Loading...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. W.A.B.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. W.A.B.. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

Dramatyczno-erotyczno-fantastyczna tematyka:D

„Taft ” Ann Patchett

Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 312

Ann Patchett to amerykańska pisarka, laureatka licznych nagród literackich. Jeszcze do niedawna jej twórczość nie była mi znana. Wszystko zmieniło się za sprawą wydanej ostatnio książki „Taft”, której akcja rozgrywa się w Tennessee. Bohaterem jest John, czarnoskóry były muzyk, który teraz zajmuje się prowadzeniem baru. Każdy dzień jest taki sam a rutyna i powtarzalność na dobre zagościły w jego życiu. Ale pewnego dnia w lokalu pojawia się młodziutka, nieśmiała Fay, która okaże się dla niego początkiem zmian. Mężczyzna zatrudnia ją jako kelnerkę w barze i coraz bardziej angażuje się w jej los i problemy, które ma np. ze zbuntowanym, wręcz niebezpiecznym bratem Carlem. Ich relacje są bardzo osobiste, intymne, co będzie przyczyną sporego zamieszania. Ale z drugiej strony spotkanie Johna z tą dwójką młodych osób sprawi także, że zacznie on mierzyć się z własnymi demonami, które nękają go z przeszłości... Jestem zaskoczona tą książką i to w sensie pozytywnym. Fabuła bardzo mi się spodobała. Jest życiowa, na wskroś prawdziwa i realistycznie nakreślona. Co więcej, bohaterowie są wielowymiarowi, przedstawieni od strony nękających ich dylematów czy też naznaczeni niemałą dozą wątpliwości i rozterek. Emocje wręcz wylewają się z każdej strony, więc nie da się czytać tej lektury beznamiętnie czy z chłodnym nastawieniem. Akcja nie biegnie, ale też nie stoi w miejscu. Stopniowo będziemy poznawać bohaterów i ich skomplikowane relacje oraz wydarzenia, które sprawiły, że znaleźli się w takim a nie innym położeniu. Warto również wspomnieć o barwnym języku i hipnotyzującym stylu, które razem tworzą niezapomniany klimat. Jeżeli macie ochotę na słodko-gorzką, poruszającą prozę, to zdecydowanie Ann Patchett będzie doskonałym wyborem. Polecam i pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
---------------------------------------
„Wilczyca” Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 06/2013
Liczba stron: 400

Całkiem niedawno miałam okazję przeczytać książkę „Wilk” Katarzyny Bereniki Miszczuk. Przyjemnie spędziłam z nią czas, więc nadszedł czas na kontynuacją, czyli „Wilczycę”. Ogólnie jestem pozytywnie zaskoczona w stosunku do pierwszej części. Język się poprawił, podobnie jak sama fabuła, która jest tu bardziej dopracowana. Ewidentnie widać, że warsztat się poprawił, choć nie jest to jeszcze poziom zaprezentowany w jej późniejszej książce „Ja, diablica”. Mimo to, wszystko napisane jest ciekawie, z pomysłem i bez przynudzania. W tej części poznamy dalsze losy nastoletniej Margo oraz Maxa. Chwilowy spokój w Wolftown szybko się kończy, gdy w okolicy zaczyna grasować coś dzikiego, zostawiającego ślady brutalnej walki. Policja ostrzega przed spacerowaniem po nocy, ale nie wszyscy się do tego stosują. Na dodatek coś dziwnego dzieje się z Maxem. Margo ponownie będzie musiała zagłębić się w niebezpieczny i mroczny świat. Czy dowie się kto za tym stoi i co się tu dzieje? Eksperymenty, tajne laboratoria, tajemnicze sytuacje, zagadkowe wydarzenia, grasująca bestia... To wszystko i znacznie więcej znajdziecie w tej książce. Akcja jest dynamiczna, ze sporą ilością zaskakujących momentów, jak również tajemnic. Główna bohaterka jest dobrze i szczegółowo nakreślona a jej przygody, wzloty i upadki, podejmowane decyzje, śledzi się z zainteresowaniem. Język jest prosty i młodzieżowy, ale lepszy niż w debiutanckiej książce. Jeżeli potrzebujecie czegoś lżejszego, z mgiełką magii i nutką romansu, to zachęcam do tej lektury. Pozdrawiam!! 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
---------------------------------------
„Tajemnice Emmy: Niespodzianki” Natasha Walker

