Loading...

poniedziałek, 6 czerwca 2011

"Historia Alejandra Mayty" Mario Vargas Llosa




Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 04/2011
Liczba stron: 328
Format: 140 x 205 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 9788324014262

Po lekturze „Wyzwanie. Szczeniaki”, które zrobiły na mnie niemałe wrażenie wiedziałam, że w krótkim czasie sięgnę po kolejne dzieło w dorobku M.V Llosy. Traf chciał, że w moje łapki wpadła książka „Historia Alejandra Mayty”, której wprost nie mogłam się oprzeć. Zaczęłam ją czytać i ... przeniosłam się do Peru.  Niezwykła i bardzo ciekawa podróż, na którą również i Was zapraszam:)

Bohaterem książki jest tytułowy Alejander Mayta, o którym początkowo niewiele wiemy. Wraz z pisarzem będziemy cofać się do przeszłości próbując zrozumieć kim naprawdę jest ten mężczyzna. Przeniesiemy się więc do młodości Alejandra, poznamy jego niełatwe dzieciństwo i kształcenie w szkole katolickiej. Relacje z rówieśnikami, pomysły i podjęte decyzje, będą tu dokładnie wzięte pod lupę. Autor postanawia za wszelką cenę dociec prawdy o bohaterze i zrozumieć co spowodowało, że z biednego chłopca stał się rewolucjonistą, komunistą, który nie cofnie się przed niczym… Narrator z dużą dokładnością postanawia więc odwiedzić dawnych znajomych Mayty, zebrać od nich jak najwięcej danych, co jak się okaże nie będzie wcale tak pomocne jak przypuszczał. Ile osób, tyle wersji, często sprzecznych ze sobą. Na dodatek każdy z odwiedzanych osób ma swoje grzeszki, tajemnice i głęboko skrywane sekrety, więc niełatwo będzie się dowiedzieć prawdy o Alejandrze. Czy uda się znaleźć odpowiedzi na nurtujące narratora pytania? Czy zagadkowa historia życia Mayty zostanie odkryta? Zapraszam Was do tej książki:)

Muszę przyznać, że „Historia Alejandra Mayty” jest zupełnie odmienną książką od poprzedniej tego autora, jaką miałam przyjemność czytać. Początkowo miałam niewielką trudność w połapaniu się w czasach i osobach, ale szybko przyzwyczaiłam się do tej oryginalnej narracji. Na dodatek liczne retrospekcje i przeplatanie historii widzianych z różnych stron ożywiło fabułę i nadało jej ciekawego charakteru, choć wymagało więcej skupienia. Na pierwsze spotkanie może być to nieco „za ciężka” pozycja, ale jako następna w kolejce dzieł Llosy będzie idealna:).

Mimo, że tematyka książki wydaje się być oczywista, autor porusza również szereg innych tematów. Będzie tu Peru w całej okazałości, łącznie z problemami z jakimi musi się ten kraj cały czas borykać. To także opowieść o wyborach i konsekwencjach niewłaściwych decyzji, o brutalności i agresji, pod każdym względem. Nie mogę również zapomnieć o psychologii, którą tak uwielbiam. Tu było jej bardzo dużo, zwłaszcza w analizowaniu działań i zamierzeń głównego bohatera. Zagłębimy się w umysły ludzi i wraz z nimi będziemy zastanawiać się nad słusznością dokonanych wyborów i kondycją współczesnej polityki. Poznamy przeróżne czynniki, jakie wpływały, kształtowały światopogląd naszego bohatera i będziemy się zastanawiać co tak naprawdę czyni nas tym, kim teraz jesteśmy.

„Historia Alejandra Mayty” to bardzo dobra książka Llosy, która zadziwia, szokuje i daje do myślenia. Z pewnością świetny styl, niezwykle realnie ukazana rzeczywistość, często drastyczna i smutna oraz zakres poruszanej tematyki, zainteresują niejedną osobę. Bez upiększania, koloryzowania autor wprowadza nas w brutalny świat i szuka w nim odpowiedzi… Polecam!! 

Moja ocena
>>>> 5 / 6 <<<<

17 komentarzy:

  1. Już miałam okazję przeczytać recenzję o tej książce i tak jak Twoja - mocno zachęcają do lektury. Porusza tematykę kraju, o którym bardzo mało wiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z moją przedmówczynią - tyle zachęcających słów robi swoje.Będę musiała sięgnąć po twórczość Llosy, po prostu!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. A do mnie Llosa nie przemawia. Miałam ze dwa podejścia do dwóch różnych książek i nie zaiskrzyło. Może jeszcze nie nadszedł odpowiedni czas:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba się na nią skuszę, ale w odpowiednim czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo a właśnie w sobotę kupiłam sobie na Targu staroci ten tytuł. Czytałam już "Szelmostwa..." i byłam zachwycona. Ciekawe jak wypadnie ta powieść. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie musze przeczytać! Dodaje do listy!
    Pozdrawiam,
    Kass

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten autor ma chyba same dobre oceny :D
    Ale muszę zacząć od „Wyzwanie. Szczeniaki” skoro mówisz, że zdecydowanie lepsze i całkiem inne :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytam na pewno :) Cały czas gdy spotykam recenzje tej książki uśmiecham się pod nosem, bo mam wykładowcę, którego nazwisko bardzo przypomina to w tytule ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mówi się, że Llosa piszę ciężko i nie dla wszystkich, ale zawsze ciekawie. będę musiała się w końcu o tym przekonać na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że książka się Wam spodobała. Rzeczywiście Llosa nie pisze łatwo, ale z pewnością warto sięgnąć po dzieła z jego dorobku. Świetny styl, charakterystyczny klimat i to "coś"...
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z Twoim zdaniem, Kasandro, że jest to książka z "cięższego" gatunku, właśnie przez podwójną narrację gmatwającą nieco czasy i osoby, a zabieg ten niewątpliwie autor zastosował celowo. Książka „cięższa” gatunkowo, i tak jak piszesz, raczej może nie na pierwsze spotkanie z tym autorem, ale z pewnością warta przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak tylko znajdę trochę czasu, to zaopatrzę się w te ksiązkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Llosa mnie ostatnio prześladuje 8) Muszę się w końcu przekonać, czy naprawdę jego lektury są tak świetne... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Llosa w trzech osobach stoi na mojej półce. Pierwsza to urocza Ciotka Julia i niepokorny skryba, druga to niegrzeczna dziewczynka ze swoimi szelmostwami, a trzeci to wizytantki z pantaleonem.

    Z żadną z tych odsłon najnowszego Noblisty nie miałam jeszcze okazji się zapoznać, ale już samo nabycie jego dzieł mówi samo za siebie - jestem bardzo ciekawa Llosy, jego narracji, historii jakie ma do przekazania i tej nietuzinkowości, o którą wciąż jest posądzany (oczywiście w pozytywnym znaczeniu).

    I chociaż w najbliższym czasie nie zakupię "Historii Alejandra Mayty" to i tak na pewno przeczytam tę powieść. Choćby dlatego, że południowoamerykańscy pisarze (i w dodatku Nobliści!) nigdy mnie nie zawiedli ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja czytam tą książkę już ponad miesiąc i trudno mi ją skończyć, nie tyle jest ciężka, co po prostu nudna; to moje pierwsze spotkanie z tym autorem więc pewnie dam mu jeszcze jedną szansę ale nie tak szybko

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam w planach na "kiedyś". Póki co i czasu brak, i egzemplarza :)

    OdpowiedzUsuń