Loading...

poniedziałek, 6 lutego 2012

„Kochający na marginesie” oraz „Sztuka bycia Ellą” Johanna Nilsson


„Kochający na marginesie” Johanna Nilsson

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 02/2009
Liczba stron: 207
Format: 120 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788360383872
Moja ocena: 5 /6

Całkiem przypadkowo natknęłam się w sieci na szwedzką pisarkę Johannę Nilsson. Tematyka jaką podejmuje w swoich powieściach zaintrygowała mnie na tyle, że postanowiłam przeczytać którąś z jej książek. Na pierwszy ogień poszła pozycja „Kochający na marginesie”. Czy przypadła mi do gustu? Zdecydowanie tak i zaraz postaram się napisać dlaczego wywarła na mnie niemałe wrażenie:)

Kawiarnia „Na marginesie” to nietypowe miejsce. To kafejka, gdzie schronienie i azyl znajdują ludzie, którzy z jakichś powodów nie pasują do otaczającej rzeczywistości , odludki i indywidualiści, wszyscy ci którzy nie potrafią wpasować się w sztywne ramy jakie próbują im narzucić inni. Kawiarnię prowadzi małżeństwo Rose i Victor, którzy zmagają się z chorobą nowotworową. Wśród odwiedzających i stałych bywalców tego przybytku dla odtrąconych i niekochanych jest również Sofia, znienawidzona i odrzucona przez rodzinę transseksualistka, złodziejka Bea, która musi radzić sobie z depresją oraz niepełnosprawny muzyk Mans. Jednak to nie wszyscy, ponieważ będzie również nastolatka w ciąży czy też niezrównoważony i chory psychicznie lekarz. Co z tego wyniknie?

Jestem zaskoczona tą książką. Cała plejada różnorodnych bohaterów a każdy z nich zmaga się ze swoim własnym dramatem, przeżywa trudne chwile, stoi na rozdrożu lub czuje się odtrącony. Nagromadzenie w jednym miejscu osób tak różnych i boleśnie doświadczonych przez los było niewątpliwie ciekawym zabiegiem. Podobnie tworząca się między nimi siatka zależności jest nieszablonowa i szalenie intrygująca. Styl i język jest bardzo skromny, oszczędny, ale w tym cały urok tej powieści. Nie ma tu gwaru i zgiełku, ale jest nieco refleksyjnej nuty i wiele emocji, które wręcz wylewają się z każdej strony. Od zagubienia, bólu, strachu, potrzeby bliskości przez rozpacz, rozstanie, walkę aż po miłość, przyjaźń i akceptację. 

Wzruszająca, smutna, ale i prawdziwa do bólu historia o samotności, przyjaźni i miłości, oczekiwaniach od życia, jak i głęboko tkwiących w nas potrzebach. Z pewnością wywoła w Was liczne przemyślenia, zapadnie w pamięć i szczerze poruszy. Polecam serdecznie!!

„Sztuka bycia Ellą” Johanna Nilsson

Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 03/2008
Liczba stron: 285
Format: 120 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788360383421
Moja ocena: 5- /6 

Kiedy przeczytałam książkę „Kochający na marginesie” szwedzkiej pisarki Johanny Nilsson, od razu wiedziałam, że muszę poznać również i innej jej pozycje. Dlatego nie czekając i nie tracąc czasu zabrałam się za jej wcześniejszą powieść „Sztuka bycia Elą”. Czy i tym razem autorka zrobiła na mnie tak duże wrażenie jak poprzednio?

Przenosimy się do Szwecji, gdzie poznajemy główną bohaterkę Elę Sander. Mimo, że dziewczyna ma już 26 lat, to jednak jej życiu daleko do dorosłości. Cały czas nie może pogodzić się z rozwodem rodziców i z faktem, że jej brat założył już własną rodzinę.  Sama nie planuje się związać z mężczyzną i mieć dzieci, ponieważ boi się, że stanie się typową kura domową. Jednak samotność także nie jest wyjściem i dziewczyna nie czuje się szczęśliwa. Z tego błędnego koła wyrywa ją 6-letnia dziewczynka, którą bohaterka znajduje w swojej piwnicy. Jak się okazuje jest to córka narkomanki, której grozi dom dziecka. Ela postanawia pomóc małej. Obie są zagubione, przestraszone i nie wiedzą co ze sobą począć. Jak ułoży się ich życie? Co wyniknie z tej znajomości? Nic nie zdradzę:).

