Loading...

poniedziałek, 30 września 2013

Alice Munro po czterokroć:D

Fot. Derek Shapton, Źródło-Wyd.Literackie.
Jak już zdążyliście się zorientować, nie lubię krótkiej formy. Z uwagi na szybkość z jaką czytam i głód słowa, zdecydowanie lepiej czuję się w dłuższych tekstach, najlepiej seriach/cyklach. Jednak jest pewna pisarka, która przekonała mnie do krótszych opowieści, nowel oraz opowiadań. Alice Munro. Obecnie jedna z najbardziej znanych i cenionych autorek krótkich form prozatorskich! W 2009 przyznano jej prestiżową Międzynarodową Nagrodę Bookera za całokształt twórczości literackiej. Od dawna typowana jest również do literackiego Nobla. Poniżej przedstawiam kilka pozycji, od których warto rozpocząć przygodę z tą autorką. Dwie z nich przeczytałam już wcześniej a pozostałe poznałam kilka dni temu:). A wy? Mieliście okazję zasmakować w twórczości tej pisarki? Jakie są wasze wrażenia?


 „Drogie życie ” Alice Munro
Wydawnictwo: Literackie
Wydanie polskie: 05/2013
Liczba stron: 412

„Drogie życie ” Alice Munro to kolejny hipnotyzujący tomik opowiadań wybitnej kanadyjskiej pisarki. Tym razem autorka skupia się na analizie związków i złożonych uczuć między ludźmi. Nie ma tu wartkiej akcji i szybkiego tempa a jednak dzieje się więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Im bardziej zagłębiamy się w poszczególne historie, tym więcej i mocniej je odczuwamy. Pisarka potrafi w krótkiej formie zawrzeć to, co inni autorzy rozciągają na kilkaset stron. Ta niezwykła umiejętność kondensacji uczuć, emocji, przemyśleń jest zaskakująca. Czternaście tekstów, z których wszystkie dotyczą relacji międzyludzkich, często niełatwych niespodzianek od losu, życiowych dylematów. Autorka ma świetny zmysł obserwacyjny. Potrafi zauważyć i trafnie ocenić to, czego inni by nie dostrzegli. Właśnie dzięki temu jej opowiadania są realistycznie napisane, jakby nie były fikcją literacką. Język jest prosty, oszczędny a akcja rozgrywa się w kanadyjskiej scenerii. A tematyka? Różnorodna, wszechstronna, cały czas aktualna. Religijne ograniczenia, dramatyczne wypadki,  ukradkowe spotkania kochanków, śmiertelne choroby, zakazane romanse i niespełnione miłości, pogoń za marzeniami, wojenna zawierucha, rodzinne sekrety... To tylko niektóre poruszane tu zagadnienia. Bohaterowie są nakreśleni ciekawie i z pomysłem. Są zwyczajnymi ludźmi z różnych warstw społecznych, ale łączy ich to, że muszą zmagać się z nieprzychylną rzeczywistością. Z pewnością podczas lektury bombardować was będą emocje i przemyślenia, dlatego warto czytać ją powoli, delektując się każdym słowem. Myślę, że każdy wymagający czytelnik będzie usatysfakcjonowany twórczością pani Munro. Polecam i pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
-----------------------------------
„Taniec szczęśliwych cieni” Alice Munro

Wydawnictwo: Literackie
Wydanie polskie: 01/2013
Liczba stron: 356

„Taniec szczęśliwych cieni” Alice Munro to przepiękny tomik opowiadań, który po raz pierwszy wydano w 1968roku. Był to debiut literacki autorki i to bardzo udany. Polscy czytelnicy dopiero na początku tego roku mieli możliwość zapoznania się z twórczością tej kanadyjskiej pisarki. Piętnaście różnych tekstów a każdy z nich niezwykły i wciągający. Autorka opisuje szarą codzienność, zwykłe czynności, proste zadania, z pozoru niewyróżniające się sytuacje. A jednak potrafi je ukazać od inne strony, wyłuskać z nich magię i refleksje, spojrzeć na nie pod innym kątem. Bohaterami są zwyczajni ludzie w małych, prowincjonalnych miasteczkach. Pracują, uczą się, śmieją, płaczą, żyją i umierają. Pisarka oddaje im głos. Dzieci i dorośli. Starzy i młodzi. Wszyscy oni muszą radzić sobie z własnym życiem i problemami, które ich dotykają. Tłem dla tych opowiadań są relacje międzyludzkie, niełatwe, zawiłe, skomplikowane. A my będziemy obserwować ich zachowania, decyzje, sposób postrzegania niektórych kwestii czy dylematy przed którym staną. Każde opowiadanie ma w sobie niezwykłość przedstawioną prostą, wręcz bardzo oszczędną i surową prozą. A jednocześnie Munro potrafi wskrzesić tyle magii, tak wiele uczuć i emocji, mnóstwo pytań i przemyśleń. Na uwagę zasługuje  także kreacja kobiecych sylwetek. Są dopracowane, wielowymiarowe a pisarka nie pominęła tu dogłębnej analizy psychologicznej postaci, co zdecydowanie było wielkim plusem. Cóż mogę jeszcze dodać? Jest to mądra, głęboka, niebanalna książka, która urzeka i zniewala. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu. Polecam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
-----------------------------------
„Zbyt wiele szczęścia” Alice Munro

