Loading...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Drageus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyd. Drageus. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2013

I już listopad;)

"[buzz]” Anders de la Motte

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 04/2013
Liczba stron: 456

Rok temu miałam przyjemność przeczytać pierwszą część trylogii o nietypowej grze. „[geim]”, bo taki miała tytuł, swoją oryginalnością zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Dziś za to przedstawiam Wam kontynuację, czyli drugi tom. „[buzz]” autorstwa Andersa de la Motte okazał się również mocno wciągający, co pierwsza część. Głównym bohaterem jest Henrik Petterson, który w jednej chwili był zwykłym leniem i egoistą, aby po chwili wpaść w sam środek tajemniczej gry rozgrywającej się w rzeczywistości alternatywnej, ale mającej swoje konsekwencje w realnym świecie. Wiele się działo, było gorąco i niebezpiecznie. Tymczasem mija rok od opisywanych wydarzeń a nasz bohater zaczyna się męczyć na „przymusowym” urlopie. Musi być czujny, aby nikt nie zorientował się, że żyje i cieszy się pieniędzmi. Mężczyzna nie wierzy jednak, że Gra o nim zapomniała, więc wszędzie widzi spisek, boi się zemsty, ale z drugiej strony chciałby znowu poczuć dreszczyk adrenaliny i zasmakować w nieco mocniejszych wrażeniach. I wtedy poznaje piękną Annę Argos... I znowu będziemy wciągnięci w świat, w który wkracza również wirtualna rzeczywistość. Cały czas coś się dzieje, szybka akcja nie daje nam chwili na wytchnienie a  intryga jest odpowiednio zawiła, abyśmy się nie nudzili. W tej części bohaterowie są jeszcze lepiej skonstruowani, konkretni, nękani demonami przeszłości i własnymi słabościami. Nie brakuje tu elementu analizy psychologicznej, którą bardzo lubię. Wszystko przedstawiono dynamicznie, barwnie i  pomysłowo, dlatego książkę pochłania się w szybkim tempie. Jeżeli lubicie nietypowe powieści sensacyjne, z świetnymi bohaterami i aktualną tematyką, to zdecydowanie polecam powyższą książkę i oczywiście całą trylogię! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
-----------------------------------
„Odyssey One: Rozgrywka w ciemno” Evan Currie

Wydawnictwo: Drageus
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 560

Evan Currie - z zawodu informatyk, z zamiłowania pisarz. Jego książka „Odyssey One: Rozgrywka w ciemno” zainteresowała mnie podejmowaną tematyką oraz pozytywnym odbiorem wśród zagranicznych odbiorców. Akcja rozgrywa się w przyszłości, kiedy to poznajemy załogę statku kosmicznego „Odyseja”, która wyrusza w swój pierwszy, międzygalaktyczny rejs celem eksploatacji kosmosu. Szybko okazuje się, że nie jesteśmy sami we wszechświecie a okręt badawczy trafia w środek bitwy między dwoma rasami. Załoga będzie miała ręce pełne roboty, zwłaszcza że wróg jest znacznie silniejszy i korzysta z bardziej zaawansowanych technologii. Ale Ziemianie nie zamierzają się poddawać bez walki. Czy ludzka inteligencja, wewnętrzna odwaga i skłonność do poświęceń wystarczą w starciu z tak wielkim przeciwnikiem? Jak potoczą się ich losy i czy będą rzutować na planetę Ziemię i jej mieszkańców? Nic nie zdradzę! Ciekawa książka przygodowo-fantastyczna, którą czyta się z niemałym zaangażowaniem. Z pewnością spodoba się męskim czytelnikom, ale także wszystkim, którzy lubią powieści science fiction oraz wszelkie nowinki technologiczne. Lasery, statki kosmiczne, wybuchy, myśliwce w natarciu... Dużo akcji, walk, nowych gadżetów oraz spora dawka emocji. Z pewnością nie będziecie się nudzić. Język jest barwny, opisy szczegółowe, więc oczami wyobraźni łatwo przenieść się do przyszłości i zobaczyć świat oczami bohaterów, którzy zostali wykreowani całkiem nieźle. Przyjemnie spędziłam czas z tą lekturą i chętnie poznam również drugą część. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
-----------------------------------
Odkrywając siebie” Anna Kropelka