Wydawnictwo: Akurat
Wydanie polskie: 03/2013
Liczba stron: 240

Kilka miesięcy temu miałam okazję przeczytać książkę Natashy Walker „Tajemnice Emmy: Początki”. Ogólne wrażenia miałam pośrednie, ale byłam również ciekawa co jeszcze autorka przyszykowała dla bohaterów oraz jak poradzi sobie z kontynuacją. W końcu drugi tom serii, „Tajemnice Emmy: Niespodzianki”, wpadł mi w łapki. Przypomnę tylko, że bohaterką jest przebojowa, znająca swoje potrzeby Emma. Po burzliwym, ale i namiętnym romansie z młodym sąsiadem w końcu postanawia nieco ochłonąć i wyciszyć się w nadmorskim domku. Planuje, że teraz będzie przykładną i wierną żoną. Niestety nie jest to takie proste, zwłaszcza że kobieta ma dość rozbudzoną fantazję oraz niemałe libido i potrzeby seksualne. Właśnie dlatego, gdy na horyzoncie pojawi się dawny kochanek, kobieta bez obaw wkracza w świat erotycznych rozkoszy i seksualnych doznań. Co z tego wyniknie? Jak potoczą się jej dalsze losy? Zapraszam do książki! Muszę przyznać, że ten tom okazał się zdecydowanie lepiej napisany niż pierwszy. Ewidentnie można było zauważyć, że warsztat pisarki poprawił się. Język nadal jest prosty, przystępny a styl lekki, ale sama fabuła moim zdaniem jest lepiej przedstawiona a bohaterka wnikliwiej naszkicowana. Co więcej, nie ma tu epatowania wulgaryzmami, co czasami zdarza się w literaturze erotycznej. Za to ma u mnie plus. Poza tym nie nudziłam się podczas jej czytania, ponieważ akcja jest płynna a opisy scen łóżkowych są opisane barwnie i z pewnością pobudzają wyobraźnię. Jeżeli macie ochotę na niezobowiązującą, rozrywkową lekturę, to ta seria przypadnie Wam do gustu. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 4 / 6 <<<<
---------------------------------------
„Tato ” William Wharton

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 09/2013 (wznowienie)
Liczba stron: 412

William Wharton to światowej klasy amerykański pisarz, który jest mistrzem powieści obyczajowo-psychologicznych. Jego książka „Tato”, podobnie jak większość napisanych przez tego autora, opiera się w dużej mierze na wątkach autobiograficznych. Bohaterem jest John, który wraz z synem mieszka w Paryżu. Kiedy dowiaduje się o chorobie matki, leci do Kalifornii, do rodzinnego domu, aby pomóc ojcu w tym niełatwym okresie. Przy okazji zauważa, że jego kochany staruszek zatracił swoją iskrę, żywiołowość i popadł w marazm i rutynę. Powoli jednak mężczyzna zaczyna dostrzegać to, więc zmienia swoje nastawienie i sam zaczyna organizować sobie życie. Nie podoba się to jego żonie, czyli matce Johna, co rodzi niemałe zgrzyty w rodzinie. Oprócz tego wątku mamy ukazaną również relację między Johnem a jego synem, Billem. Wspólna podróż po Ameryce pokaże jak wiele ich dzieli. Czasami przepaść międzypokoleniowa jest zbyt duża a czasami pomimo różnic, osoby potrafią się dogadać. Sama fabuła wydaje się zwyczajna, ale taka nie jest. Pisarz kreśli portrety psychologiczne poszczególnych bohaterów i robi to niesamowicie przejmująco. Z wydawać by się mogło prostych wydarzeń, pozornie codziennych sytuacji tworzy głębokie, poruszające studium ojca i syna.  Z pewnością na uwagę zasługuje charakterystyczny styl oraz surowy, ale i przystępny język. Cóż jeszcze mogę dodać? Przede wszystkim jest to życiowa, mądra opowieść o uzależnieniu od innych, wpływie jaki mają na nas a także o wewnętrznej sile, poświęceniach, zawiłej miłości, życiu i śmierci, przemijaniu, skomplikowanych uczuciach i trudnych relacjach w rodzinie. Polecam serdecznie, zwłaszcza tym, którzy szukają wymagającej lektury. Jestem przekonana, że nie będziecie zawiedzeni.
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
--------------------------------------- 
„Ziarna Ziemi ” Michael Cobley

Wydawnictwo: MAG
Wydanie polskie: 08/2013
Liczba stron: 504

Michael Cobley to brytyjski pisarz, który w swojej najnowszej książce „Ziarna Ziemi” przedstawił niesamowitą wizję przyszłości. Otóż pewnego dnia, szybko, bez zapowiedzi, nadeszli Oni. Inteligentni, przebiegli obcy przeprowadzili inwazję niszcząc rodzaj ludzki. Aby zapobiec całkowitemu wyginięciu gatunku, z Ziemi wystartowały trzy statki kolonizacyjne w przestrzeń kosmiczną, aby znaleźć nowe miejsce do osiedlenia się i przetrwania rodzaju ludzkiego. 150 lat później obserwujemy życie na planecie Darien, gdzie znajduje się kolonia ludzka współżyjąca w zgodzie z tamtejszą rozumną rasą Uvovo. Ale kiedy wszystko układa się idealnie, kiedy czujność kolonistów jest uśpiona i gdy nie myślą oni o zmianach i przeszłości, do planety zbliża się obcy statek o nieznanych zamiarach. Wśród osadników rośnie napięcie i strach. Czyżby powtórka z przeszłości? Na dodatek Darien skrywa sporo sekretów, które wkrótce wyjdą na jaw... Jestem przyjemnie zaskoczona tą książką. Bardzo lubią wątki postapokaliptyczne, dystopijne, więc fabuła przypadła mi do gustu. Co więcej, autor potrafił stworzyć klimat pełen napięcia, oczekiwania oraz nakreślić barwne sylwetki bohaterów, którzy muszą walczyć o przetrwanie. Akcja jest płynna, bez większych przestojów a napięcie odpowiednio stopniowane. Wszystko jest plastycznie i obrazowo opisane, dlatego oczami wyobraźni mogłam bez trudu zobaczyć obcą rasę czy planetę Darien. Styl jest specyficzny, ale ciekawy a język do najprostszych nie należy, ale mimo to, całość czytało mi się bardzo dobrze. Już nie mogę doczekać się drugiego tomu. Polecam serdecznie! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