Wydawnictwo: Literackie
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 416

Alice Munro to niezwykła kanadyjska pisarka. Dla mnie to mistrzyni krótkiej formy! Choć za opowiadaniami nie przepadam, jej teksty pochłaniam z nieukrywaną przyjemnością. W zbiorze „Zbyt wiele szczęścia” zawarła dziesięć opowieści, dziesięć różnych historii o ludziach, ich niełatwym życiu, małych tragediach i radościach. Przemoc, uprzedmiotowienie, brak pracy… Tłem jest kanadyjska sceneria, która bardzo przypadła mi do gustu, choć z chęcią widziałabym jej tu więcej. Munro doskonale potrafi ukazać targające bohaterami rozterki, wewnętrzne dylematy i przeżywane w środku emocje. Wytrawnie kreśli każdą postać i ze szczegółami przedstawia sytuacje w jakiej się aktualnie znajduje. Wszystko to napisane niezwykle prostym, lekkim językiem. Nie będzie zawiedziony ten, kto lubi złożone historie, wielowątkowość i dużą dozę emocji. Dlatego też, zdecydowanie nie da się przeczytać tych opowieści za jednym razem. Zbyt silnie bowiem działają na czytelnika, aż nadto mocno każą przemyśleć liczne kwestie. Powinno się natomiast czytać je niespiesznie, mając czas na zastanowienie się nad przekazem, jaki płynie z każdej historii. Powyższą książkę przeczytałam po raz drugi, już w nowym wydaniu. I nie zmieniłam swojej pierwotnej opinii o niej nawet o milimetr. Ta lektura poprzez poruszaną tematykę wywołuje rozliczne refleksje o otaczającym świecie i złożonych międzyludzkich zależnościach. Polecam wszystkim ceniącym niebanalne lektury o dogłębnym poznaniu ludzkiej natury i obfitujące w silne emocje. Pozdrawiam! 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<
Powyższa opinie jest modyfikacją mojej wcześniejszej recenzji tej książki (wydanej w 2011 roku). Pomimo, że po raz pierwszy przeczytałam ją dwa lata temu, przyjemnie było wrócić do niej ponownie i na nowo odkryć magię prozy Munro. Okazało się, że tak samo jak wtedy, teraz również wywarła na mnie niezwykłe, niezapomniane wrażenie, dlatego nie tworzyłam nowej opinii a jedynie nieco ją zmieniłam:).
-----------------------------------
„Przyjaciółka z młodości” Alice Munro

Wydawnictwo: Literackie
Wydanie polskie: 09/2013
Liczba stron: 436

„Przyjaciółka z młodości” Alice Munro to zbiór opowiadań wydany po raz pierwszy w 1990 roku. W Polsce premiera tej lektury miała miejsce dopiero kilka dni temu. Warto wspomnieć, że książka została nagrodzona m.in. prestiżową Trillium Book Award, co zupełnie mnie nie zaskoczyło, ponieważ pisarka jest niezwykle utalentowaną artystką, która potrafiła magię słów przenieść na papier. Tym razem czeka na nas dziesięć tekstów. Każdy inny, ale jednocześnie przesiąknięty szczerością, osobistymi obserwacjami oraz psychologiczną analizą serc i umysłów poszczególnych bohaterów. Wszystko to pani Munro zrobiła z niemal wirtuozowską dokładnością. O czym są te opowiadania? O stracie ukochanej osoby, tęsknocie pojmowanej wielokierunkowo, miłości, przyjaźni, relacjach międzyludzkich szeroko pojętych, śmierci, samorealizacji, rodzinnych więzach... Tematyka podobnie jak w poprzednich pozycjach autorki jest dość rozległa, ale właśnie dzięki temu każdy znajdzie tu coś dla siebie. Emocje są niesamowite i silne, a refleksje pojawiają się samoistnie i niewymuszenie. Język jakim operuje pisarka jest powściągliwy i nieco surowy a akcja nie pędzi na złamanie karku. A jednak dzięki temu możemy przystanąć, odsapnąć chwilkę, przypatrzeć się dokładniej bohaterom i poczuć na własnej skórze zafundowane nam przez autorkę niespodzianki. Istna gratka dla wymagających czytelników oraz miłośników nieco krótszej formy! Polecam i pozdrawiam:). 
Moja ocena 
>>>> 5,5 / 6 <<<<