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 328

Czerwona Seria Wydawnictwa Czarna Owca to pikantne opowieści, które skutecznie przyprawią nas o niemałe rumieńce. Miałam okazję poznać kilka książek z tego cyklu i bardzo przyjemnie je wspominam. Właśnie dlatego sięgnęłam po powieść polskiej autorki Anny Kropelka „Odkrywając siebie”. Bohaterką jest 21-letnia, nieśmiała studentka socjologii, po dwóch nieudanych związkach i nadal mieszkająca z mamą. Dziewczyna cały czas marzy o swoim przystojnym wykładowcy, Grzegorzu, który prowadzi badania na temat seksualności  wśród Ślązaków. Wraz z koleżanką Anką, która już należy do grupy ankieterów, zaczyna rozmawiać z różnymi ludźmi o doświadczeniach seksualnych. Wśród wolontariuszy przeprowadzających rozmowy jest również Michał, który od początku zakochał się w Gabi i nie może przestać o niej myśleć. Dziewczyna jednak nie jest pewna swoich uczuć, potrzeb i tego, czego tak naprawdę pragnie od życia, ale spotkania z mieszkańcami Śląska i ich opowieści o erotycznych wojażach, jak i życiowych zawiłościach z pewnością zmienią jej postrzeganie siebie. Przejdzie niemałą przemianę z zahukanej studentki w osobę świadomą swojej seksualności... Książkę pochłonęłam w szybkim tempie. Autorka stworzyła ciekawą historię, choć przyznaję, że nagromadzenie dużej ilości wywiadów z ludźmi na temat ich fantazji i preferencji dotyczących kwestii "łóżkowych", czasami mi się nieco dłużyły. Wolałam poznać lepiej to, co działo się u Gabi. Język jest prosty i przystępny, opisy erotycznych scen odważne, więc pikanterii i poruszania aktualnych tematów nie zabraknie. Zakończenie jest interesujące, choć szkoda, że autorka nie rozwinęła go bardziej. Intrygującym wątkiem była natomiast jej relacja z Michałem, która dla obu stron nie była lekka i łatwa. Kogo wybierze dziewczyna? Grzegorza czy Michała? Oto jest pytanie a odpowiedź na nie poznamy dopiero w finalne powieści;). Jeżeli macie ochotę na lekką, niezobowiązującą lekturę, to nie będziecie zawiedzeni tą książką. Pozdrawiam!!
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<
-----------------------------------
 Królowa. Nieznana historia Elżbiety Bowes-Lyon” Colin Campbell

Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 07/2013
Liczba stron: 576

Ostatnio wpadła mi w ręce książka „Królowa. Nieznana historia Elżbiety Bowes-Lyon” autorstwa Colin Campbell. Nie znam tak dobrze historii Anglii, dlatego ta lektura była dla mnie pasjonującą opowieścią. Królowa Elżbieta była dla księżnej Kate i księcia Williama prababką. Nie pochodziła z arystokratycznego rodu a jej uroda nie przyćmiewała wszystkiego i wszystkich. A mimo to, zapisała się na kartach historii swoją barwną osobowością i niezłomnym charakterem. Była wybranką króla Anglii Jerzego VI i jedną z najsilniejszych władczyni, która po śmierci ukochanego, nie zamierzała odsunąć się od władzy jak nakazuje tradycja, ale aktywnie wywalczyła sobie swoją pozycję w politycznym świecie. Stopniowo  lady Campbell, która osobiście znała się z księżną Dianą, wprowadza nas w znane i mniej znane fakty historyczne dotyczące Europy, jak i samej Elżbiety, a wszystko dzięki informacjom, które zdobyła od rodziny królewskiej na temat monarchini. Wydźwięk tej lektury jest nieco kontrowersyjny, bowiem autorka przedstawia Królową Anglii raczej w niekorzystnym świetle. Przynajmniej takie miałam wrażenie. Zachwyca za to ilość danych, obszerne, plastyczne opisy oraz szalenie ciekawy język, który sprawia, że prawie sześćset stron mija w oka mgnieniu. Aby uniknąć chaosu związanego z wieloma nazwiskami i powiązaniami między nimi, na końcu książki umieszczono tablice genealogiczne. Zdecydowanie na plus jest przybliżenie czytelnikowi życia na brytyjskim dworze, panujących tam zasad oraz intryg, jakie rozgrywają się za niewidoczną dla większości kurtyną. Idealna pozycja dla miłośników biografii, historii Anglii oraz powieści historycznych. Polecam i pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<

środa, 30 października 2013

Dla każdego coś dobrego:)

Zimowe sny” Richard Paul Evans

Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 11/2013 - przedpremierowo
Liczba stron: 288