niedziela, 6 października 2013

Jesienne klimaty za oknem a w biblioteczce nadal lato:)

„Piana Dni” Boris Vian

Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 07/2013
Liczba stron: 272

O miłości w sposób niebanalny? Jeżeli jesteście zmęczeni schematycznymi opisami damsko-męskich relacji, macie ochotę na wymagającą a przy tym hipnotyzującą lekturę, to wasze wymagania spełni a nawet przerośnie „Piana Dni” autorstwa Borisa Viana. Niech nie zwiodą was niewielkie wymiary tej książeczki, bowiem historia którą skrywa jest niesamowita. Colin jest młody, zdolny i bogaty. Ma wszystko prócz miłości. Ale właśnie wtedy na horyzoncie pojawia się piękna Chloe. Miłość od pierwszego wejrzenia! Mocna, bezgraniczna, szalona. Kiedy już wszystko układa się dobrze, okazuje się, że dziewczyna zapada na rzadką, dziwną chorobę... Niesamowita, magiczna książka o dramatycznych sytuacjach, bezsilności oraz uczuciu silniejszym od wszystkiego innego. Warto jednak wspomnieć, że miłość nie jest tu jedynym wątkiem. Autor stworzył wielopłaszczyznową powieść, która dotyka wielu tematów, przez co trafia do szerszego grona odbiorów. Baśniowy klimat, wzruszająca fabuła, silne emocje, genialny język to tylko kilka z atutów tej pozycji. Gry słowne, metafory i symbolika wzbogacają przekaz i same w sobie są mistrzostwem! Do tego tragiczne losy bohaterów splecione ze szczyptą dowcipu, odrobiną ironii oraz krztyną absurdu. Mieszanka wybuchowa, ale jakże wciągająca! Książka doczekała się już drugiej ekranizacji. Z przyjemnością obejrzę film „Dziewczyna z lilią”, który powstał na jej podstawie. Cóż jeszcze mogę dodać? Słodko-gorzka, przesiąknięta surrealizmem opowieść, która porusza serca i umysły oraz nie daje o sobie zapomnieć. Polecam gorąco! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<< 
------------------------------------------ 
„Dotyk” Alexi Zentner

Wydawnictwo: Wiatr od morza
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 208

„Dotyk” Alexi Zentnera to ksiażka, która zawitała do mojej biblioteczki zaledwie kilka dni temu. Zachęcona skromną okładką, intrygującym opisem a także pozytywnym odbiorem lektury wśród czytelników, od razu zabrałam się za jej czytanie. Szybko się okazało, że ta niepozorna pozycja to prawdziwa perełka literatury. Nie bez przyczyny nominowano tę powieść do prestiżowych nagród International IMPAC Dublin Literary Award i Scotiabank Giller Prize:). Wracając jednak do fabuły, akcja toczy się w kanadyjskim miasteczku Sawgamet. Piękna, surowa przyroda w połączeniu z niecodziennymi wydarzeniami stanowią tło. A kto będzie w centrum wydarzeń? Pastor Stephen, który powraca w rodzinne strony, aby pożegnać się z umierająca matką. Wraz z nim będziemy przenosić się we wspomnieniach do przeszłości, aby dowiedzieć się więcej o tej niezwykłej osadzie,  poznać owiane legendą opowieści o jej mieszkańcach i tajemnicach, jakie skrywają okoliczne lasy. Skupimy się również na szarej codzienności mieszkańców, którzy muszą przygotować się do srogiej zimy. Będą też życiowe dylematy, niełatwe wybory i skomplikowane relacje międzyludzkie. Co więcej, rzeczywistość i nutka magii mieszają się tu ze sobą, aby stworzyć urzekającą historię, która zaskakuje i zmusza do refleksji. Wielopłaszczyznowa, głęboka i poruszająca lektura, która przypadnie miłośnikom realizmu magicznego, jak i wszystkim, którzy poszukują oryginalnej, wymagającej lektury. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
------------------------------------------ 
„W kajdankach namiętności” Piotr Kołodziejczak

