Loading...

piątek, 28 października 2011

„Wątek poboczny, czyli na czym polega metafora mężczyzny z dwoma śledzionami” Stella M. Szeszuła



Wydawnictwo: Novae Res
Wydanie polskie: 2011
Liczba stron: 202
Format: 120 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788377221341

Nieoczekiwanie w moje ręce wpadła książka Stelli Szeszuły „Wątek poboczny, czyli na czym polega metafora mężczyzny z dwoma śledzionami”. Początkowo byłam nastawiona do niej dość sceptycznie i chciałam rzucić ją w kąt. Po chwili jednak coś mnie tknęło i postanowiłam, że z uwagi na niewielką objętość i oryginalny tytuł dam jej szansę. Szybko się okazało, że to ciekawa i zabawna na swój sposób książka:).

Nieco o fabule… Jednym z bohaterów jest Thomas Rice, którego dziewiętnastoletnia córka Meadow zamierza wyjść za mąż. Nie z miłości a raczej z kaprysu i chęci spokojnego i statecznego życia. Jej wybrankiem jest młody księgowy, nazywany przez Thomasa Padalcem Danielem. Ojciec uważa, że chłopak nie zasługuje na jego córkę i nie jest dla niej wystarczająco dobry, co też dość wymownie pokazuje przyszłemu zięciowi. Jednak to nie jedyny problem Rice’a. Jego najlepszy przyjaciel Roger, prawie czterdziestoletni mężczyzna, próbuje uwieść niewinną Meadow. To dość charakterystyczny typek, pełen cynizmu, ale i swoistego humoru. Cała sprawa przerasta Thomasa, który musi teraz dobrze przemyśleć kolejny ruch i zastanowić się co lepsze dla jego córki. Tylko czy jego wybór zaakceptuje Meadow?  Oj będzie się działo:).

Mimo, że książka nie jest specjalnie wybitna, to jednak dobrze mi się ją czytało. Bohaterowie byli ukazani w interesujący sposób a co ważne nie zabrakło czarnego humoru i zabawnych sytuacji. Bedzie też cięta riposta i złośliwe uwagi. Autorka podjęła się opisania współczesnych problemów, które wywołają w nas liczne przemyślenia. Będzie tu męska przyjaźń, niepewność związana ze zbliżającym się ślubem czy wiele innych motywów, które zostały sprytnie wplecione w całość. Język jest prosty, potoczny, ale idealnie pasujący do fabuły.

„Wątek poboczny…” to zabawna książka o trudnych i złożonych relacjach międzyludzkich, ale napisana w lekkiej i dowcipnej formie. Będzie to z pewnością świetna rozrywka na zimowy wieczór i niezastąpiony sposób na poprawę humoru. Polecam!!

Moja ocena
>>>> 4,5 / 6 <<<<

czwartek, 27 października 2011

„Maggie” Charles Martin



Wydawnictwo: WAM
Wydanie polskie: 03/2010
Liczba stron: 340
Format:135 x 210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788375054569

Jakiś czas temu przeczytałam książkę „Umarli nie tańczą” Charlesa Martina. Kilka dni temu postanowiłam poznać dalsze losy bohaterów i zabrałam się za kontynuację, czyli powieść „Maggie”. Podobnie jak pierwsza część, ta również wciągnęła mnie i wzruszyła. Ale po kolei…

Maggie, główna bohaterka, stopniowo powraca do zdrowia po wybudzeniu ze śpiączki. Mimo całkiem niezłego stanu fizycznego, psychiczny ból po stracie dziecka ciągle daje o sobie znać. Niełatwo będzie zapomnieć o dramatycznych przeżyciach, ale wraz z mężem starają się zaznać choć trochę normalności. Ich związek przechodzi ciężkie chwile a lada moment czekają ich kolejne trudne momenty. Kobieta zaczyna w końcu nieśmiało snuć marzenia o kolejnym dziecku, ale chwilowo nie jest to możliwe. Adopcja również okazuje się trudniejsza niż początkowo przypuszczali. Czy tych dwoje zakochanych w sobie ludzi w końcu osiągnie upragniony cel i doczeka się potomstwa? Co ich jeszcze czeka i jak sobie poradzą z życiem i jego niespodziankami? Koniecznie musicie zajrzeć do tej książki!!