Autorka dotyka ważnej tematyki, jaką jest wchodzenie w dorosłość. Każdy w innym wieku nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie staje się w pełni dojrzały. Jedni stopniowo przechodzą ten etap a inni mają kurs przyspieszony. Jednak nie jest to książka w jakikolwiek sposób pouczająca czy umoralniająca. Wprost przeciwnie. W ciepłej, życzliwej atmosferze, w towarzystwie życiowych zakrętów i zawiłych sytuacji, pisarka wprowadza nas w życie dziewczyny i na jej drodze umieszcza dziecko, które zapoczątkowuje zmiany w naszej bohaterce. Zostało to świetnie ukazane. Podobało mi się również umiejętne połączenie wątków psychologicznych i obyczajowych, jak również prosty, niewyszukany język. Mimo ciężkości poruszanych zagadnień sporo w lekturze optymistycznych motywów i humoru, dzięki czemu nie będzie tu mocno dołującej atmosfery.

„Sztuka bycia Elą” to poruszająca i pełna trafnych spostrzeżeń powieść o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, dojrzewaniu, wewnętrznych potrzebach, trudnych wyborach i miłości. Polecam czytelnikom ceniącym życiowe wątki, książki wzbudzające refleksje jak i miłośnikom oryginalnych lektur. Pozdrawiam!!

niedziela, 5 lutego 2012

„Leśne bajki” Agnieszka Frączek



Wydawnictwo: Wilga
Wydanie polskie: 01/2006
Liczba stron: 53
Format: 165 x 170 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 9788373753693

Dziś kolejna książeczka dla najmłodszych czytelników. „Leśne bajki” Agnieszki Frączek to wspaniały zbiór opowieści prosto z bajkowego lasu. Widząc okładkę od razu wiedziałam, że spodoba się mojemu siostrzeńcowi. Gdy zajrzałam do środka moim oczom ukazały się niezwykłe ilustracje tętniące żywymi kolorami i szczegółami. Do tego interesujący tekst, prosty, przyjemny język, który idealnie sprawdza się w przypadku małych dzieci. Dwanaście różnych historyjek a bohaterami każdej z nich są zwierzęta i krasnoludki, które mają cechy typowo ludzkie. Boją się, śmieją, bawią, jedzą pyszne smakołyki, grają w piłkę, pływają w rzece, obserwują i cieszą się. A to tylko początek.

Od strony technicznej uwagę przyciąga piękna grafika, wartościowy tekst i zabawne dialogi. Każda z bajeczek uczy, pozwala zrozumieć otaczającą rzeczywistość i daje ułamek magicznego świata, którym jest las i kryjące się w nim stworzenia. Sporo tajemnic, sekretów, zaskakujących wydarzeń i osobliwych bohaterów zapewni dzieciom rozrywkę na dobrym poziomie, uprzyjemni każdą wolną chwilkę i pozwoli na pożyteczne spędzenie czasu. Warto również wspomnieć o twardej okładce i sztywnych stronach, dzięki czemu książeczka będzie służyć naszym szkrabom przez długi czas. Poza tym atutem jest niewielki format, który dobrze pasuje do dziecięcych rączek.

„Leśne bajki” to świetna pozycja dla młodych czytelników. Świetnie się sprawdzi jako krótkie opowieści przed spaniem, ale będzie też dobrą zabawą w ciągu dnia. Z pewnością zainteresuje dzieci lubiące przyrodę i chcące przeżyć niezapomnianą wyprawę do tajemniczego lasu. Polecam!!

Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

„Smoki” Anna McQuinn


Wydawnictwo: Wilga
Wydanie polskie: 08/2008
Liczba stron: 10
Format: 260 x 325 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 9788373758377

Smoki... Lubicie te mityczne stworzenia owiane legendą i licznymi tajemnicami? Z pewnością część z Was zastanawiała się jak wyglądały, co jadły i czy naprawdę były tak groźne?  Czy w ogóle istniały? Na te i wiele innych pytań stara się odpowiedzieć książeczka przygotowana dla młodych czytelników „Smoki” Anny McQuinn.