Richard Paul Evans to amerykański pisarz, twórca kilkunastu bestsellerów. Osobiście bardzo lubię jego twórczość, styl pisania i poruszaną tematykę, więc nie mogłam przejść obojętnie wobec jego najnowszej książki - „Zimowe sny”. Bohaterem jest Joseph Jacobson, mężczyzna tuż przed trzydziestką, który pracuje w agencji reklamowej. Jest to rodzinna firma, założone przez jego ojca, która szybko zyskała wysoką pozycję. Joseph miał dwanaścioro rodzeństwa, w tym jedenastu braci i jedną siostrę. Wszyscy pracowali w tej samej branży. Był konkretny i zdolny, więc ojciec był z niego dumny, co oczywiście wywoływało zazdrość w pozostałym rodzeństwie. Sprawę pogorszył pewien dziwaczny sen, w którym to mężczyzna zobaczył mieniące się kolorami drzewo przypominające choinkę, otoczone wokół innymi drzewami. Przyszła śnieżyca a gdy ucichła wszystkie drzewa były pochylone w stronę jaśniejącej choinki. Jak się okaże, ta wizja będzie prorocza i wiele zmieni w życiu Josepha... Takiej książki było mi potrzeba! Ciepłej, klimatycznej i pełnej podnoszącej na duchu nadziei. Zdecydowanie jest to lektura na zimowe, chłodne dni, kiedy potrzebujemy czegoś, co nas rozgrzeje od środka. Fabuła jest ciekawa, lekko tajemnicza i poruszająca a wplecenie w treść elementów romantycznych dodało całości rumieńców. Poza tym lubię motyw snów i marzeń, więc autor zyskał u mnie dodatkowy plus. Nie brakuje tu emocji, zaskakujących scen czy polskich akcentów. Jeżeli i Wy pragniecie poznać urok tej książki i wciągnąć się w tę hipnotyzującą historię, to zapraszam do lektury! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stieg Larsson

Wydawnictwo: Czarna Owca
Wydanie polskie: 11/2008
Liczba stron: 640

Larsson Stieg to szwedzki dziennikarz i autor powieści kryminalnych. Sławę i rozgłos przyniosła mu Trylogia Millenium. Pierwszy jej tom, czyli „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” w szybkim tempie stał się światowym bestsellerem, który nawet doczekał się ekranizacji. Książka dopiero teraz zagościła w mojej biblioteczce, ale warto było na nią czekać:). Fabuła oscyluje wokół zniesławionego dziennikarza Mikaela Blomkvista, który otrzymuje wyjątkowe zlecenie od Henrika Vangera, wpływowego dyrektora koncernu przemysłowego . Senior rodu pragnie rozwiązać sprawę zaginięcia swojej siostrzenicy, które miało miejsce w latach sześćdziesiątych XX wieku. Pod płaszczykiem napisania kroniki rodzinnej, Mikael oraz młoda, zbuntowana i działająca na granicy prawa Lisbeth Salander, pogrążają się w tę zagmatwaną, wielopłaszczyznową sprawę, która stopniowo ukaże nam swoje mroczne i krwawe oblicze... Wobec tej książki miałam wysokie wymagania, ale Pan Stieg sprostał im całkowicie. Przede wszystkim warto wspomnieć, że fabuła jest bardzo dobrze nakreślona i przemyślana pod każdym względem. Pisarz ciągle wprowadza nowe tropy i poszlaki, robi zmyłki, wodzi czytelnika za nos, co oczywiście czyni tę lekturę bardzo intrygującą. Akcja jest wartka, nieprzewidywalna i co ważne, pozbawiona schematyczności, więc znudzenie nam nie grozi. Napięcie jest stopniowane po mistrzowsku a emocje często poza skalą. Spodobał mi się również świetny styl pisarza, zimowa sceneria oraz kreacja głównych bohaterów, którzy byli konkretni, naznaczenie niełatwą przeszłością i prawdziwi do bólu. Jeżeli lubicie thrillery psychologiczne i kryminały, ta książka jest dla Was! Polecam i pozdrawiam:) 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<

Starr Carrier. Pierwsze uderzenie” Ian Douglas

Wydawnictwo: Drageus
Wydanie polskie: 05/2013
Liczba stron: 432

Lubię książki wybiegające w przyszłość, opisujące możliwe wizje tego, co może kiedyś nadejść, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po książkę „Starr Carrier. Pierwsze uderzenie”. Autorem jest Wiliam Henry Keith, amerykański pisarz science fiction, military SF, tworzący m.in. pod pseudonimem Ian Douglas. W powyższej lekturze przenosimy się do XXV wieku. Świat przyszłości nie jawi się jednak różowo. Ziemianom zagraża rasa Sh’daar, która w dynamicznym rozwoju nanotechnologii czy genetyki oraz innych odkryciach dokonanych przez ludzi, widzi zagrożenie dla całego wszechświata. Właśnie dlatego zamierzają oni powstrzymać nas za wszelką cenę, choćby miało to oznaczać całkowite zgładzenie naszego gatunku. A jednak ludzie nie zamierzają stać spokojnie i czekać na obcych, ale niestety walka przynosi coraz więcej strat i ofiar. Wtem na horyzoncie pojawia się Trevor Gray,  mężczyzna chadzający swoimi drogami oraz żołnierz Admirał Koenig. Zaczyna się prawdziwa bitwa... Początkowo obawiałam się, że może to być pozycja adresowana do męskich czytelników, ale okazało się, że zdecydowanie i kobiety odnajdą się w tej lekturze. Każdy coś tu dla siebie znajdzie, jeżeli tylko lubi szybką akcję, zawrotne tempo i sensacyjno-przygodową atmosferę. Poza tym dzięki tej książce będziemy mogli uczestniczyć w ostrzale wrogich jednostek, gwiezdnych potyczkach, nuklearnych wybuchach, awaryjnych lądowaniach czy też próbie przetrwania w niesprzyjających warunkach. To i dużo, dużo więcej czeka Was w tej powieści science-fiction, która zabiera nas w technologiczną podróż do przyszłości. Fabuła jest bardzo ciekawie a emocje odpowiednio dawkowane, dlatego nudzić się nie będziecie. Mam nadzieję, że drugi tom wypadnie tak samo dobrze, jak pierwszy:). 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<


