Loading...

niedziela, 10 lutego 2013

„Osiemdziesiąt dni żółtych” Vina Jackson


Wydawnictwo: Amber
Wydanie polskie: 10/2012
Liczba stron: 336
Format: 130 x 205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788324144532

Do mojej biblioteczki wpadła ostatnio książka „Osiemdziesiąt dni żółtych” autorstwa Viny Jackson. Jest to duet pisarski, który pragnie zachować anonimowość. Wiadomo tylko, że On jest  redaktorem, wydawcą, pisarzem oraz miłośnikiem i specjalistą erotycznej dziedziny. Ona to pisarka, finansistka z Londynu, znana w tamtejszych kręgach sado-maso. Byłam ciekawa cóż wyjdzie z twórczości tej dość osobliwej dwójki, dla której ten kontrowersyjny temat jest nie tylko sferą fantazji czy czymś w rodzaju odskoczni, ale normalnym, codziennym zachowaniem.

Kilka słów o treści... Główną bohaterką jest Summer, zdolna skrzypaczka, dla która muzyka jest niezwykle ważna. Piękna, rudowłosa, o nieskazitelnej, jasnej cerze spotyka się z pedantycznym i dość sztywnym Darrenem. W końcu postanawia zakończyć ten związek. Podczas jednego z koncertów, które daje w londyńskim metrze, spotyka Dominika, zafascynowanego jej grą. Składa on dość nietypową propozycję, która ma polegać na osobistych, prywatnych koncertach w miejscach wyznaczonych przez mężczyznę. W zamian kobieta otrzyma w prezencie stylowe, drogie skrzypce. Tak właśnie zaczyna się erotyczna, namiętna przygoda, w której pożądanie, namiętność, pasja i zniewolenie odkrywać będą kluczową rolę. Ale potem coś poszło nie tak, bowiem w świecie kierowanym impulsami i żądzami, łatwo zatracić siebie. Czy niebezpieczeństwo, mroczny i perwersyjny świat seksu i zakazane praktyki spodobają się wrażliwej Summer? Czy na pewno tego właśnie oczekiwała?

Uff... Książka jest bardzo odważna i mocna w swoim przekazie. Nie czytałam aż tak wzbudzającej wątpliwości i refleksje literatury, dlatego zastanawiałam się jak do niej podejść, jak właściwie zinterpretować i podsumować. Dla osób niewtajemniczonych w terminologię tylko wspomnę, że BDSM (ang. bondage, discipline, domination, submission) odnosi się do praktyk seksualnych związanych z najróżniejszymi fetyszami i perwersjami, zwłaszcza z dyscyplinowaniem, karaniem, wiązaniem, dominacją czy też uległością. Ostatnio w polskiej i światowej literaturze zapanowała moda na książki właśnie z tej tematyki. Większość z nich tylko bazuje na zaskakiwaniu i szokowaniu czytelnika, ale nie wyjaśnia podłoża tak dziwnych i skomplikowanych pragnień seksualnych. Natomiast „Osiemdziesiąt dni żółtych” oprócz warstwy typowo erotycznej, dotyka także kwestii psychologicznych, choć akurat w tej części mamy tego namiastkę. Z tego co wiem, w drugim tomie będzie to bardziej rozbudowane, co mnie cieszy, gdyż nie potrafię sobie wyobrazić czerpania przyjemności z bicia, bycia poniżanym czy upodlania kogoś. Dla mnie to zupełnie niezrozumiałe, jednak z ciekawości chętnie poznam, dlaczego osoby odczuwają przy tym spełnienie i godzą się na takie praktyki.
  
Autorzy dotknęli tu szalenie delikatnej kwestii. Tematyka jest ciężka i złożona, dlatego czytając targały mną najróżniejsze, często skrajne emocje, od obrzydzenia po zdziwienie. Główni bohaterowie są dość dobrze nakreśleni, często charakterystyczni a ich uczucia, niepewność, wątpliwości zostały tu wyeksponowane. Język nie jest najmocniejszą stroną tej książki, ale też nie wydaje się jakoś szczególnie zły. Prawdą jest natomiast, że słownictwo miejscami było wulgarne, zdarzały się też powtórzenia, ale mam nadzieję, że w dalszych częściach serii będzie lepiej. Podobno pierwszy tom jest najsłabszy, dlatego warto sięgnąć po kontynuacje i przekonać się, jak autorzy pociągnęli kolejne wątki i dokąd to wszystko zmierza. Osobiście, chętnie się o tym przekonam. Podsumowując jednak już i tak przydługą opinię wspomnę, że jest to powieść erotyczna, ale różni się od całej masy innych pozycji z tej dziedziny. Jeżeli nie boicie się wyzwań, jesteście gotowi zmierzyć się z oryginalną lekturą oraz chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o świecie BDSM i prawach jakie nim rządzą, to zapraszam do książki.

