Loading...

środa, 2 marca 2011

„Ostatni lot nad Kongo” Wojciech Scelina



Wydawnictwo: Novae Res
Wydanie polskie: 10/2010
Liczba stron: 260
Format: 135 x 210 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 9788377220436

Afryka to szczególnie bliski mojemu sercu zakątek świata, dlatego gdy tylko otrzymałam książkę „Ostatni lot nad Kongo”z nieukrywaną przyjemnością zabrałam się do czytania. Lektura nie zawiodła moich wysokich oczekiwań i zdecydowanie mogę ją polecić, mimo że temat poruszany w książce nie jest łatwy.

Kongo. Państwo w środkowej Afryce bogate w złoża mineralne, ropę naftową, diamenty... Obszar, gdzie od wielu lat toczą się nieustanne walki, wybuchają zamieszki oraz miejsce, gdzie na przełomie XIX i XX wieku doszło do jednego z największych ludobójstw. To właśnie tło powieści Wojciecha Sceliny, który zabrał nas w podróż w przeszłość i ukazał panoramę społeczeństwa próbującego zmierzyć się z własną naturą...

Król Belgii odkrywszy nową krainę postanowił ją skolonizować. Nazwał ją Wolnym Państwem Kongo. Bohaterami książki są ludzie, którzy postanowili zasiedlić nową kolonię. Z nudów, chęci zarobku, możliwości wyrwania się od swoich kłopotów czy po prostu poznania malowniczej Afryki zaryzykowali i zamieszkali w nowym dla siebie miejscu. Jednak ich oczekiwania i marzenia co do nowego życia prysły jak bańka mydlana w krótkim czasie. Do czego zdolny jest człowiek, gdy nikt nie patrzy? Do czego może się posunąć, gdy wie że nie zostanie ukarany? Będziemy świadkiem cierpienia niewinnych ludzi, którzy z powodu innego koloru skóry będą wykorzystywani do pracy oraz traktowani przedmiotowo. Egzekucje, niewolnicza praca czy odrąbywanie kończyn... Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie takie okrucieństwo?

Książka jest wielopłaszczyznowa, co bardzo sobie cenię. Porusza wiele tematów, od ludobójstwa około piętnastu milionów ludzi do analizy społeczeństwa, zarówno w dziewiętnastym wieku jak i współczesnego świata. Problemy bowiem nękające ludzi w tamtych czasach, jak i obecnie, wcale nie różnią się tak bardzo jak myślimy. Podobał mi się także plastyczny język pisarza oraz doskonała analiza psychologiczna ludzkiej natury.

Tragedia, która spotkała rdzennych mieszkańców Konga nie powinna zostać zapomniana i warto dowiedzieć się więcej o ludziach, którzy zginęli z rąk, rzekomo cywilizowanego, białego człowieka. Zachęcam gorąco do lektury i pozdrawiam:).

Moja ocena
>>>> 5,5 / 6 <<<<

15 komentarzy:

  1. Ja również mam jakiś sentyment do afrykańskiego lądu. Ostatnimi czasy czytałam album o tematyce misyjnej, ukazujący problemy i piękno ziemi afrykańskiej - TAM TAM -bardzo ciekawa pozycja, z której dowiedziałam się całej masy nowych rzeczy :)Czytałam tez kilka reportaży Kapuścińskiego o Afryce, więc myślę, że i ta pozycja przydanie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesująca pozycja. Wydaje się warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Afryka fascynuje mnie za każdym razem, kiedy czytam książkę opowiadającą o tym niezwykłym kontynencie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bellatriks - skoro masz sentyment do Afryki to naprawdę książka przypadnie Ci do gustu. Polecam:)

    MONIKA SJOHOLM - książka robi duże wrażenie, zwłaszcza że opisuje tak tragiczne wydarzenie jak ludobójstwo. Świetna książka, którą naprawdę warto przeczytać. Pozdrawiam:)

    Elina - w takim razie kolejna obowiązkowa lektura o Afryce:). Zachęcam serdecznie i pozdrawiam!!

    Ha Nisia - bardzo się cieszę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. oh, chyba będzie trzeba się zastanowić... i sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę się za nią rozglądać;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie sięgam po książki podróżnicze, te traktujące o Afryce również. Biegnę wpisać ową pozycję na listę. Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Scathach - powodzenia!! Książka naprawdę godna uwagi:)

    zaczytana-w-chmurach - bardzo się cieszę, bo warto sięgnąć po tę pozycję. Pozdrawiam:)

    Kinga - to ja dziękuję, za skuszenie się na książkę. Myślę, że się nie zawiedziesz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tym razem podrzuciłaś naprawdę poważny kawałek literatury, który wypada poznać.
    Chciałbym jednak zapytać, czy książka napisana jest w formie dokumentu (swoistej relacji z czasów kolonizacji) czy też fabuła jest po prostu umiejscowiona w tymże kraju?

    p.s. Piękna okładka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Maks - lektura ma formę powieści, nie dokumentu. Mimo to pisarz świetnie sobie poradził i książkę czyta się z zapartym tchem. Polecam gorąco!! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaintrygowałaś mnie tą książką :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Zainteresowanych autorem albo książką odsyłam do strony http://wscelina.cba.pl/ pozdrawiam :):):)

    OdpowiedzUsuń