Przepiórki w płatkach róży” Laura Esquivel

Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 07/2013
Liczba stron: 240

Całkiem niedawno miałam przyjemność poznać twórczość Laury Esquivel. „Malinche. Malarka słów” jej autorstwa wspominam bardzo przyjemnie, więc byłam ciekawa również innych książek w dorobku pisarki. Sięgnęłam więc po „Przepiórki w płatkach róży”, która zbiera pozytywne opinie wśród czytelników a na jej podstawie powstał słynny film. Wracając jednak do fabuły, bohaterką jest Tita, najmłodsza córka rodzinie, co zgodnie ze zwyczajem i tradycją meksykańską oznacza, że jej rolą i nadrzędnym zadaniem jest opieka nad matką aż do śmierci oraz praca w kuchni. Nie może wyjść za mąż i choć o tym wie, jej serce zaczyna bić szybciej do pewnego młodzieńca imieniem Pedro. Rodzi się między nimi niezwykłe, piękne uczucie... Idealna książka dla osób, które lubię romantyczno-dramatyczne historie, okraszone całą gamą smaków, zapachów i emocji. Nie sposób nie wzruszać się i nie przeżywać wraz z bohaterami ich wewnętrznych rozterek i targających nimi namiętności. Nastrój jest nieco melancholijny, ale idealnie dobrany do przedstawionej tu opowieści. Co ważne, mamy tu elementy realizmu magicznego, który bardzo sobie cenię. Autorka potrafiła barwnym językiem opisać złożone relacje międzyludzkie i skomplikowane wybory, ale także meksykańskie zwyczaje, które dla nas mogą być zaskakujące i niezrozumiałe. Bardzo przyjemnie spędziłam czas z tą lekturą. Jest to szalenie delikatna, zmysłowa, ale i nieco smutna opowieść o zakazanej, niespełnionej miłości. Polecam serdecznie! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<

poniedziałek, 14 października 2013

Na długie, jesienne wieczory...

„Kamyki w brzuchu” Jon Bauer

Wydawnictwo: Helion
Wydanie polskie: 08/2013
Liczba stron: 360

„Kamyki w brzuchu” autorstwa Jona Bauera to debiut literacki. Od razu zaintrygował mnie opis z tyłu okładki oraz tytuł, więc nie czekając długo zabrałam się za czytanie. Bohaterem jest 28-letni mężczyzna, który musi wrócić do rodzinnego domu, aby zaopiekować się umierającą na raka matką. Niestety ich relacje nie należą do standardowych, bowiem demony z przeszłości nie chcą odejść. Jak uporać się z zakorzenionym w dzieciństwie bólem i cierpieniem? Jak odciąć się od doznanych w młodym wieku krzywd? Czy można to zapomnieć? Jego rodzice chcieli dobrze. Mieli szczytny, prawy cel. Stanowić rodzinę zastępczą dla innych chłopców, porzuconych, poturbowanych przez los. I tak też zrobili. Przez ich dom przewinęło się wiele dzieci z problemami. Nikt nie pytał o zdanie ośmiolatka. Nikt nie zwrócił większej na niego uwagi. I tu, w dzieciństwie, w najważniejszym okresie rozwoju, zaczął się dramat chłopca, który pragną kochać i być kochanym. Wrażliwy, tęskniący, sfrustrowany... Jestem pod dużym wrażeniem! Ważna tematyka, podana w niebanalny, przejmujący sposób. Na wyróżnienie zasługuje mistrzowska analiza psychologiczna dziecięcego umysłu. Autor rozkłada na czynniki pierwsze wszelkie uczucia, emocje, lęki, marzenia. Z dbałością o detale, z nieustępliwą drobiazgowością i trafnym spojrzeniem, Bauer kreśli przed nami portret zagubionego chłopca a potem dorosłego, ale wciąż nie pogodzonego z przeszłością, mężczyzny. Książka przesiąknięta jest pewną dawką nostalgii, zadumy oraz smutku. Bardzo intymna, emocjonalna opowieść, która szarpie za najdelikatniejsze struny, zmusza do głębokich refleksji, nie daje o sobie zapomnieć długi czas. Jeżeli cenicie mądre, wymagające książki, to zdecydowanie musicie sięgnąć po powyższą lekturę. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
--------------------------------------- 
„Obca Pamięć” Dan Krokos

