Loading...

niedziela, 28 października 2012

Konkurs na powitanie zimy:))

:)
Czy u Was też spadł pierwszy śnieg? Ja cieszyłam się jak małe dziecko i nie mogłam oderwać oczu od białego puchu, który prószył z nieba od dwóch dni:))). Zima, która wkroczyła na całego w krajobraz za oknem może nieco mrozić (zwłaszcza takiego zmarźlaka jak ja:D), dlatego postanowiłam dla rozgrzania zrobić konkurs. Tym razem do wygrania będzie książka "Nevermore. Kruk"  autorstwa Kelly Creagh.


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Myśli skrzętnie ukryte...
2. Konkurs trwa od 28 października do 28 listopada 2012 (do godziny 23.59).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do siedmiu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres kasandra_85@wp.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagrody, a więc raz czytanego egzemplarza książki "Nevermore.Kruk" K. Creagh jest autorka bloga Myśli skrzętnie ukryte..., a pośrednio również wydawnictwo Jaguar.
6.  Nagroda nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny.
7. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu pod tym postem pozostawić swoje imię, aktualny adres e-mail oraz w kilku zdaniach odpowiedzieć na pytanie: Po jaką książkę (i dlaczego) Twoim zdaniem warto sięgnąć w mroźny, zimowy wieczór, aby się rozgrzać?
8. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce oraz prowadzące blog (o dowolnej tematyce).
9. Osoba biorąca udział w konkursie musi być obserwatorem bloga Myśli skrzętnie ukryte... .
10. Nie jest wymagane umieszczenie na blogu banerka promującego konkurs przez uczestnika.
11. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedź najbardziej przypadnie do gustu autorce bloga Myśli skrzętnie ukryte... Decyzja o ogłoszeniu zwycięzcy jest całkowicie subiektywna.
12. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: kasandra_85@wp.pl.

Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia w konkursie:))

34 komentarze:

  1. Fajny konkurs, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z chęcią się zgłoszę :)
    Sylwia, milosniczkaksiazek@onet.pl

    W mroźny wieczór warto sięgnąć po taką książkę, jak chociażby "Tydzień w zimie" pani Marcii Willet. Książka w sam raz pasuje do danej pory roku, na co wskazuje tytuł powieści. Na okładce widać przepiękny zimowy krajobraz, na którego pierwszy plan wysuwa się ośnieżona chatka, a przed nią młoda para wraz z psiakiem. Od razu widać, że zapowiada się ciekawa historia. W miarę zgłębiania zawartej na kartach książki opowieści zauważamy, że w nasze ręce trafiła ciepła, urocza historia, która wywoła w nas pozytywne emocje, zaleje nasze serca nadzieją, że jednak w naszym życiu mogą wydarzyć się prawdziwe cuda. Nic tylko usiąść w fotelu z kubkiem kakao bądź innym ulubionym ciepłym napojem i rozkoszować się przyjemną lekturą. Bo czegóż więcej potrzeba nam do szczęścia?

    OdpowiedzUsuń
  3. To teraz trzeba pisać tego typu regulaminy do konkursów? bo patrzę, że teraz wszędzie coś takiego jest. Ja na pewno się zgłoszę, tylko w późniejszym terminie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wezmę udziału w konkursie, bo akurat w czwartek ten tytuł do mnie przyjechał ;) W każdym razie życzę powodzenia wszystkim biorącym udział! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Udziału nie wezmę, gdyż książkę mam, ale dodałam info o konkursie w zakładce 'konkursy'! :) Życzę wielu chętnych! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zuza
    suzi443@gmail.com
    obserwuję tego bloga
    prowadzę bloga krople-szczescia.blogspot.com
    Moim zdaniem idealną książką na mroźny, zimowy wieczór byłoby "Tam, gdzie spadają Anioły" autorstwa Doroty Terakowskiej, spędziłam z nią bardzo miłe chwile. Jest to historia o dziewczynce, która utraciła swojego Anioła Stróża, przez co została skazana na kaprysy losu. Kiedy sobie to uświadamia, wraz z rodziną próbuje jakoś to naprawić, tylko co w takiej sytuacji mogą zrobić? To piękna historia o przeznaczeniu, konflikcie rozumu i wiary, problemie choroby i śmierci. Autorka stworzyła ciekawy, dopracowany świat Aniołów, próbuje wytłumaczyć powód współistnienia dobra i zła. Zdecydowanie polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pfuj. W sensie: śnieg. Na szczęście do mnie nie dotarł. =)

