Loading...

wtorek, 14 sierpnia 2012

„Noc i dzień” Virginia Woolf



Wydawnictwo: Literackie
Wydanie polskie: 11/2010
Liczba stron: 592
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788308045466

Virginia Woolf to znana na całym świecie angielska pisarka i eseistka, której utwory zaliczane są do literatury modernistycznej XX wieku. Aż wstyd się przyznać, ale do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością tej autorki. Okazja aby nadrobić te zaległości pojawiła się wraz z przybyciem w moje skromne progi powieści „Noc i dzień”, która w Polsce została wydana dopiero w 2010 roku, czyli ponad 70 lat po śmierci Woolf. Cóż... Jedno jest pewne. Książka długo nie czekała na swoją kolejkę i od razu po jej otrzymaniu zabrałam się za czytanie. Czy przypadła mi do gustu? O tym już za chwilkę:).

Przenosimy się do początku XX wieku, do edwardiańskiego Londynu. Główną bohaterką jest Katharine Hilbery, dobrze urodzona przedstawicielka wyższych sfer. Dziewczyna oprócz zajmowania się domem, pisze biografię swojego dziadka, znanego poety. Mimo, że wszyscy z otoczenia oczekują, że zajmie się pisarstwem na poważnie, ona zdecydowanie woli ścisłe dziedziny, zwłaszcza matematykę. O jej rękę wkrótce zaczyna się starać William Rodney, ekscentryczny pisarz, jednak na horyzoncie pojawia się również Ralph Denham, młody prawnik z ubogiej rodziny. Sprawy zaczynają się komplikować. Na dodatek Katharine zaczyna interesować się działalnością Mary Datchet, sufrażystki i feministki, co jeszcze bardziej wpłynie na jej światopogląd i postrzeganie pewnych spraw. W całość zostanie również wplątana Cassandra Otway, kuzynka głównej bohaterki...

Piątkę młodych, aczkolwiek zupełnie różnych ludzi połączą zawiłe i skomplikowane losy. Każdy z nich marzy o czymś innym, czegoś innego oczekuje od siebie i życia. Podobało mi się, że na bohaterów pisarka obrała ludzi młodych, u progu ważnych, życiowych wyborów i z licznymi wątpliwościami co do ich przyszłości. Do tego dodano tu sporo kulturowych i obyczajowych niuansów panujących na początku XX wieku w społeczeństwie angielskim. Konwenanse, sztuczna uprzejmość, niełatwa rola kobiety, walka o wolność i równość, skomplikowane dojrzewanie to tylko fragment poruszanych tu zagadnień. Nie zabraknie tu także silnych emocji, nutki ironii, wątków romantycznych, psychologicznych czy społecznych. Język jest w pewnym sensie liryczny, poetycki, delikatny i sam w sobie metaforyczny. Dzięki temu powieść nabiera ciekawego, magicznego klimatu. Co więcej, sporo tu dialogów, więc całość czyta się szybko i z niemałą lekkością.

„Noc i dzień” to intrygująca powieść, która wciąga i skłania do refleksji. Świat konwenansów, wyższych sfer, obłudy ubranej w słodką otoczkę będzie punktem wyjścia do przemyśleń na temat odwiecznych pytań o miłość, tradycję czy własne szczęście. Z przyjemnością sięgnę również po inne utwory tej pisarki. Polecam serdeczne!!

Moja ocena
>>>> 5 / 6 <<<<

30 komentarzy:

  1. Poluję na książki tej autorki. Już od dawna jestem jej ciekawa. Twoja recenzja mi o niej przypomniała.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Virginia Woolf,to klasyka w najlepszym wydaniu. Aktualnie podczytuję w wolnych chwilach jej Dzienniki.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Intrygująca pozycja, tylko nie wiem kiedy znajdę na nią czas, gdyż już tyle książek sobie upatrzyłam,a tu lato zmierza powoli ku końcowi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Virginię dawkuję sobie po troszku. Na razie czekam na zimowe długie wieczory, kiedy czas zwolni i rytm będzie odpowiedni do jej słów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah, Virginia... trzeba wpisać na listę 'do przeczytania' :]