Styl Charlesa Martina bardzo mi się podoba. Dramaty ludzkie są pokazana drobiazgowo i bardzo emocjonująco a bohaterowie są świetnie nakreśleni. Mają swoje wady i zalety, słabości i mocne strony. Są podobni do nas. Muszą się zmagać z często trudnymi problemami i kłodami rzucanymi przez los. Autor nie idealizuje, nie karmi nas cukierkowymi historiami, przez co nie ma tu sztuczności czy naiwniej wiary w to co niemożliwe. Jest za to prawdziwa ludzka nadzieja i duża dawka wrażliwości. W porównaniu do pierwszej części, jest tu więcej dynamiki a akcja obfituje w większą ilość wątków. Na pewno nikt nie będzie czuł się znudzony, bo oprócz wzruszeń i refleksji, nie zabraknie także napięcia i dreszczyku.

„Maggie” to świetna i poruszająca powieść o codziennych kłopotach i sposobach rdzenia sobie z nimi.  To także historia miłości, która często wystawiana jest na liczne próby i musi radzić sobie w różnorakich sytuacjach. Wzruszająca, pełna przemyśleń i życiowych nieszczęść książka, którą gorąco polecam!!!

Moja ocena
>>>> 5 / 6 <<<<

„Godziny” Michael Cunningham


Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 09/2011
Liczba stron: 224
Format: 130 x 200 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 9788375108255

Całkiem niedawno miałam okazję przeczytać „Nim zapadnie noc” amerykańskiego pisarza Michaela Cunninghama. Było to moje pierwsze spotkanie z autorem i do tego bardzo udane. Nie mogłam więc odmówić sobie przyjemności przeczytania kolejnych jego książek, dlatego wczoraj zabrałam się za „Godziny”. Czy i one mnie zachwyciły? Zaraz się wszystkiego dowiecie:).

Trzy kobiety. Trzy różne okresy XX wieku. Trzy odmienne, nawet sprzeczne a jednocześnie tak do siebie podobne historie. Poznamy samą Virginię Woolf, która mieszka na peryferiach Londynu i zajęta jest pracą nad „Panią Dalloway”. Stłamszona, uwięziona sama w sobie, coraz bardziej czuje, że ogarnia ją depresja i swoisty obłęd. Stopniowo rzeczywistość i fikcja stają się trudne do odróżnienia. Drugą bohaterką jest lesbijka Clarissa Vaughan, mieszkanka współczesnego Nowego Jorku. Ma dobrą pracę jako wydawca a od kilkunastu lat żyje, w zdawać by się mogło, szczęśliwym związku ze swoją partnerką. W głębi duszy jednak darzy wielką przyjaźnią, a może i czymś więcej, umierającego na AIDS poetę Richarda, z którym przyjaźni się od dzieciństwa. To właśnie on nazywa ją „Panią Dalloway”. Trzecią kobietą, którą poznamy bliżej jest Laura Brown. Prawdziwa żona i matka, oddana rodzinie osoba uwięziona w schematycznym małżeństwie. Swoje życie postanawia odmienić po przeczytaniu słynnej książki Woolf...

Początkowo może się wydawać, że jest to prosta książka. W końcu przecież będziemy obserwować pozornie normalny jeden dzień z ich życia. A jednak to coś więcej. Znacznie więcej. Wszystkie te bohaterki łączy pragnienie zaznania szczęścia i wewnętrznej wolności. Co zrobią? Czy zdecydują się na szokujące decyzje, kontrowersyjne metody i często krytyczne wybory? A może pozostaną tym kim do tej pory były? Koniecznie musicie się przekonać!!

Od strony technicznej warto wspomnieć o niezwykle interesującym stylu, przepełnionymi szczegółami i emocjami. Sylwetki bohaterek są nakreślone z dużą dozą psychologii, ale i poetyckości ukazanej w szarej rzeczywistości. Zakończenie jest świetne i bardzo poruszające a pojawiające się refleksje każą zastanowić się nad swoim dotychczasowym życiem i podjętymi decyzjami.

„Godziny” to wciągająca opowieść o bolesnej samotności, przełamaniu rutyny, szukaniu szczęścia i wewnętrznej sile, która  jest większa niż nam się wydaje. Z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Na podstawie książki powstał film z Meryl Streep, Julianne Moore i Nicole Kidman. Co więcej powieść ta uznawana jest za najlepsze dzieło Cunninghama i otrzymała m.in. Nagrodę Pulitzera i PEN/Faulkner Award. Polecam serdecznie!!