Wydawnictwo: Borgis
Wydanie polskie: 03/2013
Liczba stron: 232

Twórczość polskich autorów jest mi szczególnie bliska. Część z czytelników omija szerokim łukiem rodzimych pisarzy i twórców, co uważam za dziwne i niezrozumiałe zjawisko. Przeglądając niedawno wydane książki polskich autorów natrafiłam na lekturę Piotra Kołodziejczaka „W kajdankach namiętności”. Justyna i Karol są małżeństwem już jakiś czas. Mają córkę i pozornie wszystko się u nich układa dobrze. Prawda jest jednak taka, że oboje są znudzeni i zmęczeni a do ich związku wkradła się schematyczność i rutyna. Na dodatek dorastająca córka przysparza im dodatkowych problemów. Oboje nieświadomie odsunęli się od siebie, ale szalę przelały podejrzenia Justyny, że mąż ją zdradza. Kiedy więc szefowa zapoznaje ją z przystojnym Bartkiem, pisarzem, między tą dwójką wybucha zakazana namiętność. Ale wątek romansu to tylko część fabuły, bowiem w mieście grasuje tajemniczy morderca, który atakuje swoje ofiary młotkiem. O co w tym wszystkim chodzi? Otóż, nic tu nie jest takie, jak się wydaje na początku... Było to moje pierwsze spotkanie z pisarzem, które zaliczam do udanych. Książka utrzymana jest w obyczajowo-romansowych tonacjach, choć dreszczyku sensacji też możecie się spodziewać. Akcja jest dość płynnie prowadzona, bohaterowie zarysowani szczegółowo a sceny erotyczne nie rażą wulgarnością. Co więcej, język jest barwny a styl lekki, więc całość czyta się bardzo szybko. Negatywnie natomiast odbieram wątki autopromocyjne, które przewijają się w powieści, choć przymknęłam na nie oko;). Wciągająca opowieść o złożoności relacji międzyludzkich, głęboko skrywanych sekretach, niełatwych wyborach oraz mrokach ludzkiej duszy. Polecam:). 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
------------------------------------------ 
„Miasto Upadłych Aniołów” Cassandra Clare

Wydawnictwo: MAG
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 440

Cykl „Dary Anioła” autorstwa Cassandry Clare bije rekordy popularności na całym świecie. Za mną już trzy tomy tej niezwykłej serii i nadszedł czas na kolejną, czwartą już część. „Miasto Upadłych Aniołów”, bo taki ma tytuł, z pewnością zaspokoi waszą ciekawość odnośnie dalszych losów bohaterów. Wojna dobiegła końca i po burzliwym okresie nastał czas spokoju. Ale to złudne wrażenie! Nastoletnia Clary rozpoczyna szkolenie Nocnego Łowcy, aby w pełni wykorzystać swój potencjał i dary jakimi została obdarzona. Może również spotykać się bez przeszkód z Jace, choć ten trzyma ją na dystans. Simon za to, po napiętnowaniu przez przyjaciółkę, stał się dość popularny wśród Dzieci Nocy, którzy zaczęli zabiegać o jego przychylność. Szkoda, że jego mama nie przyjęła dobrze informacji, że jej syn jest krwiopijcą. Chłopak musiał znaleźć sobie nowy dom. Na dodatek w mieście grasuje morderca Nocnych Łowców. W Nowym Jorku znajdowane są kolejne ciała. Czyżby ktoś chciał skłócić Podziemnych i Nephilim? Nic nie zdradzę! Po trzeciej części niecierpliwie czekałam na kontynuację i w końcu się doczekałam. Autorka nie zawiodła moich oczekiwań. Stopniowo dawkuje nam kolejne fakty, odkrywa powoli karty oraz buduje tajemniczą atmosferę. Moim zdaniem więcej się tu dzieje, w stosunku do poprzednich tomów. Niespodziewane zwroty akcji, spora dawka emocji, szczypta sensacji i nieco magii to tylko początek. Na dodatek wprowadzono tu nowe, ciekawe postacie. I ten lekki, barwny styl oraz cięty, dowcipny język. Czyż można chcieć czegoś więcej? Hipnotyzująca,  niezwykła lektura łącząca to co rzeczywiste, z tym co paranormalne. Jeżeli macie ochotę na niezobowiązującą rozrywkę, zapraszam serdecznie do książki! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
TOM 1                TOM 2              TOM 3  
------------------------------------------ 
„Nexus” Ramez Naam