    A nad odpowiedzią pomyślę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marta vel. Kobra
    malamutka94@gmail.com
    Polecam serię, którą rozpoczyna "Drżenie" Maggie Stievfater. Tytuł i okładka jak najbardziej mroźna, czyli w sam raz na dzisiejszą pogodę, ale wnętrze potrafi rozgrzać do czerwoności. Emocje sięgają zenitu!

    OdpowiedzUsuń
  9. symtuastic
    oczamiczytelnika@gmail.com
    www.oczami-czytelnika.blogspot.com

    Myślę, że najlepszą książką na rozgrzanie serca i duszy w zimne, śnieżne dni, jest "Opowieść wigilijna", której autorem jest Charles Dickens. Z pewnością pobudzi ona do myślenia każdego czytelnika, niezależnie od jego wieku. Dzięki przemianie głównego bohatera zaczynamy zauważać piękno świata i własnych możliwości do wewnętrznych przemian, tego jak powinniśmy zachowywać się względem siebie jak i innych. Dodatkowo akcja dzieje się w zimie, więc odpowiada temu, co teraz mamy za oknem :) Mimo że jest to znana książka będąca od wielu lat lekturą szkolną, z którą z pewnością każdy "mol książkowy" już zdążył się zapoznać, apeluję o powtórkę! Naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja spróbuję się zgłosić :D
    Martyna, marichetti@gmail.com

    Jaka książka rozgrzeje w mroźny, zimowy wieczór? Zależy co rozumiemy przez słowo "rozgrzeje", jednak uważam, że najodpowiedniejszą pozycją jest "Smak hiszpańskich pomarańczy". Już po tytule można rozpoznać, że akcja toczy się w Hiszpanii, ciepłej, pięknej, gorącej, rozgrzewającej Hiszpanii. Sposób w jaki autorki opisują ten niezwykły kraj sprawił, że zimny wieczór, podczas którego zabrałam się do lektury tej pozycji nagle zrobił się mniej zimny, te wspaniałe opisy cudownego, ciepłego klimatu sprawiły, że odłożyłam książkę na bok, zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie Hiszpanię taką, jaką opisują ją autorki - i już nie potrzebowałam koca do ogrzania się. Poza tym emocje przelane na papier przez pisarki są takie żywe, a uczucia płomienne... Książka wręcz bucha żarem - żarem emocji, Hiszpanii, niesamowitej historii i rozgrzewającej przygody.

    OdpowiedzUsuń
  11. W mroźny dzień na rozgrzanie to "Dyskretny Urok Fernet Branca" - Jamesa Hamiltona http://ksiazkacafe.blog.onet.pl/Dyskretny-urok-Fernet-Branca-J,2,ID493903635,DA2012-09-06,n - humor zjadliwie przewrotny ew. przewrotnie zjadliwy, no i piją cały czas ferneta a to ma ponad 40%, ha, ha, ha. Dla mnie doskonała książka na zimę!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Laura, arual369@gmail.com
    Adres bloga: recenzje-literackie.blogspot.com
    Obserwuje i umieszczę banner.
    Po jaką książkę warto sięgnąć w długie zimowe wieczory?
    Dla mnie jest to "Wybawiciel" Jo Nesbø. Bo kto powiedział, że książka na zimę powinna nas rogrzać? Czy nie może być to mrożacy krew w żyłach kryminał? Tak! Tym bardzie że akcja rozgrywa się w zasypanym śniegiem Oslo podczas przedświątecznego koncertu. Rozwój akcji nie do przewidzenia, co nie pozwoli nam zasnąć w fotelu. Zapomniałam o jedynym rozgrzewającym wątku: główna postać to nałogowy alkoholik. A co nie rozgrzewa bardziej niż szklanka whisky?