Moja ocena
>>>> 5,5 / 6 <<<<

wtorek, 25 października 2011

„Kwestia Finklera” Howard Jacobson



Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie polskie: 10/2011
Liczba stron: 464
Format: 125 x 200 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788377990919

Ostatnio mam mętlik w głowie. Setki książek czekają w kolejce do przeczytania. Którą wybrać? Czym kierować się przy wyborze? Czasami zostawiam sprawę swojej intuicji, która tylko kilka razy mnie zawiodła. Tym razem jednak dla odmiany zasugerowałam się nagrodą Bookera, która jest najbardziej prestiżową nagrodą literacką w Wielkiej Brytanii, przyznawaną za najlepszą powieść angielskojęzyczną. Cóż to za tajemnicza książka? „Kwestia Finklera” Howarda Jacobsona:)

Zacznę od fabuły… Trzech różnych bohaterów. Libor Sevcik to były nauczyciel akademicki a Sam Finkler to pisarz poradników mający swoją własną filozofię. Obaj są Żydami. Natomiast Julian Treslove to życiowy nieudacznik i pechowiec, który obsesyjnie pragnie poznać istotę bycia Żydem. Tych trzech mężczyzn łączy wdowieństwo. Spotykają się wieczorami i wspominają swoje ukochane. Ten czas staje się zarazem intrygującą polemiką o współczesnych problemach. Będzie tu poruszone zagadnienie antysemityzmu czy angielskiej polityki. Wszystko to jednak ujęte w lekką formę.

Nieco smutna, ale i humorystyczna książka. Tak bym ją określiła. Trudno ją jednoznacznie zaszufladkować. Na mnie zrobiła niemałe wrażenie, może dlatego, że rzadko mam do czynienia z powieściami satyrycznymi. Autor poruszył tu kwestię tożsamości w obecnym świecie, przynależności kulturowej i terytorialnej oraz nakreślił obraz małych społeczności i tego jak są postrzegane. Poza tym ciekawie wykreowani bohaterowie, konkretni i nietuzinkowi, zwłaszcza Julian oraz styl i język pełen ironii i dowcipu, to przedsmak czekających nas wrażeń. A dziać się będzie więcej niż można wnioskować z opisu.

„Kwestia Finklera” to mądra i pouczająca książka, pełna humoru i zabawnych sytuacji. Z pewnością wywoła w Was wiele przemyśleń oraz poruszy swą tematyką i subtelnym ujęciem niełatwych zagadnień. To naprawdę świetna satyra, która pod pozorami lekkości kryje bogate, nieco cięższe gatunkowo wnętrze. Polecam gorąco!!

Moja ocena
>>>> 5 / 6 <<<<

poniedziałek, 24 października 2011

„Idoru” William Gibson


Wydawnictwo: Książnica (Publicat S.A.)
Wydanie polskie: 02/2011
Liczba stron: 256
Format: 130 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788324578948

I znów zagościła u mnie fantastyka:). Williama Gibsona bardzo cenię jako twórcę cyberpunku i jednego z wybitnych pisarzy science fiction. Po przeczytaniu jego książki „Wszystkie jutra” , ostatniej części „Trylogii San Francisco” zwanej też „Trylogią Mostu”, wiedziałam że czas na wcześniejsze pozycje. Dziś będzie to „Idoru”, czyli część druga tej serii. Coś ostatnio mam tendencję zaczynać cykl od końca i iść w kierunku początku:).

Przenosimy się do XXI wieku, do Tokio. Jeszcze niedawno to miasto nawiedził straszny kataklizm w postaci trzęsienia ziemi. Dzięki zdobyczom technologicznym i wysoko rozwiniętej nanotechnologii, miasto na naszych oczach podnosi się z ruin. Właśnie tu skrzyżują się losy kilku bohaterów. Czternastoletnia Chia McKenzie, przedstawicielka fanów muzyka Reza, przybyła tu dowiedzieć się czy idol młodzieży bierze ślub z idoru, czyli hologramem, gwiazdą wirtualnej rzeczywistości. Natomiast Colin Laney to chłopak, który w gąszczu danych sieciowych potrafi znaleźć szybko i skutecznie wszystkie informacje. Ma jednak problemy zawodowe, więc przybył do Tokio w poszukiwaniu pracy. Losy tych osób w ciekawy i intrygujący sposób splotą się ze sobą. Co z tego wyniknie?

