkę przeczytałam bardzo szybko. Było to również związane z chęcią dowiedzenia się, o co w tym wszystkim chodzi i jaki będzie finał. Dużym plusem są psychologiczne smaczki, zagłębianie się w odmęty mrocznych umysłów, drążenie po głębinach ludzkich osobowości. Już nie mogę doczekać się kolejnej części. Pozdrawiam i polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

poniedziałek, 23 września 2013

Jesienną porą... :)

„Świat Jonesa” Philip K. Dick

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 08/2013
Liczba stron: 260

Philip K. Dick to genialny i szeroko ceniony pisarz science fiction, którego twórczość przyczyniła się w znaczący sposób do rozwoju tego literackiego gatunku. Osobiście bardzo cenię tego autora a jego książki czytam z nieukrywaną przyjemnością. Ostatnio w moje ręce trafiła krótka powieść „Świat Jonesa”. Akcja rozgrywa się na początku XXI wieku, kiedy to obserwujemy świat po atomowej zagładzie. Ameryka stała się państwem policyjnym, w którym wszelkie przewinienia, nawet niewielkie, karane są szybko, przykładnie i surowo. Wśród społeczeństwa szerzy się inwigilacja prowadzona przez służby wojskowe i specjalnych agentów, więc nikt nie może czuć się bezpieczny. Warto wspomnieć, że u części osób doszło do zmian genetycznych z powodu napromieniowania, więc mutanci są nieodłącznym elementem. Wytchnieniem i niewielką rozrywką w tym totalitarnych świecie jest za to legalne zażywanie narkotyków, z których chętnie korzystają. Na dodatek główny bohater ma zdolność widzenia niedalekiej przyszłości, co jest bardzo interesującym aspektem a w tle czai się jeszcze kontakt z kosmitami i próby zaadoptowania się do życia w kosmosie. Uff... Tylko Dick potrafi tak połączyć wiele różnorodnych wątków i tematów a jednocześnie stworzyć tak wciągającą i jakże ekscytującą całość! Świetny klimat, prosty język, trzymające w napięciu zakończenie, nietypowe spojrzenie na liczne kwestie, dystopijna rzeczywistość... Polecam serdecznie!! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<


„Simon i dęby” Marianne Fredriksson

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 396

O szkodach, jakie powoduje wojna w ludzkich sercach i umysłach oraz o losach dzieci w tym dramatycznym czasie powstało już wiele książek. Mimo to, kiedy natknęłam się na lekturę „Simon i dęby” Marianne Fredriksson poczułam, że muszę ją poznać. Jak się okazało, nie jest to pozycja historyczna a bardziej dramat psychologiczny. Lata czterdzieste XX wieku. Bohaterem jest Simon, beztroski, żydowski chłopiec, który został adoptowany przez małżeństwo mieszkające w Szwecji. Nie ma pojęcia o swoim dziedzictwie i pochodzeniu. Różnice nie tylko w wyglądzie fizycznym, ale i w podejściu do różnych kwestii sprawiły, że nie czuje się z nimi aż tak bardzo zżyty. Tymczasem Europa staje w obliczu II Wojny Światowej, choć w samej Szwecji jest pozorny spokój. Jednak dzieci, jak to dzieci, czasami dokuczają innym w szkole. I tak też było w przypadku Simona. Jednak właśnie wtedy zaprzyjaźnia się z Izaakiem, kolegą ze szkoły i jego rodziną. Czy ta relacja coś zmieni? Czy chłopiec dowie się prawdy o sobie? Jak bardzo rozprzestrzeniający się antysemityzm wpłynie na bohaterów? Nic nie zdradzę! Muszę napisać, że książka porusza ważną tematyką, ale nie jest przytłaczająca. Oczywiście podczas lektury będą nam towarzyszyć silne emocje i jeszcze więcej refleksji, ale nie było tu aż tak dramatycznie, jak w niektórych książkach z kręgu literatury wojennej, co uważam za spory plus. Poza tym klimat jest nieco melancholijny, co niektórych może drażnić, ale moim zdaniem był on idealnie dopasowany do przekazu i treści. Język jest prosty, sylwetki bohaterów ciekawie wykreowane. Jeżeli cenicie życiowe, wzruszające powieści o niełatwej przyjaźni, przyspieszonym dojrzewaniu czy szukaniu siebie i swoich korzeni, to zdecydowanie musicie sięgnąć po tę książkę. Polecam! 
Moja ocena
 >>>> 5 / 6 <<<<