    OdpowiedzUsuń
  13. Dominika, me4teors@gmail.com
    Adres bloga: morze-recenzji.blogspot.com
    Obserwuje ;)
    Po jaką książkę warto sięgnąć w długie zimowe wieczory?

    Mleczny kożuszek na gorącym kakao tuli się do kremowego, glinianego kubka. Zapach rozlewa się po całym pokoju skacząc od ceglanego kominka, w którym żarzyły się grube drwa, poszyte trzaskającą w ogniu korą przez okno, zza którego z nostalgią patrzył smutny mróz o oszronionych oczach i zamarzniętym sercu. Wydziergane przez babcie, grube kapciuchy grzeją moje stopy. Mówią, że na chandrę zimową najlepsza jest czekolada, jak dla mnie:” Zapomniałam, że Cię kocham” Gabrielle Zevin. Stworzyła ona tak wspaniałą, magnetyczną historię o odnajdowaniu samego siebie-tętniącą życiem, przepełnioną miłością, pełną emocji, która z pewnością rozgrzeje każdego w mroźny zimowy wieczór. Na dodatek – spójrzcie na okładkę. Patrząc na nią niemal czułam powiew wiatru i promienie słońca błądzące po mojej twarzy i od razu się uśmiechałam. Czy nie tego potrzebujemy gdy jest nam smutno, gdy jest nam źle? To właśnie powoduje, że z miłością piją swój kubek z kakao, rozpływam się, jest mnie coraz mniej, i mniej, i mniej…aż w końcu z znikam. Znikam, i pojawiam się w świecie książki, tak dobrze mi już znanym…

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasia, immora.fray@gmail.com

    A najlepsza książka na zimny, zimowy wieczór?..
    "50 shades of Grey", ale koniecznie w oryginale. W polskim przekładzie tłumacz poległ językowo, przez co mnóstwo tam powtórzeń. Ale po angielsku... Idealna do rozgrzania się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Patryk
    patryk.plitt@gmail.com

    W tak zimowy i mroźny wieczór warto sięgnąć po książkę rozgrzewającą krew żyłach i podobnie jak wino wprawiającą w błogi stan. Do tego treść powieści powinna być słodka, jak czekoladka, której smak jest olśnieniem i utrwalonym wspomnieniem nieopisanych wrażeń tej chwili skupionej na lekturze. Literki same przeskakują z kartki na kartkę. Oczywiście wybrany autor książki i jego dzieło jest tak wyśmienitą pozycja przypominającym wykwintne daniem złożone z samych delicja. Po uczcie warto się delektować deserem, którego główny bohater jest wisienką na torciku składanego hołdu, opiewa tego, który stworzył tak ciekawą powieść. Dla mnie syntezą tego wszystkiego jest jedna książką, do której mimo upływu lat wracam. Nie jest bestsellerem, choć moich oczach jest najcenniejszym pozycją i mimo lat służy mi, gdy niejednokrotnie na nowo przeżywam wspaniałe przygody głównego bohater. Można z postacią utożsamiać, dreptać razem za nią po śniegu i rzucać się śnieżkami, bo kto wie, czy w zimową jasną noc po lekturze nie przyśni się to, że zamiast zimy przeniesiemy się w żar tropików, a do naszych stóp podadzą koktajl z kokosa z bajkową słomką. Tak książka do skarb skoro przyczynia się do tak wielu wrażeń, a jej ceną jest czas jaki jej poświęcimy.

    Pozdrawiam:) tych sennych i mniej zaspanych:) Słodkich snów

    OdpowiedzUsuń
  16. Kinga, karine.chatier@gmail.com

    W taki zimowy wieczór warto sięgnąć po książkę pełną przygód- na rozgrzanie. Taką książką jest dla mnie dowolna część serii "Felix, Net i Nika" autorstwa Rafała Kosika. To ogromna dawka humoru i uczuć- od razu robi nam się cieplej! Każdy tom czytam z wypiekami na twarzy, naprawdę trudno się oderwać... Dzięki temu zapominam o otaczającym mnie, często szarym i smutnym świecie. Mogę zjednać się z bohaterami historii, bo rozumiem to, co czują oni! To cudowne doświadczenie, którego dostarcza mi szczególnie ta lektura.