Cóż nietypowego jest w tej lekturze? Przede wszystkim ilustracje. Są bardzo realistycznie, szczegółowe i bardzo kolorowe. Dzięki temu przyciągną wzrok dziecka i pobudzą jego wyobraźnię. Poza tym na każdej stronie znajduje się jedna legenda ze smokiem w roli głównej. Dzięki tekstowi przeniesiemy się na chwilę do przeszłości, staniemy się rycerzami albo wcielimy się w króla. A potem wyruszmy w fascynującą podróż, przeżyjemy mnóstwo przygód, poznamy wielu bohaterów i zdobędziemy wiedzę na temat najbardziej znanych opowieści o tych strasznych, ale i intrygujących stworzeniach. A to dopiero początek, zwłaszcza że ogromnym plusem są trójwymiarowe rozkładane makiety, które pozwolą wręcz "na żywo" im się przyjrzeć. Niesamowite!!

„Smoki” to wspaniała książka, która zaciekawi młodszych i starszych. Z pewnością spodoba się chłopcom, ale i płeć żeńska znajdzie tu coś dla siebie:). Niezwykła grafika, świetny tekst, twarda oprawa, usztywniane strony i liczne dodatki z pewnością zapewnią świetną rozrywkę i pozwolą spędzić pożytecznie czas. Polecam serdecznie!!

Moja ocena
>>>> 5,5 / 6 <<<<

sobota, 4 lutego 2012

„Wariant” Robison Wells


Wydawnictwo: Amber
Wydanie polskie: 01/2012
Liczba stron: 304
Format: 130 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788324141517

Kiedy w zapowiedziach zobaczyłam książkę „Wariant” Robisona Wellsa, wiedziałam że muszę ją przeczytać. Świetny opis na okładce i liczne pozytywne opinie o powieści sprawiły, że wprost nie mogłam się doczekać kiedy pojawi się ona w mojej  biblioteczce. Nastąpiło to szybciej niż przypuszczałam:).

Oto Akademia Maxfield, elitarna  i nietypowa szkoła dla wybitnych uczniów. Niełatwo się do niej dostać, ale Benson, nasz główny bohater miał szczęście i otrzymał stypendium. Pełen obawy, ale i podekscytowany czekającymi na niego wyzwaniami, przybywa do nowej szkoły. Niestety już od początku czeka na niego nieprzyjemna niespodzianka. Budynek otoczony jest murem i drutem kolczastym, kamery obserwują każdy ruch a za nieposłuszeństwo jest się srogo karanym. Na domiar złego nie ma nauczycieli a wszystkie obowiązki sprawują uczniowie. Chłopak czuje się oszukany i zagubiony w tej nieprzychylnej rzeczywistości. Na dodatek musi wybrać sobie jedną z trzech rządzących tu grup – Porządku, Spustoszenia lub Wariantu. O co w tym wszystkim chodzi i cóż to za miejsce? Co zrobi Benson i jaki cel ma ta szkoła? Nic nie zdradzę:).

Pozycja ta bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Uwielbiam w książkach rozbudowane wątki psychologiczne, społeczne eksperymenty i różnego rodzaju doświadczenia, dlatego bez trudu odnalazłam się w fabule, która od początku jest zagadkowa i niebanalna. Od razu wciągnęłam się w historię stworzoną przez pisarza i nie mogłam się od niej oderwać. Z pewnością to również zasługa dynamicznej i pędzącej akcji oraz świetnych sylwetek bohaterów, którzy są dokładnie i szczegółowo nakreśleni. Co ważne, poznamy ich myśli, obawy, potrzeby, uczucia i niełatwe wybory. Prześledzimy co dzieje się z człowiekiem w sytuacji stresowej, w obliczu krytycznych i skrajnych wydarzeń. Język jest prosty, lekki a napięcie i zaskakujące, szybkie zwroty akcji tylko dodają całej opowieści rumieńców. Nie sposób się nudzić!!