Wydawnictwo: Drageus
Wydanie polskie: 04/2013
Liczba stron: 336

„Obca Pamięć” Dana Krokosa to debiut literacki. Gdybym wcześniej o tym nie wiedziała, nawet nie domyśliłabym się, że to pierwsza książka autora. Jest przemyślana, dopracowana i oryginalna, dlatego byłam pozytywnie nią zaskoczona. Kilka słów o fabule... Nastoletnią Mirandę North, główną bohaterkę, poznajemy kiedy prosi ochroniarza w centrum handlowym o pomoc. Obudziła się rano w parku na ławce i nie pamięta kim jest, jak się tam znalazła, gdzie mieszka. Na dodatek dochodzi do pewnego incydentu, który sprawia, że zakupowicze patrzą na nią z przerażeniem w oczach. Jedynie Peter, chłopak z tłumu, zaczyna tłumaczyć jej, że oboje są wynikiem pewnego tajnego eksperymentu. Dziewczyna nie ma zbyt dużego wyboru. Podąża za nim i dowiaduje się szokujących faktów, m.in. tego, że są wyszkoleni oraz mają rozwinięte pewne zdolności, które mogą stać się niebezpieczne i to na dużą skalę. Na dodatek nie są jedynymi. Jest ich więcej i część zbuntowała się przeciwko swoim twórcom. Do nich należy Peter i Miranda. Ale jest też grupa, która chce dokończyć powierzone im zadanie... Świetna, wciągająca książka. To co od razu zwróciło moją uwagę, to przede wszystkim pomysłowa, zagadkowa fabuła. Autor dawkuje nam informacje, stopniowo wprowadzając czytelnika w zaskakujące wydarzenia, tajemnicze badania, zawiłe zależności czy ciekawe relacje miedzy postaciami. Akcja jest dynamiczna, wartka, naszpikowana szybko zmieniającymi się wątkami, ale chaosu nie odczuwa się wcale. Co więcej, sylwetki głównych i drugoplanowych bohaterów są przedstawione barwnie a język jest prosty i przystępny, więc całość pochłania się szybko. Jeżeli liczycie na niezobowiązującą lekturę przygodową z nutką fantastyki, to serdecznie polecam powyższą książkę:). 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<
--------------------------------------- 
 „Ucieczka” Elizabeth Chandler

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Wydanie polskie: 10/2012
Liczba stron: 288

Mary Claire Helldorfer, amerykańska pisarka znana pod pseudonimem Elizabeth Chandler, to autorka znanego i pozytywnie odebranego wśród młodszych czytelników cyklu „Pocałunek Anioła”. Miałam przyjemność poznać cztery części tej paranormalnej serii i przyjemnie je wspominam. Teraz nadszedł czas na piąty tom, czyli „Ucieczkę”. Dla przypomnienia tylko wspomnę, że główną bohaterką jest nastoletnia Ivy, która zakochana jest z wzajemnością w przystojnym Tristanie. Ten jednak umiera w wypadku. Od tej pory nic nie będzie takie same. Na dodatek świat duchowy i ten ziemski będą łączyć się ze sobą nieustannie, raz niosąc radość i ulgę, innym razem siejąc strach i niebezpieczeństwo. W piątym tomie nadal będziemy obserwować zmagania i perypetie tej dwójki. Ich szczęściu zagraża Gregory, choć to tylko jedno z kilku zagrożeń, które będą musieli pokonać, aby być razem. Czy młodzi, zakochani w sobie bohaterzy mogą liczyć na happy end? Zapraszam do książki! Było to moje kolejne spotkanie z pisarką i oczywiście udane. Fabuła prowadzona jest z lekkością a kolejne wyzwania jakie staną na drodze nastolatce i Tristanowi, są przedstawione barwnie i ciekawie. Co więcej, wydaje mi się, że treść jest bardziej dopracowana, więcej tu wątków a sam sposób kreacji bohaterów został dopracowany. Znajdziemy tu dynamiczną akcję, kilka tajemnic do rozwiązania a nawet nutkę sensacji oraz dobrze stopniowane napięcie. Język jest przystępny, prosty w odbiorze a książkę pochłania się bardzo szybko. Rumieńców całości dodają paranormalne motywy. Jeżeli macie ochotę na niezobowiązującą, magiczną lekturę, to ta seria będzie strzałem w dziesiątkę. Polecam i pozdrawiam!
TOM 1           TOM 2            TOM 3           TOM 4   
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
--------------------------------------- 
„Bezdomna” Katarzyna Michalak

Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 06/2013
Liczba stron: 256

Lubię literaturę życiową, która trafia prosto w serca czytelników. Z tego też powodu zainteresowała mnie powieść „Bezdomna”, polskiej pisarki Katarzyny Michalak. Informacje z okładki były dość zagadkowe i enigmatyczne, co tym bardziej podsycało ciekawość. Wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Wszyscy z uśmiechem zasiadają do wspólnego stołu. Piękna choinka migocze różnobarwnymi kolorami. Niestety nie każdy ma tak wspaniałą perspektywę. Kiedy poznajemy główną bohaterkę, Kingę, ta chce odebrać sobie życie. Dawniej miała dom, rodzinę, dziecko i pracę, ale teraz nie ma nic, więc zamierza popełnić samobójstwo. I właśnie wtedy przypadkowo pojawia się Joanna, dziennikarka, która proponuje jej wspólne spędzenie Świąt. To spotkanie odmieni życie obu kobiet... Nastawiłam się na dobrą książkę i taką też otrzymałam. Od pierwszych stron wciągnęłam się w fabułę, która dotyka delikatnych, ale jakże ważnych kwestii. Autorka w sposób niezwykle sugestywny, emocjonalny wprowadza czytelnika w świat ludzi spoza marginesu społecznego i pokazuje dramatyczne wydarzenia oraz niełatwą drogę, jakie doprowadziły ich do miejsca, w którym teraz są. Przejmująco, z wyczuciem i dużą dozą wrażliwości kreśli złożone portrety bohaterów, ich tragiczne losy, niełatwe wybory i zawiłe relacje międzyludzkie. Nie da się czytać tej historii chłodno i bezuczuciowo. Wzruszająca, chwytająca za serce książka o samotności, bezradności, nienawiści, wewnętrznym bólu, wyrzutach sumienia oraz pytaniach, na które nie ma prostych odpowiedzi. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5- / 6 <<<<
--------------------------------------- 
„Zdobywam zamek” Dodie Smith

Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie polskie: 08/2013
Liczba stron: 352

„Zdobywam zamek” Dodie Smith to pierwsze polskie wydanie książki, która na świecie premierę miała prawie siedemdziesiąt lat temu. Nie ukrywam, że bardzo ucieszył mnie fakt możliwości jej przeczytania w rodzimym przekładzie. Akcja rozgrywa się w pierwszej połowie XX wieku, w Anglii. W starym, podupadającym zamku mieszka nietypowa rodzina Mortimerów, w której oprócz Cassandry, narratorki, mamy całą gamę ciekawych osobliwości. Ojciec, dawniej pisarz, dziś dziwak i ekscentryk nie czuje potrzeby wspomożenia biednej rodziny, macocha Topaz uwielbiam afiszować się nago, siostra Rose marzy o bogatym zamążpójściu, młodszy brat Thomas stoi na uboczu a Stephen, sierota po zmarłej służącej, podkochuje się w Cassandrze. Główna bohaterka ma siedemnaście lat i prowadzi pamiętnik, w którym skrzętnie notuje wrażenia z codziennych wydarzeń. Gdy do zamku zapuka dwóch przystojniaków z zamożnej rodziny, opowieść przybierze nieoczekiwany obrót... Nic już nie zdradzę, choć kusi mnie to okrutnie. Możecie się jednak nastawić na intrygującą i wciągającą fabułę, która zawiera sporo niespodzianek, niesamowity klimat oraz cały szereg zarówno zabawnych, jak i poruszających chwil. Akcja płynie niespiesznie, swoim własnym, wewnętrznym rytmie, ale nudzić się nie będziecie. Styl jest lekki a język plastyczny. Na wzmiankę zasługuje również kreacja głównej bohaterki, która choć młoda i niewinna, ma w sobie niemałą dawkę mądrości i zdroworozsądkowego myślenia. Jestem pewna, że niezależnie od wieku każdy coś tu dla siebie znajdzie. Ujmująca, barwna historia, z którą przyjemnie spędzicie czas. Polecam serdecznie! 
Moja ocena 
>>>> 5 / 6 <<<<

niedziela, 6 października 2013

Jesienne klimaty za oknem a w biblioteczce nadal lato:)

„Piana Dni” Boris Vian

Wydawnictwo: W.A.B.
Wydanie polskie: 07/2013
Liczba stron: 272

O miłości w sposób niebanalny? Jeżeli jesteście zmęczeni schematycznymi opisami damsko-męskich relacji, macie ochotę na wymagającą a przy tym hipnotyzującą lekturę, to wasze wymagania spełni a nawet przerośnie „Piana Dni” autorstwa Borisa Viana. Niech nie zwiodą was niewielkie wymiary tej książeczki, bowiem historia którą skrywa jest niesamowita. Colin jest młody, zdolny i bogaty. Ma wszystko prócz miłości. Ale właśnie wtedy na horyzoncie pojawia się piękna Chloe. Miłość od pierwszego wejrzenia! Mocna, bezgraniczna, szalona. Kiedy już wszystko układa się dobrze, okazuje się, że dziewczyna zapada na rzadką, dziwną chorobę... Niesamowita, magiczna książka o dramatycznych sytuacjach, bezsilności oraz uczuciu silniejszym od wszystkiego innego. Warto jednak wspomnieć, że miłość nie jest tu jedynym wątkiem. Autor stworzył wielopłaszczyznową powieść, która dotyka wielu tematów, przez co trafia do szerszego grona odbiorów. Baśniowy klimat, wzruszająca fabuła, silne emocje, genialny język to tylko kilka z atutów tej pozycji. Gry słowne, metafory i symbolika wzbogacają przekaz i same w sobie są mistrzostwem! Do tego tragiczne losy bohaterów splecione ze szczyptą dowcipu, odrobiną ironii oraz krztyną absurdu. Mieszanka wybuchowa, ale jakże wciągająca! Książka doczekała się już drugiej ekranizacji. Z przyjemnością obejrzę film „Dziewczyna z lilią”, który powstał na jej podstawie. Cóż jeszcze mogę dodać? Słodko-gorzka, przesiąknięta surrealizmem opowieść, która porusza serca i umysły oraz nie daje o sobie zapomnieć. Polecam gorąco! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<< 
------------------------------------------ 
„Dotyk” Alexi Zentner