29 komentarzy:

  1. Nie czytałam nic Alice Munro. I szczerze mówiąc nie przepadam za opowiadaniami. Ale kiedyś z ciekawości przeczytam."Zbyt wiele szczęścia" chyba najbardziej by mi podeszło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dwie pierwsze, rzeczywiście świetne;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie znam tej pisarki, chociaż często czytam na blogach pozytywne recenzje jej powieści. U Ciebie dziś kombo :) Cztery dobre powieści Munro. Bardzo mnie zachęciłaś do poznania jej twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że autorka trzyma poziom. :) Muszę w końcu zapoznać się z jej twórczością.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam twórczości tej autorki, ale zaciekawiłaś mnie sowimi recenzjami, więc może spróbuje nadrobić braki w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś opowiadania uwielbiałam, ale przerzuciłam się na ogromne powieści i później już nie mogłam znaleźć drogi powrotnej do opowiadań. I dopiero Munro pozwoliła mi odkryć ten gatunek na nowo! Może nie rozpaliła miłości do opowiadań jako takich, ale do swoich na pewno tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Totalnie nie jest mi znana ta Pani i jej twórczość, ale widzę, że byłoby warto to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kompletnie nie znam ani nigdy nie słyszałam o tej autorce. Nie mówiąc o jej powieściach, które - notabene - wydają się naprawdę interesujące. Szczególnie książka "Zbyt wiele szczęścia". Jak trafię, przeczytam. :)
    Ciepło,
    Ew

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty to masz zdrowie;p Ale świetne są:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam dwie książki Alice Munro i na razie na takiej liczbie poprzestanę ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziś biorę w ciemno wszystkie zbiory:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nie za bardzo ciągnie mnie do opowiadań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak było też ze mną, ale Munro zmieniła moje nastawienie do krótkiej formy:)

      Usuń
    2. To może moje też zmieni?:) Jakoś do tej pory nie po drodze mi było z opowiadaniami...

      Usuń
  13. Niestety, nie czytałam żadnej książki tej autorki. Chyba w końcu powinnam się za jakąś zabrać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niedługo wpadną w moje ręce dwa tomy opowiadań - Taniec szczęśliwych cieni i Drogie życie, więc mam nadzieję wyrobić sobie opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakiś czas temu czytałam "Widok z Castle Rock" tejże autorki i niestety średnio przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę w końcu coś tej autorki przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja, co prawda za opowiadaniami średnio przepadam, ale ten tomik "Zbyt dużo szczęścia" mnie zainteresował...

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany, zaczynam żałować, ze żadna z nich nie wpadła w moje ręce ;) Mam wielką ochotę na wszystkie cztery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby udało Ci się te książki upolować:)

      Usuń
  19. Mam tę autorkę w planach, zobaczy kiedy uda się mi przeczytać, póki co muszę nadrobić zaległości czytelnicze :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. o pisarce naczytałam się już tyle słów zachwytu, że w przyszłości na pewno sięgnę po jej twórczość. zapowiada się prawdziwa uczta literacka!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie czytałam nic... Ale strasznie mnie zainteresowałaś i z wielką chęcią po którąś z tych książek sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytałam jak na razie nic tej autorki, ale na razie chyba tak zostanie. Może kiedyś się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeczytałam już trzy książki Alice Munro i jestem zachwycona jej twórczością. Nigdy nie przepadałam za opowiadaniami, jednak teraz widzę jak bardzo się myliłam. Nie wiedziałam, że w tak krótkim tekście można aż tyle ująć. "Literacki minimalizm" przypadł mi do gustu. Z opisanych przez Ciebie książek przeczytałam "Drogie życie" i jestem zadowolona. Mam jednak w planie przeczytać kolejne i mam je już na swojej liście. Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie;)
    http://zapiski-okularnicy.pl/

    OdpowiedzUsuń