Wydawnictwo: Drageus
Wydanie polskie: 06/2013
Liczba stron: 454

Książki antyutopijne należą do kręgu moich ulubionych. Jak będzie wyglądać świat przyszłości?  W którą stronę podąży ludzkość? Cofniemy się do prehistorii czy może będziemy zaawansowanym technologicznie społeczeństwem? Kiedy w ręce wpadła mi książka „Nexus” Rameza Naama, od razu wiedziałam, że przypadnie mi do gustu. Akcja rozgrywa się w 2040 roku a autor kreśli przed nami ludzkość, w której krąży nanonarkotyk, Nexus. Potrafi on wpływać na umysły innych osób, widzieć je takimi jakie są, zagłębić się w ich wspomnienia. Młody naukowiec Kaden Lane, próbuje zmienić tę substancję i wprowadzić ulepszenia, aby łączyła się trwale z mózgiem. W ten sposób wraz z przyjaciółmi chce przenieść ludzkość na wyższy poziom ewolucyjny, ale też pomóc zapewnić spokój na świecie. Niestety są i tacy, którzy chcą wykorzystać go w złym celu... Bezsprzecznie jest to oryginalna, pomysłowa pozycja! Autor stworzył nietypową, ale wciągającą książkę, która ukazuje jedną z wizji przyszłości. Czy pomyślną? Niekoniecznie jak będziemy się mogli przekonać. Z pewnością pisarz zaskoczy nas wielokrotnie niespodziewanymi zwrotami akcji czy wyborami, jakich dokonają bohaterowie. Napięcie jest dobrze stopniowane a  tempo wydarzeń jest płynne, raz przyspiesza, raz zwalnia, więc znudzenie nam nie grozi. Poza tym postacie są konkretne, namacalne, wyraziste, co było pozytywnym zaskoczeniem. Mimo, że jest to debiut styl jest dojrzały, barwny a język plastyczny i przystępny. Idealna pozycja dla miłośników fantastyki naukowej, dystopii i sensacji w dobrym wydaniu. Polecam serdecznie i czekam na kolejną książkę autora. 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<


Kochani, w końcu zmobilizowałam się i założyłam konto bloga na Facebooku:). Nigdy nie miałam z tym portalem do czynienia, więc trochę błądzę po omacku i jeszcze niewiele funkcji poznałam, ale powoli się wdrożę. Miejcie do mnie cierpliwość:D. Mam nadzieję, że dzięki temu kontakt z Wami będzie łatwiejszy i szybszy. 
Pozdrawiam:)

piątek, 4 października 2013

Weekendowo:)

„W imię miłości” Katarzyna Michalak

Wydawnictwo: Literackie
Wydanie polskie: 08/2013
Liczba stron: 272

Katarzyna Michalak to znana polska pisarka, autorka kilkunastu książek z kręgu literatury kobiecej (i nie tylko). Ostatnio wpadła mi w ręce jej najnowsza powieść „W imię miłości”. Piękna okładka, zachęcający opis i liczne pozytywne recenzje wśród czytelników były niemałą zachętą. Kilka słów o fabule... Od momentu rozpoznania nieuleczalnej choroby u Małgorzaty, jej dziesięcioletnia córka, Ania, musiała dorosnąć. Gotowała, robiła zakupy, sprzątała, uczyła się pilnie. Nikt nawet by nie przypuszczał, że role w tej rodzinie się odwróciły i to dziecko opiekuje się matką a nie odwrotnie. Dziewczynka obawia się, że mogą ją zabrać do sierocińca, dlatego chwyta się każdej możliwości, aby do tego nie dopuścić. W końcu pewnego dnia trafia do Jabłoniowego Wzgórza, urokliwego, starego dworku, w którym mieszka jej dziadek. Nie utrzymywała z nim kontaktu, ale nie ma innego wyjścia. Dla Edwarda, przybycie wnuczki to prawdziwy szok, który wywróci jego życie do góry nogami. Przed nimi niełatwy czas. Czy odnajdą wspólny język? Co się stanie z dziewczynką i jej mamą? Nie będę ukrywać, że książka bardzo mi się spodobała. Z każdej strony bije od niej ciepło, realizm i malowniczość. Fabuła jest życiowa, pełna prawdziwych do bólu bohaterów i ich dramatycznych losów. Podczas lektury towarzyszyć nam będą niemałe emocje, silne wzruszenia, liczne refleksje. Język i styl należą do lekkich i przystępnych, co w połączeniu z poruszanymi zagadnieniami sprawia, że powieść pochłania się szybko i z przyjemnością. Czarująca, magiczna, drążąca serca i umysły historia o życiowych tragediach i pomocnej dłoni, którą możemy otrzymać z najmniej oczekiwanego źródła, przyspieszonym dzieciństwie, tajemnicach sprzed lat... Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
--------------------------------------
„Wilk” Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 04/2013
Liczba stron: 304

Twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk nie jest mi obca. Bardzo spodobała mi się jej trylogia z Wiktorią w roli głównej( „Ja, diablica”, „Ja, anielica” i „Ja, potępiona”). Zachęcona pozytywnymi wrażeniami, zabrałam się za jej wcześniejszą powieść „Wilk”. Bohaterką jest nastoletnia Margo Cook, która przeprowadza się z Nowego Jorku do niewielkiej, ale za to urokliwie otoczonej lasami mieściny - Wolftown. Od tej pory dziewczynę zaczynają nawiedzać koszmarne sny. Dlaczego? Dobre pytanie. Tymczasem w szkole poznaje nowych przyjaciół, w tym pozytywnie zakręconą Ivette, stroniącego od ludzi Maxa Stone’a oraz sportowca Petera. Z pozoru spokojna atmosfera w miasteczku skrywa jednak kilka sekretów a Margo z pewnością będzie chciała odkryć je wszystkie. Czego się dowie? Zapraszam do książki! Spodziewałam się lekkiej, młodzieżowej lektury i taką też otrzymałam:). Całość napisana jest prostym językiem i lekkim stylem, choć nie udało się uniknąć powtórzeń w tekście czy pewnej dawki schematyczności. A mimo to, całość czyta się bardzo dobrze, akcja jest dynamiczna a atmosfera z nutką tajemniczości. Poza tym, kreacja głównej bohaterki jest utrzymana na dobrym poziomie. Daleko jej do słodkiej, gapowatej czy z kolei rozwydrzonej panienki. Margo natomiast jest konkretną, namacalną postacią z krwi i kości, która nie drażni i nie odrzuca swoim zachowaniem. Warto również wspomnieć, że czekają tu na was romantyczne momenty, odrobina sensacji i przygód oraz szczypta magii. Jeżeli macie ochotę na lżejszą gatunkowo pozycję, to warto dać szansę tej debiutanckiej powieści, którą autorka napisała w wieku zaledwie piętnastu lat. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
-------------------------------------
 „Ruth” Elizabeth Gaskell