Wydawnictwo: Wiatr od morza
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 208

„Dotyk” Alexi Zentnera to ksiażka, która zawitała do mojej biblioteczki zaledwie kilka dni temu. Zachęcona skromną okładką, intrygującym opisem a także pozytywnym odbiorem lektury wśród czytelników, od razu zabrałam się za jej czytanie. Szybko się okazało, że ta niepozorna pozycja to prawdziwa perełka literatury. Nie bez przyczyny nominowano tę powieść do prestiżowych nagród International IMPAC Dublin Literary Award i Scotiabank Giller Prize:). Wracając jednak do fabuły, akcja toczy się w kanadyjskim miasteczku Sawgamet. Piękna, surowa przyroda w połączeniu z niecodziennymi wydarzeniami stanowią tło. A kto będzie w centrum wydarzeń? Pastor Stephen, który powraca w rodzinne strony, aby pożegnać się z umierająca matką. Wraz z nim będziemy przenosić się we wspomnieniach do przeszłości, aby dowiedzieć się więcej o tej niezwykłej osadzie,  poznać owiane legendą opowieści o jej mieszkańcach i tajemnicach, jakie skrywają okoliczne lasy. Skupimy się również na szarej codzienności mieszkańców, którzy muszą przygotować się do srogiej zimy. Będą też życiowe dylematy, niełatwe wybory i skomplikowane relacje międzyludzkie. Co więcej, rzeczywistość i nutka magii mieszają się tu ze sobą, aby stworzyć urzekającą historię, która zaskakuje i zmusza do refleksji. Wielopłaszczyznowa, głęboka i poruszająca lektura, która przypadnie miłośnikom realizmu magicznego, jak i wszystkim, którzy poszukują oryginalnej, wymagającej lektury. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
------------------------------------------ 
„W kajdankach namiętności” Piotr Kołodziejczak

Wydawnictwo: Borgis
Wydanie polskie: 03/2013
Liczba stron: 232

Twórczość polskich autorów jest mi szczególnie bliska. Część z czytelników omija szerokim łukiem rodzimych pisarzy i twórców, co uważam za dziwne i niezrozumiałe zjawisko. Przeglądając niedawno wydane książki polskich autorów natrafiłam na lekturę Piotra Kołodziejczaka „W kajdankach namiętności”. Justyna i Karol są małżeństwem już jakiś czas. Mają córkę i pozornie wszystko się u nich układa dobrze. Prawda jest jednak taka, że oboje są znudzeni i zmęczeni a do ich związku wkradła się schematyczność i rutyna. Na dodatek dorastająca córka przysparza im dodatkowych problemów. Oboje nieświadomie odsunęli się od siebie, ale szalę przelały podejrzenia Justyny, że mąż ją zdradza. Kiedy więc szefowa zapoznaje ją z przystojnym Bartkiem, pisarzem, między tą dwójką wybucha zakazana namiętność. Ale wątek romansu to tylko część fabuły, bowiem w mieście grasuje tajemniczy morderca, który atakuje swoje ofiary młotkiem. O co w tym wszystkim chodzi? Otóż, nic tu nie jest takie, jak się wydaje na początku... Było to moje pierwsze spotkanie z pisarzem, które zaliczam do udanych. Książka utrzymana jest w obyczajowo-romansowych tonacjach, choć dreszczyku sensacji też możecie się spodziewać. Akcja jest dość płynnie prowadzona, bohaterowie zarysowani szczegółowo a sceny erotyczne nie rażą wulgarnością. Co więcej, język jest barwny a styl lekki, więc całość czyta się bardzo szybko. Negatywnie natomiast odbieram wątki autopromocyjne, które przewijają się w powieści, choć przymknęłam na nie oko;). Wciągająca opowieść o złożoności relacji międzyludzkich, głęboko skrywanych sekretach, niełatwych wyborach oraz mrokach ludzkiej duszy. Polecam:). 
Moja ocena 
>>>> 4,5 / 6 <<<<
------------------------------------------ 
„Miasto Upadłych Aniołów” Cassandra Clare

