Loading...

czwartek, 23 sierpnia 2012

„Sunset Park” Paul Auster



Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 08/2012
Liczba stron: 304
Format: 140 x 205 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 9788324022526

Paul Auster  to amerykański pisarz, scenarzysta, eseista, tłumacz i reżyser filmowy. Dziwnie się czuję wiedząc, że do tej pory nie miałam sposobności, aby osobiście poznać jego twórczość. Dlatego właśnie cieszę się, że zmieniło się to za sprawą książki „Sunset Park”, która kilka dni temu wpadła mi w ręce. Zaciekawiona opisem z okładki oraz chęcią poznania nowego autora zabrałam się za jej czytanie.Czy przypadła mi do gustu? Zdecydowanie tak, ale więcej zdradzę nieco później...

Nowy Jork... Miasto o wielu twarzach, tętniące życiem w dzień i noc. To właśnie tu połączą się losy kilku bohaterów. Centralną postacią jest 28-letni Miles, który sam siebie skazał się na wygnanie i zerwanie kontaktów z bliskimi. Wszystko przez to, że wini siebie za śmierć przyrodniego brata. Tuła się więc po różnych miastach, pracuje dorywczo, nie potrafiąc zagrzać na dłużej miejsca. W końcu poznaje młodziutką Kubankę Pilar, w której się zakochuje. I to z wzajemnością. Niestety muszą ukrywać swój związek, przynajmniej do czasu aż dziewczyna osiągnie pełnoletność. Tymczasem jego przyjaciel Bing, proponuje mu zamieszkanie w squocie, blisko Sunset Park. Mieszkańcami tej kanciapy są indywidualiści, ekscentrycy i postacie dość osobliwe a jednocześnie na wskroś prawdziwe. Każdy z nich jest wyjątkowy na swój sposób, skrywa jakąś tajemnicę, ma coś do ukrycia, kogoś  pragnie lub czegoś się boi... Razem tworzą niezwykłą plejadą bohaterów, tak barwnych i ciekawych, że trudno się z nimi rozstawać.

Jestem przyjemnie zaskoczona. Książka zrobiła na mnie lepsze wrażenie niż mogłam przypuszczać. Co więcej, spodobał mi się styl autora, sposób w jaki tworzy fabułę i bohaterów. Powieść łączy ze sobą fragmenty ludzkich historii i splata je w jedną całość. Sylwetki poszczególnych postaci są przedstawione konkretnie i szczegółowo. Nie ma tu miejsca na nijakość czy sztuczność. I bardzo dobrze! Poza tym każdy z nich opowiada nam swoją własną opowieść, o demonach przeszłości, pogrzebanych sekretach i problemach z jakimi muszą się zmagać. Bez trudu można wczuć się w ich położenie, wraz z nimi śmiać się i płakać, współczuć i marzyć. Emocje grają tu kluczową rolę, podobnie jak spora dawka refleksji, spontanicznie pojawiających się podczas czytania. Język również zasługuje na wzmiankę. Ma w sobie dużą dawkę plastyczności, jakiejś magii i niezwykłości.  A w tle Nowy Jork, wielki i niezwykły,  piękny i przerażający zarazem. 

„Sunset Park” to uniwersalna opowieść o nowojorczykach i ich codziennych kłopotach, trudnych wyborach, życiowych zakrętach i szukaniu miejsca, gdzie będą się czuli szczęśliwi i spełnieni. Współczesna proza, bohaterowie z krwi i kości oraz moc przemyśleń. Warto poznać tę książkę. Polecam i pozdrawiam!!
Moja ocena
>>> 5,5 / 6 <<<<


22 komentarze:

  1. Na chwile obecną nie czuje jakiegoś większego zainteresowania powyższą książką, dlatego spasuje. Jak coś się zmieni w tym kierunku, to dam znać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygrałam tę książkę w konkursie Znaku. Zostawiłam na wrzesień, bo Paul Auster kojarzy mi się z jesienią. Jakoś podskórnie czuję, że to będzie bardzo dobry kawałek prozy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc ja też nigdy nie spotkałam się z żądną twórczością tego autora. A po Twojej recenzji wydaje mi się, że trzeba te braki jak najszybciej uzupełnić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego autora, ale swoją recenzją przekonałaś mnie do jego książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym razem muszę przyznać, że ani opis ani okładka nie zachęcają mnie do sięgnięcia po ta książkę. Chyba niespecjalnie kręci mnie NY :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie jestem do końca przekonana. Opis taki zwyczajny, ale jeszcze się zastanowię;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubie takie powiesci, wiec z checia siegnalbym po nia :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. tym razem raczej lekturę odpuszczę
    nie zainteresowała mnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Czytasz chyba z prędkością światła, nie nadążam za Tobą ;D Co do książki, myślę że mogłabym ją kiedyś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odkąd pamiętam czuję miętę do Nowego Jorku, więc chętnie sięgnę po tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja sam Austera odkryłem dopiero w zeszłym miesiąca za sprawą książki "Szaleństwa Brooklynu", kupioną notabene za kilka złotych (8 albo 9) na jakiejś wyprzedaży. Zdecydowanie warty uwagi pisarz. Chętnie sięgnę po te wznowienie, kilka razy już wpadło mi w oko w księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz to ja dziwnie się czuję, bo do tej pory w ogóle nie słyszałam o Paulu Auster... Chętnie nadrobię to niedopatrzenie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten tytuł zainteresował mnie, gdy zobaczyłam go w zapowiedziach i jeśli będę miała okazję, to na pewno po niego sięgnę, bo i recenzja do tego zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie słyszałam o książce, a muszę przyznać, że ta historia z pewnością może budzić zainteresowanie czytelnika, a co dopiero po Twojej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. hmm nie wiem czy to coś dla mnie, ale jak wpadnie w moje ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety, nie moja tematyka. Ostatnio bardziej przyciąga mnie fantastyka i jej różne odmiany, ale może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam książek Austera, choć mam na półce jego autobiografię (jeszcze nie czytałam), ale przeczuwam, że polubię tego autora tak, jak lubię jego związki z filmem:)

    OdpowiedzUsuń
  20. To nie moja tematyka, więc raczej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sunset Park od bardzo długiego czasu figuruje na mojej liście książek do przeczytania, a recenzja dodatkowo zachęca. Swoją drogą - okładka również:)

    Pozdrawiam (z Białegostoku:)),
    Margoo

    OdpowiedzUsuń