Wydawnictwo: MG
Wydanie polskie: 03/2013
Liczba stron: 544

Uwielbiam twórczość Elizabeth Gaskell. Miałam przyjemność przeczytać kilka jej książek i za każdym razem byłam nimi oczarowana. Nie mogło być inaczej z pozycją „Ruth”, która dopiero kilka miesięcy temu doczekała się polskiego wydania. Akcja powieści rozgrywa się w XIX-wiecznej Anglii. Bohaterką jest Ruth Hilton, szesnastoletnia dziewczyna, która po śmierci rodziców trafia do zakładu krawieckiego na przyuczenie do zawodu.  Praca jest ciężka, niewdzięczna a „szefowa” wymagająca. Jednocześnie poznaje bogatego, nieco starszego mężczyznę , Henry’ego Bellinghama, z którym coraz częściej się spotyka. Kiedy wychodzi to na jaw, Ruth traci pracę i nie ma gdzie się podziać. I wtedy zamożny arystokrata proponuje jej wspólny wyjazd do Walii. Młoda, łatwowierna nastolatka zgadza się, ale szybko odkrywa dwulicowe oblicze i niejasne intencje swojego „wybawcy”. Po chwilowym zauroczeniu bohaterka będzie musiała poradzić sobie z konsekwencjami tej znajomości. W jednej chwili spada na nią spora dawka konwenansów, wrogiego nastawienia, uprzedzeń i dyskryminacji ze strony społeczeństwa. I właśnie wtedy do niewinnej i zagubionej dziewczyny ktoś wyciąga pomocną dłoń...  Podobnie jak w przypadku innych książek tej pisarki, także i tym razem z niemałym zaangażowaniem śledziłam wzruszającą fabułę. Poruszono tu zagadnienia, które w czasach opisywanych przez autorkę były tematem tabu, czymś grzesznym i złym. Gaskell z niezwykłą malowniczością oddała uczucia targające nastolatką, jej delikatność i brak świadomości czyhających na każdym kroku niebezpieczeństw. Mamy tu również dogłębny obraz społeczeństwa, który potrafi tylko piętnować i szykanować, bez próby tolerancji i akceptacji. Plusem są oczywiście silne emocje, wzruszenia, życiowe zakręty i skomplikowane wybory. Polecam wszystkim miłośnikom wiktoriańskiej Anglii oraz fanom powieści psychologicznych!! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
--------------------------------------
„S.E.K.R.E.T.” L. Marie Adeline

Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 06/2013
Liczba stron: 320

Ostatnio literatura erotyczna wiedzie prym wśród wielu czytelniczek. Nie ukrywam, że od czasu do czasu lubię przeczytać nieco pikantniejszą lekturę. Ostatnio natknęłam się na książkę „S.E.K.R.E.T.” autorstwa kanadyjskiej pisarki skrywającej się za pseudonimem L. M. Adeline. Już sama okładka jest ciekawie skomponowana, dwuczęściowa i tajemnicza, podobnie jak opis. Ale dopiero najlepsze czeka na nas w środku! Bohaterką jest Cassie, która niedawno straciła męża. Nie układało się w ich małżeństwie zbyt dobrze a kobieta jest zagubiona, zmęczona i prowadzi monotonne życie. Ale to się wkrótce zmieni dzięki sekretnej organizacji, do której trafi Cassie. To właśnie tam stopniowo zrzuci swoje uprzedzenia, zasmakuje w wyrafinowanych fantazjach i nieziemskich rozkoszach. Pod doświadczonym okiem przechodzi wewnętrzną i zewnętrzną metamorfozę, poznaje siebie i lepiej rozumie potrzeby ciała i duszy... Jestem pod wrażeniem tej lektury! Autorka ma niesamowitą lekkość pisania, co w połączeniu ze zgrabną i pomysłową fabułą było strzałem w dziesiątkę. Sylwetka głównej postaci jest bardzo plastycznie naszkicowana, włącznie z uwzględnieniem psychologicznych aspektów. Akcja jest pełna niespodzianek i co ważne, nie kręci się tylko wokół seksu. Wewnętrzne wyzwolenie, seksualne rozkosze, obudzone pragnienia, głęboko skrywane żądze... To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w tej erotycznej powieści. Bez wstydu i osądzania, bez wulgarności i pornograficznych opisów doświadczycie zmysłowych i finezyjnych doznań. Jeżeli macie ochotę na niebanalną erotyczną przygodę, to zapraszam serdecznie do książki. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

środa, 2 października 2013

Gdy za oknem szaro, zimno i ponuro...