„Wariant” to książka podejmująca ważną i potrzebną tematykę. Jest to świetnie napisana lektura o zawiłościach ludzkiego umysłu, poszukiwaniu własnej tożsamości, próbie zrozumienia i ogarnięcia niełatwej rzeczywistości i przystosowania się do trudnych warunków. Polecam serdecznie wszystkim czytelnikom ceniącym oryginalne powieści, wywołujące moc refleksji oraz pragnącym przeżyć niezapomnianą przygodę. Czekam na kontynuację. Pozdrawiam!
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<


Książkę "Wariant" możecie kupić w sklepie AMBER:)

„Smutek” Clive Staples Lewis


Wydawnictwo: Esprit
Wydanie polskie:11/2009
Liczba stron:120
Format:130 x 200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788361989011

Śmierć, ból, cierpienie... Wszystko to jest nierozerwalnie złączone z naszym codziennym życiem i towarzyszy nam na różnych etapach. Początek życia tak bliski jest jego kresowi, nim się bowiem  obejrzymy a już przychodzi nasz czas, aby odejść z tego świata. Od radości do smutku również krótka jest droga, tak samo jak między łzami szczęścia a łzami rozpaczy. Tak wiele pytań, tak dużo niewiadomych. Łatwo się w tym wszystkim pogubić, zwłaszcza gdy dotyka nas tragedia. Właśnie o tym między innymi pisze w swojej książce „Smutek” Clive Staples Lewis.

Lektura ta powstała po śmierci ukochanej żony pisarza. Wtedy to doznał on przejmującego smutku i przygnębiającej żałoby, którą tak trudno zaakceptować, zrozumieć i przejść nad nią do porządku dziennego. Swoje uczucia i przemyślenia zawarł w książce, która stanowi osobisty dziennik. Rozmawia sam ze sobą, próbuje pogodzić się z odejściem żony i znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. Będą one dotyczyły Boga, życia i śmierci, przemijalności, przyczyn cierpienia czy samotności. A to nawet nie połowa poruszanych zagadnień. Jak po stracie znaleźć cel w życiu i złapać równowagę, po tym jak cały świat wywrócił się do góry nogami? Co zrobić, aby stłamsić palący wewnątrz ból i powstrzymać napływające cały czas łzy?

Mała, niepozorna książeczka a tak wiele w niej mądrości, otuchy i nadziei. Nie spodziewałam się, że pisarz tam mocno mną wstrząśnie i wzbudzi tyle refleksji. A jednak! „Smutek” to napisana bardzo przystępnie pozycja dla wszystkich, którzy przeżywają śmierć bliskiej osoby, rozstanie z kimś, kto był dla nich najważniejszy w życiu czy też czują się samotni. Lektura przepełniona jest emocjami, silnymi i skrajnymi, które udzielą się i czytelnikowi. W intymnej formie, bardzo sugestywnie i ciepło Lewis pokazuje, jak stopniowo, kroczek po kroczu stanąć na nogi i ponownie znaleźć sens życia. Naprawdę warta przeczytania książka. Polecam!!

Moja ocena
>>>> 5 / 6 <<<<

piątek, 3 lutego 2012

„Dotyk ciemności” Karen Chance



Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Wydanie polskie: 07/2011
Liczba stron:400
Format:140 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788361386087

Od jakiegoś czasu miałam nieodpartą chęć sięgnięcia po książkę „Dotyk ciemności” Karen Chance. Liczne pozytywne i pochwalne opinie, światowy rozgłos, ciekawa okładka i oczywiście intrygujący opis zdecydowanie kusiły i mamiły. W końcu nie mogłam sobie odmówić tej powieści i zabrałam się za lekturę. Czy tak jak i innym przypadła mi do gustu? Zaraz się o tym przekonacie:).