„Trio z Plainview” Edward Kelsey Moore

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 416

„Trio z Plainview” to debiut powieściowy Edwarda Kelsey Moore’a. Skusiła mnie okładka i piękny opis. Poza tym potrzebowałam czegoś babskiego, lekkiego, co umili mi wolny wieczór. Historia dotyczy kilku przyjaciółek, które znają się od wielu lat. Odette, Barbara Jean i Clarice spotykają się w znanej knajpce w miasteczku Plainview, gdzie zwierzają się sobie ze swoich wzlotów i upadków, drobnych kłopotów jak i życiowych dramatów. Poruszono tu uniwersalne tematy, takie jak zmagania z ciężką chorobą, niełatwe życie małżeńskie, zdradę, rezygnowanie z marzeń i kariery czy poświęcanie się dla innych. A to dopiero początek... Od razu muszę wspomnieć, że spodziewałam się czegoś innego, ale nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę. Utrzymana jest ona w dość stonowanej tonacji i mam tu na myśli fakt, że akcja nie należy do wartkich, co oczywiście nie musi być minusem, ale w tym przypadku niektóre fragmenty nieco mi się dłużyły. Myślę, że autor chciał skupić się na wiernym zobrazowaniu każdej z postaci oraz szczegółowym opisaniu otoczenia, przez co proporcje zostały nieco zachwiane. Jednak na plus przemawia humor, szczerość i słodko-gorzki wydźwięk. Poza tym język jest przystępny, nie brakuje tu emocji i ciepłej atmosfery, którą z pewnością poczujecie. Jeżeli szukacie życiowej, wzruszające i typowo kobiecej lektury o blaskach i cieniach przyjaźni, miłości czy życiowych drogach to myślę, że powyższa książka się wam spodoba:). 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<


„Ziemia pod jej stopami” Salman Rushdie

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 07/2013
Liczba stron: 672

Salman Rushdie to brytyjski pisarz indyjskiego pochodzenia. Kilka książek jego autorstwa, które miałam okazję przeczytać zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Właśnie dlatego nie mogłam odmówić sobie kolejnej lektury - „Ziemia pod jej stopami”. Punktem wyjścia jest uczucie między trójką głównych bohaterów. Mamy więc świetnego kompozytora Ormusa Kama, ukochaną przez publiczność piosenkarkę Winę Apsara oraz męskiego narratora powieści. Ich relacje staną się początkiem obszernej i wielokierunkowej opowieści dotykającej różnorodnych zagadnień. Na pierwszy plan wysuwa się warstwa kulturowa, z muzyką, fotografią i sztuką oraz jej wpływ na społeczeństwo. Można zauważyć dominację zachodnich klimatów nad te wschodnie. Mamy tu zarówno porównanie i zderzenie odmiennych cywilizacji, innego podchodzenia do pewnych kwestii i trudności wynikających z dorastania w różnych tradycjach. I miłość, która ma wiele twarzy i można ją rozpatrywać w różnorodny sposób... Nie zamierzam zdradzać zbyt wiele z fabuły, dlatego brzmi to zagadkowo i być może nieco niezrozumiale, ale sam odbiór lektury nie przysparza zbyt wiele trudności. Niewątpliwym plusem jest barwny, plastyczny język, w którym niemało symboliki, poetyckich wtrąceń i świetnych opisów. Nie zabraknie również emocji i sporej dawki refleksji.  Wciągająca, zaskakująca książka o przekraczaniu granic, tęsknocie, skrajnych uczuciach, złożoności ludzkiej natury ... Polecam serdecznie!! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<