    OdpowiedzUsuń
  17. Już od paru dni się zastanawiam, co by tu napisać, by móc zawalczyć o tę tak głośną ostatnimi dniami książkę :)
    Moim zdaniem jest naprawdę wiele książek, które idealnie nadają się na "mroźny, zimowy wieczór, aby się rozgrzać". Czasem nawet jest ciężko wybrać odpowiednią, bo podczas lektury okazuje się, że wcale nie taka rozgrzewająca ta historia!
    Każdy będzie miał swój własny typ idealnej książki. Myślę, że powinna ona być bardzo wciągająca, by móc zapomnieć o otaczającym nas, chłodnym dniu. Powinna także być pełna emocji lub niespodziewanych zwrotów akcji, powinna przyspieszać puls - wtedy, z czysto biologicznego punktu widzenia - będzie nam cieplej :)
    Dla jednego będzie to książka o podróżach do ciepłych krajów, dla drugiego wciągający, gorący romans, dla trzeciego (i to jest mój typ) wciągająca książka akcji.

    Marta/Miqa, x.miqa.x@hotmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobry wieczór :)Trafiłam na bloga dziś i już dołączyłam do czytanych przeze mnie. Przefajny konkurs.
    Wielu chętnych na nagrodę. Piękne jest to, że czytamy i chcemy czytaniem zarażać innych.
    Już zawsze będę tutaj zaglądać, bo mimo chłodów i jesiennych nastrojów listopada w tym miejscu ogrzać myśli mogę.
    Po jaką książkę sięgam w mroźny zimowy wieczór przy smaku i zapachu malinowej herbaty ? Jest ich wiele, jak myśli w minucie. Kiedy zatrzymam jedną, napiszę. Może o "Kobiecie w lustrze" ? " Egzaminie z oddychania" ? " Na krótko "?, czyli tych, które rozgrzewają moje szare komórki i powodują ich czasowy bunt.
    Zamykam się deszczowym dobranoc.

    Maila wolałabym zachować w pamięci, podając tylko autorce bloga. Czy to możliwe ?

    OdpowiedzUsuń
  19. Oczywiście się zgłaszam :)
    Małgorzata, trinity801@autograf.pl

    Jeśli w mroźny zimowy wieczór, to tylko któraś z serii o 44 Scotland Street, Alexandra McCall Smitha. Z tego co wiem, jeszcze jej nie czytałaś, a naprawdę warto. Sam The Times napisał, że ta książka jest jak gorące kakao w mroźny wieczór i w stu procentach się z tym zgadzam! Umila czas doskonale, poprawia humor i nie będziesz mogła oprzeć się następnym tomom :)
    A drugą z takich książek są "Kobiety z domu Soni" Sabiny Czupryńskiej. Moja ukochana i ulubiona książka ever. Jest tak ciepła, tak pełna uczuć, tak cudownych bohaterów... jest po prostu powieścią, której się nie zapomina...

    OdpowiedzUsuń
  20. Obserwuję jako Dbająca
    maartynamaartyna@gmail.com
    Na mroźny,zimowy wieczór to dla mnie najlepsza jest książka "Kamienie na szaniec". Książka,która paradoksalnie wprawia mnie w pozytywny nastrój.Daje nadzieję,której coraz mniej na świecie. Uświadamia,że mój rzekomo mega problem okazuje się błahostką.
    Książka mądrości. Tak bym ją nazwała.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  21. Patrycja
    hiboouu@gmail.com