Świat przyszłości. Bohaterką jest Cassie Palmer, dziewczyna posiadająca dar jasnowidzenia. Na dodatek obarczona jest zdolnością komunikowania się ze zmarłymi, którzy utknęli na Ziemi z różnych powodów. Jak można się domyślić jej życie dalekie jest od normalności. Przeszłość pozostawiła po sobie niezagojone rany a przyszłość również nie jawi się zbyt różowo. Poza tym bohaterka musi zmagać się z własnymi, wewnętrznymi demonami, które przypominają jej o traumatycznych wydarzeniach sprzed lat, jak i z wizjami przyszłości, które czasami są gorsze niż senne koszmary. Mimo tak wielkiego obciążenia, Cassie radzi sobie całkiem nieźle, ale na horyzoncie pojawiają się kolejne problemy. Dowiaduje się ona, że wkrótce ma zginąć, dlatego  decyduje się na dość niebezpieczny krok. Zgłasza się do Senatu wampirów, którzy niczego nie robią za darmo. Jaką cenę przyjdzie zapłacić jej za uzyskaną pomoc? I czy dostanie to czego oczekuje?

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Zarówno oryginalna i ciekawa fabuła, jak i umiejętne wplecenie elementów fantastycznych przypadło mi do gustu. Podobała mi się kreacja głównej bohaterki. Przedstawiona jest ona jako twarda, silna i odważna osoba, która mimo wielu przeciwności radzi sobie naprawdę świetnie. Jej postać nakreślona jest szczegółowo i realistycznie, przez co ma się wrażenie autentyczności. Akcja jest bardzo dynamiczna, wartka, napięcia również nie zabraknie, więc nikt nie powinien się nudzić. Co więcej wszystko opisane jest prostym językiem, przez co książkę czyta się szybko i z dużą lekkością. I te tajemnice, intrygi i dwuznaczności... Warto przeczytać!!

„Dotyk ciemności” to książka z gatunku urban fantasy, która zaintrygowała mnie pędzącymi wątkami, nieszablonową fabułą, ciekawą bohaterką, licznymi zaskakującymi sytuacjami oraz szczyptą magii. Polecam ją wszystkim miłośnikom tego gatunku, jak  i tym, którzy jeszcze nie mieli do czynienia z paranormalnymi motywami lub nie do końca są do nich pozytywnie nastawieni.  Świetna rozrywka na dobrym poziomie. Zapraszam do lektury!!

Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

„Stąd do wieczności” James Jones


Wydawnictwo: Książnica (Publicat S.A.)
Wydanie polskie: 01/2012
Liczba stron: 640
Format: 135 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788324579501

Od dawna chciałam przeczytać książkę „Stąd do wieczności” Jamesa Jones’a. Kiedy zobaczyłam, że będzie wznawiana, wprost nie mogłam się doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce.  Ku mojemu zaskoczeniu i wielkiej radości nastąpiło to szybciej niż myślałam:).

Przenosimy się na Hawaje, gdzie znajduje się baza wojskowa armii amerykańskiej. To właśnie tu trafia pełen ideałów młody szeregowiec imieniem Prewitt. Jest on nie tylko świetnym trębaczem, ale także byłym bokserem, który kiedyś dotkliwie i nieodwracalnie skrzywdził przeciwnika. Starając się wypełnić obietnice daną matce, postanawia już nigdy nie uprawiać tej dyscypliny. Niestety jego dowódca ma inne zdanie na ten temat i zamierza wszelkimi środkami perswazji, jak i ostrzejszymi metodami przekonać mężczyznę do zmiany zdania. Stopniowo relacje w grupie zaczynają się zaostrzać a dowódca rozpoczyna psychologiczną grę, która ma na celu złamanie silnej woli szeregowca i pokazanie kto tu rządzi. Jednak to tylko początek dramatu jednostki w zderzeniu z bezlitosną machiną jaką jest armia.

Autor podjął się opisania ważnego tematu jakim jest skomplikowana i nie do końca jawna struktura w szeregach wojska. Fala, znęcanie się fizyczne i psychiczne, liczne zależności między żołnierzami a dowódcami, ukryte motywy, bezwzględna dyscyplina, chęć podporządkowania sobie innych czy też codzienne życie w koszarach to tylko niektóre poruszane zagadnienia. Bez przesadnego moralizatorstwa czy pouczeń pisarz ukazuje brutalny świat, z którym przyszło zmagać się żołnierzom.