„Ona już nie wróci” Hans Koppel

Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 304

Lubicie thrillery? Dreszczyk emocji, niepokojącą atmosferę, przyprawiające o szybsze bicie serca sceny? Jeżeli tak, to mam dla was ciekawą książkę, która spełni te oczekiwania. „Ona już nie wróci” autorstwa Pettera Lidbecka (pseud. Hans Koppel) to pierwsza powieść dla dorosłych tego znanego i cenionego szwedzkiego autora. W niewielkim miasteczku koło Helsingborga poznajemy głównych bohaterów tej historii. Ylva i Mike to małżeństwo, które od jakiegoś czasu przechodzi kryzys. Pewnego dnia kobieta zostaje porwana (wiemy o tym już na początku książki) a mąż i córka zostają sami z tajemniczym zniknięciem. Na dodatek policja kieruje swoje podejrzenia w stronę męża. Miał on powód, aby nienawidzić żony, która zdradzała go na prawo i lewo. Czy jednak zdoła dowieść swojej niewinności? Czy Ylva wróci cała i zdrowa do domu? Nie zmierzam zdradzać już więcej szczegółów, ale wspomnę tylko, że  akcja prowadzona jest płynnie i bez większych przestojów. Fabuła jest wciągająca, napięcie odpowiednio stopniowane a język niezagmatwany. Intryga stworzona przez autora jest na dobrym poziomie, postacie zarysowane są z uwzględnieniem psychologicznych niuansów, choć w tym przypadku można było się pokusić o jeszcze bardziej dogłębną analizą. Mimo to, książkę czytało mi się bardzo dobrze a im dalej, tym mocniej oczekiwałam rozwiązania zagadki. I nie zawiodłam się! Hipnotyzująca opowieść o zemście, mrokach przeszłości, demonach ludzkiej duszy. Polecam:). 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
----------------------------------------
„Nim zabierze nas rzeka” Helena Thorfinn

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 528

Bangladesz  to jedno z najgęściej zaludnionych i jednocześnie najbiedniejszych państw świata. O tym jak tam jest naprawdę opowiedziała nam w swojej książce „Nim zabierze nas rzeka” Helena Thorfinn. Bohaterką jest Sofia Paulin, prawniczka aktywnie zaangażowana w walkę o prawa człowieka i równouprawnienie kobiet. Kiedy zaczyna pracę w ambasadzie szwedzkiej w stolicy Bangladeszu, była przygotowana  i wiedziała, czego może się spodziewać. W końcu miała już pewne doświadczenie w swoim zawodzie. A mimo wszystko okazało się, że niektóre sytuacje i tak potrafią nas zaskoczyć, przytłoczyć, zszokować, zwłaszcza jeżeli dotyczą dramatycznych i życiowych kwestii. Poznamy m.in. dwie kobiety, które szukają schronienia i sprawiedliwości po tym, jak ich siostra została zamordowana z rąk własnego męża. W Europie taki człowiek stanąłby przed sądem, ale w tym egzotycznym zakątku świata, nie jest to takie oczywiste. Inna kultura i religia, odmienne podejście do roli i znaczenia kobiet. Książka otwiera oczy na to, co niewidoczne dla Europejczyka. Co dzieje się za publiczną kurtyną? Przepych i bogactwo dyplomatycznych salonów w porównaniu ze skrajną sytuacją rdzennych mieszkańców razi po oczach i każe zadawać niewygodne pytania. Dlaczego nikt nie reaguje? Czy w obecnych czasach takie sytuacje w ogóle powinny być akceptowane? Szeroka tematyka społeczno-psychologiczna jakiej podjęła się tu autorka robi niemałe wrażenie, zwłaszcza że wszystko naszkicowane jest realistycznie i emocjonalnie. Z pewnością każdy kto ceni życiowe wątki i prawdziwe do bólu opowieści będzie usatysfakcjonowany po przeczytaniu tej lektury. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
----------------------------------------
„Pan Pip” Lloyd Jones

Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 04/2013
Liczba stron: 240

„Pan Pip” Hansa Koppela to niewielkich rozmiarów książeczka a jednak jej przekaz jest bardzo duży. Przenosimy się do lat 90tych XX wieku. Trafiamy na egzotyczną wyspę Bouganville, pięknie rozlokowaną między plażą i dżunglą. Czyż to nie raj na Ziemi? Niestety nie. Wybuch wojny domowej oraz konflikt między separatystami a rządem doprowadza do ewakuacji urzędników i medyków oraz blokady wyspy. Dla rdzennych mieszkańców zaczyna się dramatyczny okres pełne strachu, niepewności, cierpienia. Jedynym białym człowiekiem, który nie wyjechał jest Pan Watts  - nauczyciel. Kiedy jest to możliwe zaczyna prowadzić lekcje z literatury, które szybko trafiają w gust tamtejszym dzieciom. Wśród nich jest narratorka tej książki - kilkunastoletnia Matylda. Podobnie jak inni,  jest świadkiem okrutności wojny, ale dzięki książkom, zwłaszcza „Wielkim nadziejom” Dickensa może łatwo oderwać się od przyziemnych problemów i marzyć o lepszym życiu. W pewnym sensie jest to książka z pogranicza jawy i snu. W czasie lektury granice się zacierają a rzeczywistość kontrastuje z wytworami wyobraźni. Dokąd to doprowadzi naszą bohaterkę? Czy tam gdzie chciała? Język i styl nie należą do wylewnych, ale to właśnie ta oszczędność i prostota ujmuje. Poza tym kreacje bohaterów są wielowymiarowe i złożone a czytanie nie obejdzie się bez silnych emocji i wzruszeń. Książka doczekała się ekranizacji i licznych nagród, w tym Commonwealth Writers’ Prize czy nominacji do Bookera całkowicie zasłużenie. Niebanalna, magiczna, urzekająca baśń dla dorosłych. Polecam serdecznie! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
----------------------------------------
„Sklepy cynamonowe” Bruno Schulz

Wydawnictwo: MG
Wydanie polskie: 01/2013
Liczba stron: 256

Kim był Bruno Schulz? Jak się okazuje był to człowiek o wielu talentach. Początkowo znany był ze swych graficznych i malarskich zdolności, jednak po opublikowaniu „Sklepów cynamonowych” ten zdolny, choć skromny rysownik stał się cenionym, znanym pisarzem i krytykiem literackim. Dziś jego debiut doczekał się wielu wznowień. Powyższy zbiór zawiera kilkanaście opowiadań, których akcja rozgrywa się w małym, prowincjonalnym miasteczku w okolicy Lwowa. Czołową postacią jest Ojciec prowadzący sklep oraz lubiący eksperymentować. Na równi z nim mamy postać chłopca (potem mężczyzny), narratora, który widzi świat po swojemu. Trudno jednoznacznie stwierdzić co jest tematyką tych  krótkich tekstów. Niby niewiele się tu dzieje, akcja jest stonowana a jednak książka ma w sobie te trudne do sprecyzowania „coś”. Nie jest to jednak prosta lektura,  którą czyta się szybko i jako typową rozrywkę. Język jest oryginalny, bardzo plastyczny i pełno w nim metafor, symboliki, poetyckości, co niektórych może nieco odstraszać. Warto jednak dać szansę tej książce, która potrafi zaskoczyć i oczarować niejednego czytelnika. I jeszcze ogromny plus za wydanie! Twarda oprawa i przepiękna szata graficzna naprawdę robią niemałe wrażenie. Ilustracje zamieszczone w książce, autorstwa Schulza, przyciągają wzrok, wzbogacają przez słowny i dodają mu innego wymiaru. Jeżeli jeszcze nie zasmakowaliście w twórczości tego pisarza, to zdecydowanie warto zaopatrzyć się w wersję graficzną a nie zwykłą! Polecam i pozdrawiam:). 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
 ----------------------------------------

„Jerzy Kosiński” Jerome Charyn

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 280

Rzadko sięgam po biografie, ale od czasu do czasu robię wyjątki. I takim jest właśnie pozycja Jerome Charyn „Jerzy Kosiński”. Ten polsko-amerykański pisarz, twórca słynnej, nieco kontrowersyjnej książki „Malowany ptak” został przedstawiony tu niezwykle barwnie i zaskakująco ciekawie. Nie trzeba znać jego sylwetki czy dzieł, których był twórcą. Wystarczy bowiem nastawić się na wciągającą podroż wstecz, do przeszłości, aby odkryć jej urok. Co więcej, bohatera książki poznamy zarówno od strony jego niełatwego dzieciństwa jako żydowskiego chłopca a także jako światowca, podróżnika, bywalca modnych salonów. A to tylko wstęp. Odwiedzimy z nim kluby sado-maso, przywitamy się z Rodziną Królewską, obejrzymy plan zdjęciowy filmu „Wystarczy być”. NJ, Moskwa, Florencja, Londyn.. Plejada różnorodnych ludzi, miejsc, zdarzeń.  A jednak nie ma się poczucie chaosu czy zagubienia. Wszystko przedstawione jest plastycznie, akcja jest dynamiczna a wydarzenia miejscami szokują, czasami bawią, często zaskakują a niekiedy bulwersują. Wątki biograficzne mieszają się tu z fikcją literacką a granica między nimi jest dość płynna i czasami nie byłam pewna co wydarzyło się naprawdę a co było wytworem wyobraźni. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to po prostu nietypowa powieść, która przypadnie do gustu wielbicielom oryginalnych pozycji. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<