    W mroźny, a już szczególnie zimowy wieczór warto sięgnąć po "Szukając Noel" Richarda Paula Evansa. Dlaczego? Być może dlatego, że jest to bardzo ciekawa i przyjemna lektura. Akcja powieści odgrywa się w czasie zimy i przyznam, że dlatego właśnie ją wybrałam. Dzięki temu iż zimę mamy (jak na razie będziemy mieć) za oknem, książka wydaje się jeszcze bardziej rzeczywista. I mimo iż w książce również panuje mróz, to jest ona pełna ciepła i nadziei jak święta bożego narodzenia. Moim zdaniem "Szukając Noel" to strzał w dziesiątkę na zimowe, mroźne wieczory :)

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kasiula
    ksjpietrzak@gmail.com
    blog : byleskimskogoznalam.e-blogi.pl

    W taką mroźną pogodę warto sięgnąć po książkę,która porywa czytelnika w swój magiczny świat,tak by zapomniał o otaczającym go świecie i utożsamiał się z jakimś bohaterem,by czuł się tak,jak gdyby wszystko widział na własne oczy.Dobrą serią,która spełnia ww warunki jest Akademia Wampirów-Richelle Mead.Są to książki,które pozwoliły mi odczuwać tak jak Rose,płakać z nią,czuć przyśpieszone bicie serca na widok Dymitra ale też zbierać się w sobie i ruszać mu na ratunek,wiedząc,że życie bez niego nie ma sensu,bo miłość do niego jest wszystkim i wszystko można dla niej zaryzykować.Nawet cele i ambicje swojego życia jakimi są bycie Strażniczką Księżniczki ..Się rozpisałam,w każdym razie polecam i gwarantuję burzę emocji oraz walkę ze strzygami w obronie ukochanego,która tak wciągnie,że nawet nie poczujecie zdrętwiałych kończyn i nie zauważycie jak szybko ranek zmieni się w zmierzch !

    OdpowiedzUsuń
  23. Monika, email: mon.ika@onet.com.pl
    jestem obserwatorką Twojego bloga :)
    Książka, dzięki której zapomnisz choć na chwilę o mrozie panującym na dworze to : "Upalne lato Marianny" autorstwa Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak. Dlaczego? Przede wszystkim, czas akcji to parne lato 1939r.
    Co więcej, w powieści opisany jest gorący romans Marianny i Zygmunta. Pani Kasia we wspaniały sposób, oddaje klimat tamtych czasów,tradycję, obyczaje oraz światopogląd. Przy tej książce zapomnisz o wszystkim i przeniesiesz się do mazowieckiej wsi! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam nadzieję, że nadal mogę się zgłosić.
    Daria, wierzchowska17@gmail.com
    Ja na zimowe, chłodne wieczory polecam książkę Finale, Becci Fitzpatrick, ale jeśli ktoś miałby czas i ochotę to całą sagę Szeptem a nie tylko tę część. Książka, a raczej główny bohater ukazywany oczami Nory rozgrzeje nas do czerwoności. Sama czytając tę książkę miałam rumieńce. Ukrywany związek, gorący przystojniak i wiele przygód, które spotykają pannę Gray przyprawia czytelnika o falę gorąca oblewającą jego ciało. Czytając to, zapomnisz o wszystkim i niesamowicie zatracisz się w słowach pani Fitzpatrick.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam już tę książkę, więc życzę powodzenia innym. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bloga obserwuję jako Catalinka
    mail: kasia_sz8@op.pl
    Polecałabym Ci sięgnięcie po 7 część "Jeżycjady" czyli "Noelkę". Akcja rozgrywa się podczas świąt Bożego Narodzenia, przedstawiane są jego obchody w różnych domach. Z książki bije ciepło, którego tak bardzo potrzeba w chłodne dni :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Gosia, margot182@tlen.pl

    Książką, którą warto przeczytać w zimowy wieczór jest "Czułość wilków" Stef Penney. Autorka przenosi nas do XIX-wiecznej Kanady, do małego miasteczka osadników. Dochodzi tam do strasznej zbrodni, a głównym podejrzanym zostaje zaginiony syn głównej bohaterki. Kiedy kobieta wyrusza na poszukiwanie prawdy, po drodze musi zmierzyć się z nieubłaganą przyrodą i własnymi lękami. A pomaga jej w tym pewien Indianin... Kiedy pewnego zimowego wieczora sięgniemy po "Czułość wilków" stwierdzimy, że to, co dzieje się za naszym oknem, to nic takiego w porównaniu ze srogą zimą kanadyjskich bezdroży. Będziemy kibicować głównej bohaterce, aby szczęśliwie wróciła do domu, gdzie, tak jak my, będzie mogła rozkoszować się ciepłem kominka i kubkiem gorącej herbaty.