Od strony technicznej podobał mi się konkretny, męski, twardy język, który idealnie pasował do opisywanych wydarzeń i uwiarygodnił całą historię. Nie będzie tu owijania w bawełnę czy lukrowania komukolwiek oczu. Realistyczne i dosadne opisy, odważne sceny erotyczne czy bezkompromisowe zagrywki są tu standardem. Zaskoczyło mnie natomiast wplecenie w całość nieco filozoficznych poglądów wygłaszanych przez niektórych żołnierzy, ale i one miały swój urok. Wojny amerykańsko-japońskiej jako takiej nie ma w powieści, dopiero pod koniec zostaje ona ukazana i nieco rozwinięta. Na tym męskim tle znajdzie się też kilka kobiecych sylwetek, co zdecydowanie ożywiło i tak już ciekawą fabułę. Emocji również tu nie zabraknie i wielokrotnie udzielą się one także czytelnikowi. Plus za nasuwające się pytania i liczne refleksje w trakcje czytania i po lekturze.

„Stąd do wieczności” to wzruszająca i napisana z rozmachem wielopłaszczyznowa książka o ciemnej stronie wojska, naturze człowieka i życiu, które często pisze dla nas inne niż byśmy oczekiwali scenariusze. To również historia męskiej przyjaźni, prawdziwej miłości czy też wewnętrznej siły, która nawet w nieludzkich warunkach pozwala zachować godność i honor. Polecam serdecznie wszystkim ceniącym oryginalne, życiowe pozycje obfitujące w rozbudowane tło psychologiczne, plejadę świetnych bohaterów i złożoną fabułę. Pozdrawiam!!

Moja ocena 
>>>> 5.5 / 6 <<<<

czwartek, 2 lutego 2012

„Zawładnięci” Elana Johnson


Wydawnictwo: Amber
Wydanie polskie: 11/2011
Liczba stron: 320
Format: 130 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978832414033

Ostatnio dość głośno zrobiło się o książce Eleny Johnson „Zawładnięci”. Ciekawy opis oraz antyutopijne motywy, które bardzo lubię spowodowały, że czekałam tylko na sposobność przeczytania tej powieści. Okazja nadarzyła się całkiem niedawno i gdy tylko dostałam ją w swoje ręce, od razu zabrałam się za czytanie.

Oto świat przyszłości gdzie nastała era dominującej komputeryzacji. Nowoczesne technologie, czytniki tęczówki i wszechogarniająca kontrola obywateli  oraz całkowity brak niezależności i prywatności to tylko przedsmak tego, co czeka naszych bohaterów. Każdy ruch jest śledzony, wzajemny dotyk jest zakazany, istnieje godzina policyjna, ale za to życie płynie tu spokojnie, w odróżnieniu od innych miejsc. To oczywiście tylko pozory, ponieważ choćby najmniejszy przejaw sprzeciwu i niedostosowania się do obowiązujących reguł karany jest szybko i bardzo surowo. Vi, to młoda dziewczyna, która nie zamierza ślepo podporządkowywać się innym. Buntuje się kilkukrotnie, łamie prawo m.in. spotykając się z chłopakiem czy opuszczając dom po zmroku. Właśnie za te przewinienia zostaje zamknięta w więzieniu wraz z niejakim Jagiem i czeka na wyrok. Co z tego wyniknie? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? Nic nie zdradzę:).

Autorce udało się świetnie ukazać chore mechanizmy rządzące tym państwem totalitarnym. Od początku akcja przyspiesza i jest bardzo dynamiczna, co w połączeniu z ciekawą fabułą sprawia, że nie sposób się nudzić podczas czytania. Mnogość wątków, spora ilość miejsc w jakich będą rozgrywać się wydarzenia czy też dużo nowoczesnych urządzeń sprawia, że trzeba się skupić na treści, aby dobrze orientować się w całości. Dodatkowo wątek romantyczny był interesująco przedstawiony, piętrzące się przeszkody uwypuklone a i emocji oraz zaskakujących sytuacji też nie zabraknie. Pisarka podejmuje się opisania kilku różnych zagadnień. Wolność. Czy warto dla niej ryzykować życie? Czy prawo do miłości jest silniejsze niż obowiązujące zasady? I czy manipulowanie innymi dla dobra ogółu w ogóle jest dopuszczalne? Te i inne pytania pojawiają się podczas lektury, która wzbudza też niemałe refleksje.