Wydawnictwo: MAG
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 440

Cykl „Dary Anioła” autorstwa Cassandry Clare bije rekordy popularności na całym świecie. Za mną już trzy tomy tej niezwykłej serii i nadszedł czas na kolejną, czwartą już część. „Miasto Upadłych Aniołów”, bo taki ma tytuł, z pewnością zaspokoi waszą ciekawość odnośnie dalszych losów bohaterów. Wojna dobiegła końca i po burzliwym okresie nastał czas spokoju. Ale to złudne wrażenie! Nastoletnia Clary rozpoczyna szkolenie Nocnego Łowcy, aby w pełni wykorzystać swój potencjał i dary jakimi została obdarzona. Może również spotykać się bez przeszkód z Jace, choć ten trzyma ją na dystans. Simon za to, po napiętnowaniu przez przyjaciółkę, stał się dość popularny wśród Dzieci Nocy, którzy zaczęli zabiegać o jego przychylność. Szkoda, że jego mama nie przyjęła dobrze informacji, że jej syn jest krwiopijcą. Chłopak musiał znaleźć sobie nowy dom. Na dodatek w mieście grasuje morderca Nocnych Łowców. W Nowym Jorku znajdowane są kolejne ciała. Czyżby ktoś chciał skłócić Podziemnych i Nephilim? Nic nie zdradzę! Po trzeciej części niecierpliwie czekałam na kontynuację i w końcu się doczekałam. Autorka nie zawiodła moich oczekiwań. Stopniowo dawkuje nam kolejne fakty, odkrywa powoli karty oraz buduje tajemniczą atmosferę. Moim zdaniem więcej się tu dzieje, w stosunku do poprzednich tomów. Niespodziewane zwroty akcji, spora dawka emocji, szczypta sensacji i nieco magii to tylko początek. Na dodatek wprowadzono tu nowe, ciekawe postacie. I ten lekki, barwny styl oraz cięty, dowcipny język. Czyż można chcieć czegoś więcej? Hipnotyzująca,  niezwykła lektura łącząca to co rzeczywiste, z tym co paranormalne. Jeżeli macie ochotę na niezobowiązującą rozrywkę, zapraszam serdecznie do książki! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
TOM 1                TOM 2              TOM 3  
------------------------------------------ 
„Nexus” Ramez Naam

Wydawnictwo: Drageus
Wydanie polskie: 06/2013
Liczba stron: 454

Książki antyutopijne należą do kręgu moich ulubionych. Jak będzie wyglądać świat przyszłości?  W którą stronę podąży ludzkość? Cofniemy się do prehistorii czy może będziemy zaawansowanym technologicznie społeczeństwem? Kiedy w ręce wpadła mi książka „Nexus” Rameza Naama, od razu wiedziałam, że przypadnie mi do gustu. Akcja rozgrywa się w 2040 roku a autor kreśli przed nami ludzkość, w której krąży nanonarkotyk, Nexus. Potrafi on wpływać na umysły innych osób, widzieć je takimi jakie są, zagłębić się w ich wspomnienia. Młody naukowiec Kaden Lane, próbuje zmienić tę substancję i wprowadzić ulepszenia, aby łączyła się trwale z mózgiem. W ten sposób wraz z przyjaciółmi chce przenieść ludzkość na wyższy poziom ewolucyjny, ale też pomóc zapewnić spokój na świecie. Niestety są i tacy, którzy chcą wykorzystać go w złym celu... Bezsprzecznie jest to oryginalna, pomysłowa pozycja! Autor stworzył nietypową, ale wciągającą książkę, która ukazuje jedną z wizji przyszłości. Czy pomyślną? Niekoniecznie jak będziemy się mogli przekonać. Z pewnością pisarz zaskoczy nas wielokrotnie niespodziewanymi zwrotami akcji czy wyborami, jakich dokonają bohaterowie. Napięcie jest dobrze stopniowane a  tempo wydarzeń jest płynne, raz przyspiesza, raz zwalnia, więc znudzenie nam nie grozi. Poza tym postacie są konkretne, namacalne, wyraziste, co było pozytywnym zaskoczeniem. Mimo, że jest to debiut styl jest dojrzały, barwny a język plastyczny i przystępny. Idealna pozycja dla miłośników fantastyki naukowej, dystopii i sensacji w dobrym wydaniu. Polecam serdecznie i czekam na kolejną książkę autora. 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<


Kochani, w końcu zmobilizowałam się i założyłam konto bloga na Facebooku:). Nigdy nie miałam z tym portalem do czynienia, więc trochę błądzę po omacku i jeszcze niewiele funkcji poznałam, ale powoli się wdrożę. Miejcie do mnie cierpliwość:D. Mam nadzieję, że dzięki temu kontakt z Wami będzie łatwiejszy i szybszy. 
Pozdrawiam:)