    OdpowiedzUsuń
  28. Z chęcią wezmę udział w konkursie
    alice, alicjah6@gmail.com
    Moim zdaniem idealną książką na mroźny zimowy wieczór jest "Godzina pąsowej róży" Marii Kruger. Czytałam tę książkę dosyć dawno, ale po dziś dzień wzbudza we mnie ciepłe uczucia. Można by powiedzieć, że to książka podróżnicza. A jak wiadomo podróże kształcą, szczególnie te odbywane w czasie. Nastoletnia dziewczyna przenosi się do epoki gorsetów, pensji i sztywnych zasad. Jak odmieni się jej życie? Można się właśnie o tym przekonać w długi zimowy wieczór z kubkiem kakao, podróżując w czasie bez ruszania się z kanapy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiktoria,
    wikaaaa0@o2.pl,
    obserwuję jako Wiktoria P.

    Myślę, że w zimowy wieczór warto przeczytać trylogię Delirium (zostały wydane 2 tomy). W zimie najczęściej jest baaardzo zimno, a z tymi książkami robi się naprawdę gorąco! Miłość, chęć wolności i wyboru - to idealna mieszanka na rozgrzanie (a jeśli dodamy do tego koc i herbatę, będziemy się czuli jakby była złota jesień!)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mateusz (wolę Melon...),
    mejus250@interia.pl,
    obserwuję (http://mejus250.blogspot.com/)
    ...no więc tak...

    Ja uważam, iż należy sięgnąć po dość kontrowersyjną książkę w mroźne zimowe wieczory (i nie tylko) aby rozgrzać zarówno ciało, jak i umysł (ale pojechałem Szekspirem... nie ma co...)...
    Książką tą są znane nam wszystkim (mam nadzieję) "Igrzyska Śmierci", a najlepiej cała ich trylogia... W sumie jak są znane, to po co drugi raz po nie sięgać?! Nieważne! Od tak... dla frajdy... weee! Ale jestem super... (jakby co, to te 3 kropeczki oznaczają - aha. ta jasne... a ja i tak jestem super ;p)!
    Ale może powróćmy do samej książki...
    Przez tytułowe igrzyska stopnieją nawet największe bałwany, ulepione ze świeżo spadniętego śniegu... o samym śniegu już nie mówiąc...
    Głodowe Igrzyska rozpalą was od środka do czerwoności i nie będzie to tamto, czy inne popierdółki... Dziewczyna, która igra z ogniem przypiecze wam wszystkim siedzenia tak, że nie będziecie mogli odłożyć tej książki aż do końca... oczywiście końca zimy, no przecież...

    Więc, jeżeli pragniecie odrobiny ciepełka... siądźcie przy piecu, a jeśli pożądacie ognia, takiego że normalnie... yyy... nawet nie wiem co (takie to przerażające), to ruszcie swoje skromne 4 litery i lecieć mi po trylogię "Igrzysk Śmierci"! I to na jednej nodze...

    To mówiłem ja Jarząbek Wacław, poeciarz spod samiućkich Tater HEJ!