    OdpowiedzUsuń
  6. O autorce słyszałam, ale nie miałam jeszcze w ręku żadnej z jej książek. Koniecznie muszę to nadrobić. Chętnie sięgnęłabym po "Noc i dzień", ponieważ podobają mi się takie klimaty. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Do tej pory czytałam tylko "Flusha" Virginii Wooolf, który bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie słyszałąm o tej ksiązce, musze zobaczyć w bibliotece czy jest, bo coś mi się wydaję ze może mi sie podobac

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli mam wybierac czy wybrac nowośc czy klasykę, nowości zawsze przegrywają. Tak będzie i tym razem, bo czuję, że to książka dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Poruszająca lektura z piękną okładką; ta książka mnie intryguje.
    Miłego dnia :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Po filmie "The Hours" mnie również zaczynają korcić książki tej autorki. Może ze przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. miałam już przyjemność spotkać się z twórczością tej pisarki, i z chęcią sięgnę po inne jej książki jak będzie okazja, w szczególności po tą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O książce nie słyszałam i nie jestem nią zainteresowana. Opis mnie nie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też, od momentu, kiedy przeczytałem "Godziny" Michaela Cunninghama :)

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam w planach tę pisarkę, ale na razie muszę ją sobie odpuścić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam literaturę modernistyczną, a wstyd się przyznać - z panią Woolf jeszcze nie miałam do czynienia... Niemniej cały czas mam ją w planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. czuję się zachęcona :)
    ciekawe, czy i mi przypadłaby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książki tej autorki mam w planach. Mam nadzieję, że któraś jak najszybciej wpadnie mi w ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A mnie jakoś z tą autorką ciągle nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń
  21. Brzmi naprawdę ciekawie. ;) Może się skuszę.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Znana, ale dla mnie jak zwykle nie...Ciężki orzech do zgryzienia. Ciekawe czasy. Niestety świat pisarzy i matematyki kompletnie do mnie nie trafiają:)
    Może za parę lat dopiero po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  23. To coś dla mnie. Prześliczna okładka, a po Twojej recenzji widzę, że także zawartość.
    Dopisuję do mojej niekończącej się listy.

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdecydowanie lubię autorkę i z chęcią sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  25. No powiem szczerze, że mnie zafascynowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  26. przeczytam z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie cała fascynacja twórczością Virginii Woolf zaczęła się od 'Godzin' Cunnighama. Zaintrygował mnie jego styl, tak charakterystyczny dla tej pisarki, że bez namysłu wzięłam 'Panią Dalloway' z biblioteki. I teraz mam za sobą nie tylko tamtą powieść (świetna, polecam, jeśli być chciała ją zrecenzować, Kassandro), ale też 'Orlanda', 'Lata', 'Do latarni morskiej', 'Fale', 'Noc i dzień', biografię Virginii napisaną przez jej siostrzeńca i ostatnio skończyłam czytać jej dzienniki.
    Trzeba przyznać, że jak raz skosztuje się prozy pani Woolf, to chce się więcej. Świetna pisarka, bardzo pomysłowa i nowatorska, tylko w kręgach czytelniczych dobrze znana... Trochę mi jest szkoda, że przeciętny śmiertelnik nie wie, kto to Virginia Woolf.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się z Twoją recenzją - jakiś czas temu skończyłam 'Noc i dzień' i cisną mi się na usta porównania do Jane Austen, chociaż wiem, że dla Virginii to było oburzające.
    W moim przypadku wystarczyło przeczytać 'Godziny' Cunnighama, potem sięgnąć po 'Panią Dalloway' i można rzec - wpadłam jak śliwka w kompot. Raz poznałam tę pisarkę, to chciałam więcej. I tak przyszła kolej na 'Orlanda', 'Do latarni morskiej', 'Fale', 'Lata', biografię pani Woolf, napisaną przez jej siostrzeńca i na samym końcu, na dzienniki. Ta proza uzależnia;-)

    OdpowiedzUsuń