„Zawładnięci” to oryginalna antyutopia, która spodobała mi się z powodu poruszanej tematyki. Miejscami było nieco zbyt dużo fantastyki naukowej, ale biorąc pod uwagę całokształt książka wypada całkiem nieźle. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło i to oczywiście na plus. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Polecam serdecznie osobom w każdym wieku, zwłaszcza miłośnikom dystopii i nietypowych wizji przyszłości. Pozdrawiam!!

Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<

środa, 1 lutego 2012

Chwalę się, chwalę:)

:)))

Dziś zupełnie nietypowo, ponieważ nie o książkach a o .... podróżach:). Od dawna w planach mam poznanie osobiście kilku zakątków świata i postanowiłam, że najwyższy czas na rozpoczęcie kompletowania specjalistycznego sprzętu. Nie było to proste zadanie... Zanim wybrałam odpowiednie produkty spędziłam chyba całe wieki na różnych forach, serwisach turystycznych i blogach podróżniczych. W końcu znalazłam to, czego potrzebowałam i postanowiłam wszystko kupić przez internet. Po pierwsze wychodzi dużo taniej a po drugie większość z tych rzeczy była w moim mieście niedostępna. I tak oto rozpoczęłam swoją przygodę z przygotowaniami do wyjazdu. W ubiegłym roku zaszczepiłam się na żółta gorączkę i całą masę innych świństw, więc sprawę zdrowotną mam już załatwioną. Wypasiona apteczka również już skompletowana, więc pora na plecak, śpiwór, buty, kurtkę i dużo drobniejszego wyposażenia;). Bolesna sprawa dla portfela:D.

A oto moje styczniowe zakupy:

Plecak Deuter Aircontact 60+10SL –

Wersja SL, czyli kobieca, specjalnie wyprofilowana i przystosowana do damskiej sylwetki:). Wygodny i pakowny a do tego ma sporo kieszonek, troczków i przelotek, aby wszystko łatwo zamontować. Wybrałam przezornie kolor grafitowy, bo jest mnie brudzący.

Śpiwór Mammut Ajungilak Nordic 3-Season (wersja 180cm)

Jestem okropnym zmarźlakiem, więc potrzebowałam ciepłego śpiwora, który przy temp. kilku stopni powyżej zera zapewni mi przyjemny i spokojny sen. Zdecydowałam się na ten model, ponieważ jest lekki jak na syntetyk i do tego ma świetne oceny na forach. Na żywo jest naprawdę szeroki po rozpakowaniu (więc nie krępuje ruchów) a jednocześnie w stanie kompresji zajmuje mi niewiele miejsca. I oto chodzi!

I kilka drobiazgów:
- skarpetki firmy Bridgedale: "All Mountain" na zimę (mam już jedną parę i świetnie się sprawuje) oraz "Coolmax Liner" (na wiosnę i lato) - była promocja, więc musiałam skorzystać:))

- kalesony firmy Devold Expedition - no cóż... Wysoko w górach ujemne temperatury potrafią dać się we znaki, więc warto mieć dobrą bieliznę termoaktywną, która zapewni nam idealny komfort cieplny. Nie jest to tani zakup, ale warto!!

- łyżkowidelec, czyli po prostu spork firmy Light My Fire (model Spork XM – zwiększony rozmiar) – nie wygina się, jest lekki i łatwy w czyszczeniu. Jedynie „nóż” spisuje się średnio, ale da się to jakoś przeżyć;)


- krzesiwo magnetyczne firmy Light My Fire Scout 2.0 – cóż... nigdy nie wiadomo co się wydarzy, więc na wszelki wypadek dobrze mieć źródło ognia (wodoodporne, łatwe do użycia, daje iskry o temp. 3000st.C i działa na dużych wysokościach)

Ciekawa jestem jakie są Wasze podróżnicze marzenia. Gdzie chcecie pojechać, co zwiedzić, co zobaczyć i dlaczego? Jakie macie doświadczenia z kupowaniem sprzętu turystycznego, w tym górskiego w internecie? Zawiedliście się na jakiś sklepach a może wprost przeciwnie? Chętnie poznam Wasze zdanie:). 
A jeżeli ktoś z Was planuje w tym lub przyszłym roku wybrać się do Azji lub Afryki i szuka towarzysza podróży, to dajcie znać:D
Pozdrawiam!!