„Dziecko ciemności” Graham Masterton

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 400

Jeżeli macie ochotę na nieco sensacji i szczyptę grozy, to zachęcam po sięgnięcie po książkę „Dziecko ciemności” brytyjskiego pisarza Grahama Mastertona. Tym razem akcja będzie rozgrywać się w... Polsce. Ciekawe prawda? Ja byłam przyjemnie zaskoczona takim a nie innym miejscem wydarzeń. W Warszawie dochodzi do krwawych zbrodni. Ofiary są pozbawiane głów o ich ciała porozrzucane po całym mieście. Sarah Leonard nadzoruje budowę Hotelu Senackiego. Wszystko idzie dobrze, aż do pewnego dnia kiedy to właśnie tam znaleziono kolejną ofiarę psychopaty. Kobieta nie chcąc straszyć pracowników kontaktuje się z emerytowanym detektywem Claytonem Marshem, który wraz z młodym policjantem Stefanem Rejem zaczynają prowadzić własne dochodzenie. Ich nieoficjalne poczynania szybko odnoszą skutek. Okazuje się, że sprawca jeszcze nie skończył tego co zaczął a swoje ofiary wybiera w konkrety sposób. Kim jest potwór i jakie motywy nim kierują? Nic nie zdradzę! Muszę przyznać, że obsadzenie akcji tego kryminału w polskich realiach było ciekawym posunięciem. Fabuła jednak jest nieco niedopracowana, choć akcja trzyma w napięciu i nie czułam znudzenia podczas lektury. Ogólne wrażenia dobre, ale znając inne książki tego pisarza, poprzeczkę postawiłam zbyt wysoko. Mimo to, nie żałują czasu spędzonego z tą pozycją. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 4 / 6 <<<<


„Błękitny Zamek” Lucy Maud Montgomery

Wydawnictwo: Egmont
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 280

Któż z nas nie zna książek Lucy Maud Montgomery? Dla mnie kojarzą się one z dzieciństwem i okresem dojrzewania, dlatego mam do nich wielki sentyment. Kiedy więc w zapowiedziach zobaczyłam wznowienie „Błękitnego Zamku” radości nie było końca. Bohaterką jest Valancy Striling, 29-letnia dziewczyna, która wciąż jeszcze mieszka razem z despotyczną matką i ciotką. Na dodatek brak męża oraz pewna dawka nieśmiałości i delikatnej natury kobiety sprawiają, że jest ona głównym powodem docinków, poniżania i szykan. Wszystko to sprawia, że Valancy jest nieszczęśliwa, nie widzi sensu w życiu i nie czerpie z niego radości. Chwile wytchnienia i pocieszenia stanowią dla niej marzenia i fantazje o Błękitnym Zamku. Pewnego dnia wybiera się do lekarza, który rozpoznaje u niej śmiertelną chorobą i daje zaledwie rok życia. To był prawdziwy wstrząs dla dziewczyny, ale i punkt zwrotny. Dzięki tej informacji zaczyna inaczej wszystko postrzegać i nie zamierza ostatnich chwil na tym świecie być czyimkolwiek popychadłem. Przeciwstawia się rodzinie i ... Więcej nie zdradzę, ale z pewnością czeka ją niemało przygód oraz piękna droga do odkrycia swojej prawdziwej natury i cieszenia się tym, co zesłał nam los. Nie ukrywam, że książka jest wciągająca i ma w sobie sporo ciepła. Zarówno fabuła, jak i wykonanie jest moim zdaniem na dobrym poziomie. Język jest prosty, ale barwny a emocje dobrze odwzorowane. Poza tym nie brakuje tu zaskakujących elementów, życiowych dylematów, ale i nieco humoru i dowcipnych sytuacji. Książka pomimo, że wydana po raz pierwszy około 90 lat temu, jest ponadczasowa i uniwersalna. Wzruszająca, magiczna opowieść o pierwszej miłości, wewnętrznej metamorfozie, szukaniu i poznawaniu siebie, swoich pragnień i realizowaniu marzeń, pomimo przeszkód. Polecam gorąco! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6  <<<<