Muszę przyznać, że kolejny raz Gibson mnie nie zawiódł. Stworzył świetny klimat, na który składa się oślepiające światło neonów, skonfrontowane z mrocznymi zaułkami miasta oraz nieodzownie towarzysząca czytaniu tajemniczość. Poza tym wewnętrznie skomplikowani bohaterowie, akcja pełna nieprzewidywalności i elementów zaskoczenia oraz swoisty gibsonowski język to kolejne atuty powieści. Autor w tej i innych książkach próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o człowieczeństwo i jego granice. Zastanawia się na ile świat wirtualny różni się od rzeczywistego i co możemy nazwać jako typowo ludzkie. Okazuje się bowiem, że granica jest mglista i łatwo ją nawet nieświadomie przekroczyć. Początkowo fabuła może wydawać się chaotyczna a wątki nie związane ze sobą, ale im dalej, tym wszystko zaczyna się układać w jedną intrygującą całość. Dodam tylko, że książki z tego cyklu można spokojnie czytać osobno, gdyż każda z nich stanowi odrębną powieść.

„Idoru” to świetna pozycja dla fanów science-fiction i cyberpunku, jak i dla wszystkich pragnących poznać oryginalną powieść z pogranicza sensacji, fantastyki i psychologii. Z pewnością nikt z Was nudzić się nie będzie podczas jej czytania, natomiast możecie być pewni, że wywoła w Was rozliczne refleksje na temat natury człowieka w dzisiejszym, mocno skomputeryzowanym świecie. Polecam!!

Moja ocena
>>> 5 / 6 <<<<

„Ta druga” Karolina Wilczyńska



Wydawnictwo: Replika
Wydanie polskie: 08/2011
Liczba stron: 264
Format: 130 x 200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788376741314

Do tej pory nie miałam okazji poznać książek Karoliny Wilczyńskiej, więc gdy wpadła mi w ręce „Ta druga” od razu zabrałam się za czytanie. Mimo początkowej nieufności do tej powieści, finalnie zrobiła na mnie dobre wrażenie i z chęcią poznam inne książki autorki.

Nieco o fabule…  Główna bohaterka to Lena, młoda kobieta po burzliwej przeszłości, która pozostawiła po sobie niewidoczne gołym okiem blizny. Obecnie jest szczęśliwą żoną Tomasza, który dba o dostatnie życie rodziny a wkrótce spodziewają się dziecka. Jedyną rysą na związku jest teściowa, która wtrąca się, wie wszystko lepiej i wyprowadza tym z równowagi Lenę. Mimo, że kobieta ma wszystko co do szczęścia jest potrzebne, wewnętrznie czuje się smutna, zlękniona i zagrożona. Jak potoczą się losy naszych bohaterów i czy jest coś, co ich relacje może zmienić na lepsze? Zapraszam do lektury…

Pisarka w niezwykle delikatny sposób ukazała trudne i często skomplikowane relacje jakie pojawiają się po ślubie. Zwykle każdy ma swoje racje i uważa, że słusznie postępuje. W rzeczywistości różnie z tym bywa. Poza tym autorka potrafiła stworzyć historię, która wciąga, wywołuje emocje i refleksje, każe od początku przeanalizować nasze zachowanie i spojrzeć na siebie z szerszej perspektywy. Język jest lekki, mimo wagi poruszanych tematów, więc czyta się ją szybciutko. Dodatkowo tajemnica, która została tu sprytnie wpleciona w całość, dodaje odpowiedniego charakteru całej książce i pozwala zrozumieć wiele kwestii.

„Ta druga” to poruszająca opowieść o miłości, samotności, relacjach międzyludzkich, potrzebie bycia kochanym i potrzebnym. Refleksyjna historia, która Was wzruszy i na pewno wywoła lawinę przemyśleń. Polecam każdej kobiecie, zwłaszcza mającej przed sobą nową życiową drogę, jaką jest małżeństwo a co za tym idzie czas zmian i odkrywania samej siebie. Pozdrawiam!!

Moja ocena
>>>> 4,5 / 6 <<<<