„Żony i córki” Elizabeth Gaskell


Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie polskie: 01/2012
Liczba stron: 864
Format: 135 x 215 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788377995631

Twórczość Elizabeth Gaskell pokochałam bezapelacyjnie po przeczytaniu książki „Północ i Południe”. Kiedy tylko dowiedziałam się, że kolejna powieść tej pisarki ukazała się na polskim rynku wydawniczym, radości nie było końca. Niedawno dostałam ją w swoje ręce i od razu zabrałam się za czytanie...

XIX-wieczna Anglia, miasteczko Hollingford. Bohaterką jest Molly, młoda dziewczyna wychowywana tylko przez ojca. W dzieciństwie została osierocona przez matkę, ale pomimo tej tragedii radzi sobie świetnie i jest pełną radości młodą damą. Sprawy nieco się komplikują, gdy jej ojciec, miejscowy lekarz, postanawia ożenić się po raz drugi. Jego wybranką jest Clare Kirkpatrick, która również posiada już córkę, piękną i urodziwą Cynthię. Dla Molly to prawdziwy szok. Jest zaskoczona całą sytuacją i bardzo przeżywa decyzję ojca. Właśnie w tych trudnych chwilach swoją pomoc oferuje Roger, przystojny i bogaty mężczyzn mieszkający w pobliżu. Jedna jej przybrana siostra również zwraca niemałą uwagę tamtejszych kawalerów...

Wiele sobie obiecywałam po tej powieści i nie zawiodłam się. Pisarka wspaniale roztacza przed czytelnikiem obraz wiktoriańskiej Anglii i na jej tle umieszcza nietuzinkowych bohaterów. Postacie są żywe, pełnokrwiste i nakreślone z dużym wdziękiem, przez co ma się poczucie, jakby byli realni. Emocje i uczucia, rys psychologiczny i wewnętrzne przemyślenia również są tu dokładnie pokazane, co bardzo sobie cenię. Poza tym książka jest pełna kontrastów, co pozwala na mocniejszy odbiór powieści. Bieda i bogactwo, wzniosłe uczucia i prymitywne zachcianki, miłość i nienawiść, powierzchowność i złożoność... Nic tu nie będzie takie proste i oczywiste. Dodatkowo skomplikowane relacje międzyludzkie, złożone stosunki społeczne i liczne nierówności wśród ówczesnej ludności są tu ważnym atutem. Autorka wnikliwie oddała ducha tamtejszej epoki, przedstawiła szczegółowo wady niektórych klas, jak i sposób myślenia czy postrzegania roli kobiety. Podejmowana tematyka jest jednak znacznie szersza. Język jest dynamiczny, przyjemny w odbiorze, przez co książkę czyta się z dużą lekkością.

„Żony i córki” to wielopłaszczyznowa i napisana z rozmachem saga, która wciąga od pierwszej strony i nawet na chwilę nie pozwala oderwać się od lektury. Połączenie wątków historycznych, politycznych oraz romansu z elementami psychologii stworzyło niezwykłą powieść, która na długo po przeczytaniu pozostanie w sercu i pamięci. Gorąco zachęcam przede wszystkim miłośników wiktoriańskiej Anglii, czytelników spragnionych niebanalnej historii miłosnej okraszonej bogatym tłem historycznym. Jestem przekonana, że ta książka przypadnie Wam do gustu. Pozdrawiam!!

Moja ocena
>>>> 5,5 / 6 <<<<

Chciałabym podziękować Pani Katarzynie Kwiatkowskiej za  umożliwienie mi przeczytania tej książki:)