Moja ocena 
>>>> 3 / 6 <<<<

Książkę „Osiemdziesiąt dni żółtych” możecie kupić w sklepie AMBER:) 

23 komentarze:

  1. Choć książka nie została oceniona najwyżej po tym, co przeczytałam jestem skłonna do niej zajrzeć

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś jestem zrażona do książek o tej tematyce przez tą panującą modę, która zaczęła się po wydaniu "50 twarzy Greya".. spasuje, bynajmniej w tym momencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bynajmniej" nie oznacza "przynajmniej"... :)

      Usuń
  4. Raczej nie jestem zainteresowana, może jak wpadnie mi w ręce to się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sam pomysł na książkę mnie zaintrygował. Jeśli wpadnie mi w ręce to z pewnością przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężki temat i chyba na razie nie czuję się na siłach by zgłębiać świat seksualnych perwersji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwuję wysyp erotyków. Zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tym razem niezbyt wysoka ocena mnie nie odstrasza, bo w zalewie książek o tematyce taniej erotyki, ta wydaje się być czymś innym, ciekawszym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam jakoś ochoty na tę powieść, tematyka BDSM znudziła mnie trochę po czytaniu Greya... Ale nie mówię nie, kiedyś sięgnę, jeśli będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szerokim łukiem omijam te wszystkie erotyki! Jak był wysyp wampirzych paranormal romance, to owszem, wszystkie książki były kopiami "Zmierzchu", ale przynajmniej miały różne tytuły, a tu wszystko nazywa się tak samo! Jest jakaś liczba i koniecznie nazwa koloru, ewentualnie słowo "odcień" odmienione przez wszystkie możliwe przypadki. No koszmar!

    OdpowiedzUsuń
  11. I bardzo polecam zrobienie tych ciasteczek. :) :)

    Pozdrawiam D.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam tę książkę jakoś pod koniec ubiegłego roku. Właściwie niewiele z niej pamiętam (oprócz grania na skrzypcach nago - dobrze mi coś świta?), bo nie wydawała mi się być lekturą szczególnie zapadającą w pamięć. Gdzieś mi się tli jakaś maleńka myśl, że niespecjalnie przypadł mi do gustu język powieści ze względu na wulgaryzmy. Ale to chyba nikomu nie sprawia ogromnej radości podczas czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba jednak nie dla mnie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta nowa czytelnicza moda na powieści erotyczne, to zdecydowanie nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
  15. Niska ocena trochę mnie odstrasza muszę powiedzieć. Na razie chyba książce podziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyłączam się do reszty. Za dużo tej tematyki ostatnio. Kiedyś znaleźć pikantne opisy w książce to było coś, teraz mamy co? Literacką pornografię? Może lepiej spasować..

    OdpowiedzUsuń
  17. Tym razem jednak tematyka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Po tego typu książki nie sięgam. Dla mnie strata czasu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze mówiąc, to byłam dosyć ciekawa tej książki. Jednak teraz chyba ją sobie daruję. I to nie z powodu Twojej recenzji, po prostu nie przepadam za tematyką z BDSM, mogę czytać powieści erotyczne, ale nie takie :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie rozumiem co ludzi tak bulwersuje w literaturze erotycznej. Tematyka jak każda inna. Nie udawajmy, że jesteśmy tak pruderyjni. Ja i moja dziewczyna czytamy różne książki, z erotyką włącznie i nie widzę w tym problemu. "80 dni żółtych" też mamy w planach.
    Pozdrawiam,
    ---robbi---

    OdpowiedzUsuń
  21. Odkąd przeczytała Kinga "Dallas 63", to kolor żółty kojarzy mi się tylko i wyłącznie z tajemniczym Człowiekiem z żółtą kartką.

    Takie skojarzenie mnie naszło,kiedy zobaczyłam Twój wpis.

    OdpowiedzUsuń
  22. Okładka kojarzy mi się z ,,Drugie życie Bree Tanner";p

    OdpowiedzUsuń