    OdpowiedzUsuń
  31. Martyna (choć na Ness też zareaguję)
    kotek13@vp.pl
    obserwuję...
    Cóż, na rozgrzanie najlepiej sięgnąć po trylogię czasu. "Czerwień Rubinu) to jej pierwsza część. Dlaczego? Jest to książka napisana przystępnym językiem, dzięki czemu przyjemnie się ją czyta. Elektryzujące dialogi, wciągające akcje. Nierozwiązane tajemnice, przez które nie możesz wyrzucić książki z myśli. No i, oczywiście, emocjonujące przygody, od których rumieniec wykwita na policzkach. Znajdzie się tam też wątek miłosny, poplątany, lecz cudowny - tylko pozazdrościć Gwendolyn <3

    OdpowiedzUsuń
  32. aaalexia@wp.pl

    Moim zdaniem najlepiej rozgrzeje książka "Przeminęło z wiatrem" :) Książka kipi od emocji, które ogrzeją serce i duszę :) Margaret Mitchell stworzyła idealny, ponadczasowy i zawsze aktualny romans. Akcja została osadzona w czasach wojny secesyjnej a bohaterami targają miłość, honor, strach, pożądanie i zazdrość. Tą piorunującą mieszaninę proponuję Tobie na zimowe, chłodne dni. 100 % gwarancji.

    OdpowiedzUsuń
  33. Piotr
    boczarczarny@gmail.com
    a obserwuje owy blog za pomocą http://tcnk.blogspot.com/

    A więc, jaka jest dobra na zimowe mroźne wieczory gdzie śnieg zawiał lasy doliny oraz lód zamroził rzeki? Z mojego punktu widzenia odpowiedź jest bardzo prosta i będę banalny ..;] Polecę 2 Tomową „Czas honoru” Jarosława Sokoła . Jest powieść historyczno- przygodowa której akcja ma miejsce się w okresie II wojny światowej. a opowiada o grupie czwórki przyjaciół, którzy w okupowanej Warszawie walczą z okupantem oraz rodakami (którzy przeszli na stronę wroga), jako tak zwane grupa Cichociemnych, czyli grupa żołnierzy AK specjalnie wyszkolona na terenie Anglii i zrzucona na ziemie polskie.

    Jest to niebezpieczna, trzymająca w napięciu opowieść od początku do samego końca. Pełna jest poświecenia , honoru, miłości, walki o ojczyznę . Głównych bohaterów nic nie może złamać .Zrobią wszystko aby tylko chęć ujrzenia wolnej Polski się ziściła ;) . Gwarantuje jeśli się sięgnięcie do książki długo tej przygody nie zapomnicie nawet , gdy przeczytacie ją w jeden wieczór . Do takich książek się wraca- jej przesłanie trafia do każdego: Honor ponad wszystko ..!

    Ps. Zastanawiam się ostatnio czy w dzisiejszych czasach znaleźli by się podobni ludzie , którzy tak zaciekle i z honorem z pierwszą do przodu walczyli by zaciekle o ojczyznę w ramach ideałów , który wpajali im rodzice, dziadowe , pradziadowie. Mimo wszystko lepiej , żebyśmy nie mieli okazji tego sprawdzać;))

    OdpowiedzUsuń
  34. Justyna, alcia1993@op.pl , obserwuję jako Dizzy (http://dreams-like-butterflies.blogspot.com/)

    Czy potrafisz wyobrazić sobie najzimniejszy dzień w dziejach świata? Wielkie płatki śniegu, piękne spiralne sople i wszechobecny mróz, malujący arabeski na wszystkim czego dotknie? W takich okolicznościach przychodzi na świat Jack, którego ratunkiem okazuje się wszczepiony w serce mechanizm zegara z kukułką. Wśród koktajli z łez i cichym tik-tak, chłopiec wiedzie spokojne życie aż do momentu, w którym zakochuje sie w niewidomej śpiewaczce. Piękna nieznajoma zaraz znika, a tęsknota i miłość prowadzą do powolnej destrukcji mechanizmu serca. Czy Jack odnajdzie swoją miłość? Ile przygód go czeka? Niestety, nie mogę Ci tego zdradzić, ale zapewniam Cię, że "Mechanizm serca" Mathiasa Mazieu w magiczny sposób rozgrzeje nawet najzimniejszy dzień w roku i sprawi, że tykanie zegara już nigdy nie będzie dla Ciebie takie same. :)

    OdpowiedzUsuń